SCT w Krakowie pod ostrzałem. Poseł idzie do NSA i mówi o dyskryminacji kierowców

Parlamentarzysta zakwestionował uchwałę Rady Miasta Krakowa dotyczącą SCT jeszcze w ubiegłym roku. Argumentował wówczas, że wprowadzone regulacje są dyskryminujące, naruszają konstytucyjne prawa obywateli i w szczególny sposób uderzają w mieszkańców Małopolski oraz osoby dojeżdżające do miasta spoza jego granic.
W styczniu tego roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę Adamczyka, uznając, że poseł nie posiada interesu prawnego w tej sprawie. Sam zainteresowany stanowczo się z tym nie zgadza i przekonuje, że występował zarówno jako parlamentarzysta, jak i mieszkaniec aglomeracji krakowskiej, bezpośrednio dotknięty skutkami nowych przepisów. Mężczyzna przyznał także, iż liczy na to, że sąd wyższej instancji spojrzy na całość problemu w szerszym zakresie, odnosząc się merytorycznie do zarzutów nierównego traktowania kierowców.
-Wojewódzki sąd administracyjny decyzją ze stycznia bieżącego roku uznał, że nie mam interesu prawnego i oddalił moją skargę z tego powodu. Nie zgadzam się z tą decyzją – podkreślał Adamczyk, informując o skierowaniu sprawy do NSA.
Podczas konferencji prasowej głos zabrał także krakowski radny PiS Maciej Michałowski, który zwrócił uwagę na niepokojący precedens. Jego zdaniem styczniowy wyrok WSA prowadzi do absurdalnego wniosku, że jedynym podmiotem mającym interes prawny w zaskarżaniu uchwał samorządowych jest wojewoda, a nie posłowie, samorządowcy czy zwykli mieszkańcy regionu. Politycy PiS krytycznie odnieśli się również do zapowiadanej przez prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego korekty SCT. Ich zdaniem planowane zmiany mają charakter czysto kosmetyczny, nazywając je "pudrowaniem trupa" i nie rozwiązują fundamentalnych problemów związanych z nierównością obywateli wobec prawa oraz ograniczeniem swobody przemieszczania się.
W styczniu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie rozpatrywał skargi na uchwałę SCT i uwzględnił wyłącznie wniosek wojewody Krzysztofa Jana Klęczara, stwierdzając nieważność jedynie wybranych zapisów. Sąd zakwestionował m.in. definicję mieszkańca Kraków opartą na meldunku i rozliczaniu podatku, uznając, że decydujące jest faktyczne miejsce zamieszkania, a także przepis zwalniający z opłat osoby wyłącznie dojeżdżające do placówek finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, z pominięciem prywatnych placówek medycznych.
Jednocześnie sąd nie podzielił kluczowego zarzutu wojewody dotyczącego naruszenia zasady równości wobec prawa. Chodziło o mechanizm, w którym właściciele starszych samochodów spoza Krakowa muszą płacić za wjazd do strefy, podczas gdy mieszkańcy miasta posiadający identyczne pojazdy zostali z tych opłat zwolnieni. Mimo zapowiedzi korekt SCT, które mają zostać wprowadzone nową uchwałą rady miasta najpóźniej w styczniu 2027 roku, obecne przepisy obowiązują od 1 stycznia i obejmują znaczną część miasta. Kierowcy niespełniający norm emisji muszą ponosić opłaty, z wyjątkiem krakowian, którzy kupili auta przed 26 czerwca 2025 roku, oraz pojazdów spełniających określone normy Euro.
Źr.wPolsce24 za RMF24











