Polska

Spotkania z aktywistami dawnej opozycji za pieniądze od Senatu. Wstrząsające ustalenia dziennikarzy ws. Londyńskich Czwartków Literackich

opublikowano:
Siedziba Senatu RP w Warszawie – według ustaleń Wirtualnej Polski, dotacja na Londyńskie Czwartki Literackie została przyznana fundacji Otwarty Dialog mimo nieistniejącego partnera projektu
Autorzy, z którymi rozmawiała WP, nie wiedzieli, że mieli wziąć udział w tych spotkaniach (fot. Ludmyla Kazakova\Fratria)
Wirtualna Polska ujawniła nowe fakty w głośnej sprawie Londyńskich Czwartków Literackich. Okazuje się, że wydawnictwo, które dostało dotację od Senatu, przestało istnieć kilka dni przed jej przyznaniem, a literaci, których wpisano do wniosku, nic o tym nie wiedzieli.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Wirtualna Polska ujawniła nieprawidłowości przy organizacji Londyńskich Czwartków Literackich, finansowanych z programu Senat–Polonia 2025.

  • Fundacja Otwarty Dialog Polska, kierowana przez Ludmyłę Kozłowską, otrzymała ponad 740 tys. zł, w tym 57 tys. zł na londyńskie wydarzenie.

  • Partnerem projektu miało być wydawnictwo Meridian Publishing Ltd., które zostało wykreślone z brytyjskiego rejestru tydzień przed przyznaniem dotacji.

  • Do wniosku o dotację wpisano znanych autorów – m.in. Normana Daviesa, Renatę Grochal, Jakuba Żulczyka i Igora Brejdyganta – którzy nic nie wiedzieli o udziale w wydarzeniu.

  • W Londynie faktycznie wystąpili mniej znani aktywiści i autorzy – Katarzyna Pierzchała i Rafał Łuczkiewicz – których książki nie spełniały kryteriów projektu Senatu.

  • Senat przyznał, że partner projektu mógł zostać zmieniony, ale kontrola wykonania dotacji nastąpi dopiero po zakończeniu projektu.

  • Dziennikarze WP podkreślają, że wydawnictwo Meridian nie prowadziło działalności od 2020 roku, a jego właściciel unika komentarzy.

O Londyńskich Czwartkach Literackich zrobiło się głośno na początku października. Użytkownicy mediów społecznościowych odkryli, że do Londynu zaproszono Aleksandrę Sarnę, autorkę książek o prezydencie Andrzeju Dudzie i prezydencie Karolu Nawrockim. Już tytuły tych książek nie pozostawiają wątpliwości co do ich treści – sarna zatytułowała je Debil i Alfons. Wielu internautów oburzyło to, że promocja książek, które obrażają byłą i obecną głowę państwa, odbywa się za pieniądze od polskiego Senatu.

Pieniądze dla byłego podwładnego

Wkrótce zaczęły wychodzić na jaw kolejne fakty o tej imprezie. Jak informował wcześniej portal wPolsce24, tę imprezę zorganizowano za pieniądze z konkursu Senat-Polonia 2025. Jej organizator, fundacja Otwarty Dialog Polska, dostała w jego ramach ponad 740 tys. złotych.

Pod uchwałą w tej sprawie podpisała się marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. Członek zarządu tej fundacji, Marcin Mycielski, został w lutym 2020 roku szefem jej sztabu wyborczego w wyborach prezydenckich. Był też zaangażowany w szereg akcji skierowanych w dzisiejszą opozycję. Był m.in. administratorem hejterskiego profilu Sok z Buraka i, razem z Bartoszem Kramkiem, organizował akcje billboardowe. Prezes zarządu tej fundacji, Ludmyła Kozłowska, została w 2018 roku wpisana do Systemu Informacyjnego Schengen jako persona non grata, z powodu wątpliwości dotyczących źródeł finansowania tej fundacji. Kramek, prywatnie jej mąż, „zasłynął” opublikowanym w mediach społecznościowych wpisem, w którym tłumaczył, jak ówczesna opozycja może sparaliżować kraj. Jak informuje WP, w radzie tej fundacji zasiadają także polityk KO Michał Boni i były senator Unii Demokratycznej Andrzej Wielowieyski.

Kozłowska twierdziła, że wpisanie jej do SIS było zemstą rządu PiS za krytykę. Już po zmianie władzy, w połowie ubiegłego roku, ABW zdecydowała, że nie ma już przesłanek, że Kozłowska jest zagrożeniem dla Polski. Przypomnijmy także, że już po wpisaniu jej na tę listę dostała specjalną wizę od rządu Niemiec, by spotkać się z niemieckimi politykami w Bundestagu. Jej przemówienie, w którym opowiedziała o rzekomym łamaniu praworządności w Polsce i na Węgrzech sprawiło, że polskie MSZ wezwało ambasadora Niemiec.

Wydawnictwo przestało istnieć

Z dokumentów opublikowanych przez Senat wynika, że z pieniędzy, jakie otrzymała OD, na organizację Londyńskich Czwartków Literackich przyznano 57 tys. złotych. Ich celem miała być promocja Polski i kultury polskiej oraz zachowanie dziedzictwa kulturowego i historycznego za granicą. Teraz dziennikarze WP ujawnili nowe fakty w tej głośnej sprawie.

Jak zauważa WP, z opisu wniosku o dotację wynika, że partnerem projektu jest polskie wydawnictwo Meridian Publishing Ltd. Z angielskiego rejestru firm wynika, że sekretarzem tej firmy był Piotr Surmaczyński. Samo wydawnictwo zostało jednak wykreślone z rejestru 16 kwietnia 2025 – tymczasem uchwałę o przyznaniu dotacji podjęto dopiero 23 kwietnia, tydzień później. WP zauważa, że ostatnią książkę to wydawnictwo wydało w 2020 roku – jej autorem był emerytowany żołnierz Ludowego Wojska Polskiego i działacz Komitetu Obrony Demokracji Adam Mazguła. Oprócz tego wydawnictwo wydało trzy książki napisane przez swojego właściciela.

Surmaczyński nie odpowiedział na ich pytania o to, dlaczego doszło do zamknięcia wydawnictwa. Senat początkowo również nie reagował na pytania dziennikarzy, zmieniło się to dopiero, gdy publicznie zwrócili na to uwagę w mediach społecznościowych. Izabela Morawska, dyrektor Centrum Informacyjnego Senatu, powiedziała im, że wydawnictwo Meridian Publishing Ltd. zostało wskazane jako partner projektu i zajmuje się organizacją spotkań z autorami oraz promocją i ewaluacją przebiegu projektu, ale regulamin Konkursu przewiduje możliwość zmiany partnera przez oferenta, nawet w trakcie realizacji projektu. Dodała, że ocena realizacji zadania przeprowadzana jest po zakończeniu projektu i złożeniu przez zleceniobiorcę sprawozdania z jego realizacji.

Autorzy nie wiedzieli, że ich zaproszono 

WP informuje, że gdy dziennikarze zapytali Surmaczyńskiego o to, jakich jeszcze autorów zaprosił do Londynu, przestał odpowiadać na ich maile. WP dowiedziała się jednak od kancelarii Senatu, że do wniosku o dotację wpisano takich autorów jak słynny brytyjski historyk Norman Davies, dziennikarka Renata Grochal czy pisarze Jakub Żulczyk i Igor Brejdygant.

Agent Daviesa potwierdził, że otrzymali zaproszenie na tę imprezę, ale nie zostało przyjęte ze względu na wcześniejsze zobowiązania. Sam Davies powiedział im, że o ile mu wiadomo, nie ma żadnych związków z OD i nic nie słyszał o tej imprezie. Obawiam się, że różne osoby wykorzystują moje nazwisko w niecnych celach – skomentował historyk.

Grochnal przypomniała sobie, że latem, kilka miesięcy po przyznaniu dotacji, dzwonił do niej ktoś, kto w nachalny sposób zapraszał ją do Londynu, ale ostatecznie nie skorzystała z tego zaproszenia, zasłaniając się tym, że ma dużo pracy. Brejdygant odpisał, że nic nie wie o tym, że wpisano go do wniosku i nie ma pojęcia, co to są Londyńskie Czwartki Literackie.

Żulczyk powiedział dziennikarzom, że niczego takiego nie pamięta. Mam dużo spotkań, ale o wyjeździe do Londynu bym raczej pamiętał – powiedział, odsyłając do swojego agenta. Ten nie znalazł śladu po takim zaproszeniu. Przypomniał sobie o nim za to dziennikarz Tomasz Piątek, który wstępnie się zgodził, ale musiał odmówić ze względu na stan zdrowia.

Spotkania z Lotną Brygadą Opozycji

WP ustaliła, że w spotkaniu wzięła udział Katarzyna Pierzchała, którą we wniosku przedstawiono jako reporterkę OKO.press, jednak na portalu nie ma żadnego jej tekstu. Redaktor naczelna Magdalena Chrzonowicz przekazała, że Pierzchała przez kilka lat robiła dla OKO.press sesje fotograficzne z wydarzeń, ostatnio w styczniu zeszłego roku. Ona sama potwierdziła, że nie pisałą dla OKO.press tekstów, ale jest autorką i wydawcą albumu o Lotnej Brygadzie Opozycji i to jej treść była przedmiotem dyskusji podczas londyńskiego spotkania.

Lotna Brygada Opozycji to powstała w 2019 roku grupa aktywistów, która „zasłynęłą” malowaniem grafitti na siedzibie PiS, zakłócaniem miesięcznic smoleńskich i akcjami pod TVP. Rozwiązali się w zeszłym roku, uznając, że spełnili już swoją misję. Jak informuje WP, w spotkaniu z Pierzchałą wziął także udział Rafał Łuczkiewicz. We wniosku opisano go jako „niezależnego wydawcę”, ale jego działalność wydawnicza polegała na wydaniu tylko własnej książki, albumu „Tu obywatele”. Spotkanie z nimi reklamowano jako spotkanie z LOB.

Jak zauważa WP, to spotkanie nie spełniało wymogów opisanych we wniosku. Senat poinformował bowiem, że do Londynu mieli być zapraszani autorzy wybrani na podstawie rankingu Empiku i renomy twórcy. Książek Łuczkiewicz i Pierzchały w ofercie Empiku nie ma i nie było, więc w żadnym rankingu się nie znalazły. Nie znaleźliśmy też śladów renomy tych autorów – napisał portal.

źr. wPolsce24 za WP.pl

 

Polska

„Oszustwo na receptę”. Pół miliarda złotych wyparowało z NFZ? Szokujący proceder na rynku leków

opublikowano:
alt="Tabletki w blistrach farmaceutycznych na tle banknotów, ilustracja do tematu wyłudzeń refundacji leków z NFZ"
Zmowa hurtowni farmaceutycznych uderzyła w budżet państwa oraz kieszenie pacjentów kupujących leki (fot. pixabay)
W polskiej służbie zdrowia wybuchł kolejny potężny skandal. Jak ujawnia telewizja wPolsce24 w reportażu „Oszustwo na receptę”, największe hurtownie farmaceutyczne w kraju miały zawrzeć zmowę cenową, sztucznie pompując hurtowe stawki za medykamenty. Z systemu ochrony zdrowia mogło w ten sposób wyciec nawet 500 milionów złotych – a urzędnicy wiedzieli o wszystkim od lat.
Polska

Szykują zamach na NBP. Teatr rozliczeń Tuska ma przykryć skok na polskie złoto i suwerenność

opublikowano:
Sztabki złota w skarbcach Narodowego Banku Polskiego. Komentatorzy ostrzegają, że celem ataku na NBP może być naruszenie suwerenności finansowej kraju i przejęcie polskich rezerw walutowo-kruszcowych.
Sztabki złota w skarbcach Narodowego Banku Polskiego. Komentatorzy ostrzegają, że celem ataku na NBP może być naruszenie suwerenności finansowej kraju i przejęcie polskich rezerw walutowo-kruszcowych (fot. wPolsce24)
Zamiast sukcesów w sądach – groteskowe filmiki i żonglerka liczbami. Donald Tusk, by uciszyć rozczarowany twardy elektorat, wznawia operację przeciwko Narodowemu Bankowi Polskiemu. Przed sejmową komisją ruszają przesłuchania zmierzające do postawienia prof. Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Komentatorzy ostrzegają: stawką jest paraliż banku centralnego, przejęcie polskich rezerw złota i otwarcie drogi do likwidacji złotego na rzecz euro.
Polska

Parasol ochronny nad legendą. Prokuratura woli zrobić z Wałęsy analfabetę, niż uznać fakty o TW „Bolku”

opublikowano:
Wałęsa nie pisał donosów, bo... nie potrafił? Kuriozum prokuratury i bezwzględna odpowiedź historyków
Awantura o umorzenie ws. fałszywych zeznań Wałęsy. Kpiny z ekspertyz i polityczny ratunek dla symbolu (fot. wPolsce24)
Zadziwiająca decyzja o umorzeniu śledztwa przeciwko Lechowi Wałęsie w sprawie składania fałszywych zeznań dotyczących dokumentów z „szafy Kiszczaka” wywołała oburzenie. Prokuratura uznała, że były prezydent nie mógł pisać donosów, ponieważ w latach 70. był „wtórnym analfabetą”. W ocenie krytyków to motywowana politycznie próba ochrony symbolu założycielskiego III RP.
Polska

Żółta kartka pod Wawelem. Klęska faworytów rządu w Krakowie i początek wyborczego domina?

opublikowano:
2479982_3
Desant z Warszawy zakończony fiaskiem. Kraków uruchomił wyborcze domino, którego koalicja może już nie zatrzymać (fot. wPolsce24)
Nawet bezpośrednie zaangażowanie Donalda Tuska i Włodzimierza Czarzastego nie pomogło kandydatom firmowanym przez obóz władzy w Krakowie. Lokalne wybory w dawnej stolicy Polski pokazały, że wielka polityka przeniesiona na grunt samorządowy bywa przeciwskuteczna, a opozycja upatruje w tym rozstrzygnięciu zapowiedzi fali, która zmiecie dotychczasowy układ sił w całym kraju.
Polska

Takiego tłumaczenia Donalda Tuska jeszcze nie było! „Ceny wysokie na świecie, bo wojny dwie”

opublikowano:
Donald Tusk
Premier tłumaczy skąd biorą się wysokie ceny paliw. (fot. screen z X/@donaldtusk)
Premier Donald Tusk zamieścił na platformie X nagranie, w którym starał się wyjaśnić dlaczego Polacy płacą tak wysokie ceny na stacjach benzynowych. Po prawie dwunastu minutach monologu dowiadujemy się, że: „Ceny wysokie na świecie, bo wojny dwie”. Nie zabrakło także apelu do prezydenta Karola Nawrockiego.
Polska

Bałtyk na lekach przeciwbólowych. Tony farmaceutyków zatruwają Bałtyk

opublikowano:
Fotomontaż przedstawiający dno Morza Bałtyckiego. W toni wodnej pływa ławica ryb. Na piaszczystym dnie, obok kamieni i omułków, leżą liczne blistry z różowymi tabletkami , porozrzucane luźne pigułki oraz puste opakowania po lekach. Woda jest lekko mętna, a światło słoneczne z trudem przebija się z góry.
Wizualizacja problemu zanieczyszczenia Bałtyku farmaceutykami. Tony leków przeciwbólowych i psychotropowych trafiają rocznie do morza, zagrażając rybom i kluczowym dla ekosystemu omułkom. (graf. AI)
Paracetamol, ibuprofen, diklofenak czy leki psychotropowe – wody Morza Bałtyckiego są nasycone pozostałościami farmaceutyków, które zagrażają morskiemu ekosystemowi. Międzynarodowy zespół badaczy bije na alarm: aby powstrzymać degradację akwenu, musimy zmienić nie tylko technologię filtracji ścieków, ale cały model przepisywania, dawkowania i utylizacji leków.