Ataki na infrastrukturę telekomunikacyjną na Dolnym Śląsku. Piromani czy dywersanci?

Jak informuje Wirtualna Polska, w Legnicy od soboty doszło do serii podpaleń. Oprócz drewnianej stodoły, tui rosnących wzdłuż ogrodzeń i plandeki samochodu, podpalono także m.in. skrzynki zasilające jeden z masztów telekomunikacyjnych, budynek gospodarczy, w którym nadpaleniu uległy skrzynki elektryczne, a także kable i szafę elektryczną zasilającą stację innego masztu telekomunikacyjnego. Dziennikarze dowiedzieli się nieoficjalnie, że do podpaleń masztów użyto tzw. koktajli Mołotowa.
Zauważyli, jak podpalał tuje
Legnicka policja poinformowała w komunikacie, że z racji skali zjawiska od początku traktowała tę sprawę niezwykle poważnie. Przyznała, że część podpaleń dotyczyła infrastruktury, której uszkodzenie miałoby bardzo poważne konsekwencje. We wtorek policjanci zatrzymali 35-letniego mieszkańca Legnicy. Było to możliwe, bo mieszkańcy śledzili go po tym, gdy podpalił tuje na ulicy Szwoleżerów.
Mężczyzna po zatrzymaniu miał sprawiać wrażenie zadowolonego z siebie i powiedział, że przez chwilę miał władzę w mieście. Jeszcze dziś usłyszy w prokuraturze zarzuty a do sądu trafi wniosek o tymczasowe aresztowanie. W nocy, już po jego zatrzymaniu, w mieście doszło jednak do włamań do dwóch kolejnych stacji bazowych – czyli urządzeń, które pośredniczą w w komunikacji między telefonami a przewodową siecią telekomunikacyjną operatora. W oddalonych o ok. 40 km Polkowicach nieznany sprawca próbował podpalić kolejną stację bazową, przeciął też kable zasilające i transmisyjne.
Policja twierdzi, że to niepowiązane incydenty
To nie były jedyne takie incydenty. Jak dowiedzieli się dziennikarze, od stycznia na terenie województwa małopolskiego doszło do 31 kradzieży elementów infrastruktury telekomunikacyjnej, sześciu kradzieży z włamaniem do stacji bazowych i pięciu przypadków uszkodzeń stacji oraz obiektów związanych z infrastrukturą telekomunikacyjną. Tylko w sześciu wypadkach policji udało się namierzyć sprawców. Usłyszeli zarzuty z art. 254a – przestępstwa zamachu na urządzenia infrastruktury. Grozi za to od sześciu miesięcy do 8 lat więzienia.
Z policyjnego dokumentu, do którego dotarli dziennikarze, wynika, że nie stwierdzono jednolitego modus operandi. Zdaniem policji osoby, które dokonały tych przestępstw, działały okazjonalnie i w celach zarobkowych. Śledczy nie dopatrzyli się znamion działań dywersyjnych.
Jak jednak informuje portal, służby nie są o tym przekonane. Policja zawsze jest ostrożna w komunikowaniu takich spraw. Natomiast ze służb specjalnych wprost płyną sygnały, że będzie dochodzić do ataków na infrastrukturę krytyczną, w tym na stacje bazowe telefonii komórkowej, nadajniki itd. - powiedział im informator. Dodał, że ABW zaczęło zbierać informacje od operatorów o kradzieżach, włamaniach itp.
źr. wPolsce24 za WP.pl









