Polska

Zaskakujący mandat w szczecińskiej pierogarni - prowokacja czy egzekucja prawa?

opublikowano:
sydneyra-water-2586392
500 zł za wodę w upał. Kontrolerzy działali błyskawicznie, ale czy uczciwie? (zdjęcie ilustracyjne/pixabay)
To miał być kolejny radosny dzień dla otwartej w nowym punkcie pierogarni „Ciasto i Farsz” w Szczecinie. Zamiast tego, trzeci dzień działalności przyniósł właścicielom bolesne zderzenie z rzeczywistością skarbową. Choć przepisy są jasne, to okoliczności kontroli budzą poważne wątpliwości - czy mamy do czynienia z moralnie wątpliwą prowokacją, czy przemyślanym działaniem marketingowym właścicieli lokalu?

Sytuacja miała miejsce kilka minut przed godziną 11:00, czyli jeszcze przed oficjalnym otwarciem lokalu. W progu pojawiła się kobieta z prośbą o sprzedaż butelki wody. Mimo że kasa fiskalna nie była jeszcze uruchomiona, pracownica lokalu sprzedała produkt. O tej sprawie pisaliśmy wcześniej: 500 zł mandatu za... butelkę wody w upał. Gorzka lekcja życzliwości w nowej restauracji.

Uprzejmość personelu okazała się jednak kosztowna. Jak relacjonują właściciele w mediach społecznościowych, „klientką” okazała się urzędniczka przeprowadzająca kontrolę z Urzędu Skarbowego. Efekt? Po dokonaniu zakupu kontrolerka oddaliła się, by po chwili powrócić z dwójką innych funkcjonariuszy. Wtedy właśnie pracownica lokalu usłyszała decyzję o nałożeniu 500-złotowego mandatu.

Surowość kary budzi emocje

Sprawę nagłośnił w mediach społecznościowych Rafał Kubowicz, politolog związany z Nową Nadzieją. W swojej relacji zwrócił uwagę, że pracownica w momencie sprzedaży dopiero konfigurowała kasę fiskalną – a jak wiadomo, uruchomienie urządzenia w nowym lokalu wymaga czasu. Dodał również, że według relacji sprzedającej urzędniczka poprosiła o to, by nie wydawać reszty 50 groszy, tłumacząc się pośpiechem. Dopiero później miała wrócić z zespołem kontrolerów.

Zdaniem Kubowicza cała sytuacja to przykład nadmiernej opresyjności państwa wobec świeżo powstałego biznesu. Wskazywał, że zamiast mandatu równie dobrze można było udzielić pouczenia i życzyć powodzenia, zwłaszcza że lokal działał zaledwie od trzech dni.

Internauci: prowokacja w czasie ekstremalnego upału

W komentarzach nie brakowało głosów oburzenia. Wielu internautów zwracało uwagę na okoliczności – kontrolerka zgłosiła się przed oficjalnym otwarciem, w dodatku w czasie silnych upałów, gdy instytucje publiczne same zachęcają do pomocy i udostępniania wody. Pojawiły się zarzuty, że urzędnicy celowo wykorzystali ludzką życzliwość, by znaleźć podstawę do nałożenia kary. Część komentujących nazwała to działaniem na granicy prowokacji i wyrazem braku wyczucia.

Głos w obronie kontrolerów

Do sprawy odniosła się Agata Jagodzińska, przewodnicząca związku zawodowego w KAS. W jej ocenie przedsiębiorca nie jest tu wyłącznie poszkodowanym, a sprawa ma drugie dno. Zwróciła uwagę na ogłoszenie wywieszone na drzwiach lokalu, które informowało o możliwości zamawiania zimnych wyrobów garmażeryjnych między godziną 10:00 a 11:00, czyli przed oficjalnym otwarciem. Jej zdaniem jeśli w tym czasie faktycznie dochodziło do sprzedaży bez ewidencjonowania jej na kasie fiskalnej, to mandat był w pełni uzasadniony.

Jagodzińska zarzuciła również właścicielom, że nagłaśniając sprawę w mediach, próbują zdobyć darmową reklamę kosztem wizerunku Krajowej Administracji Skarbowej. Zaapelowała o bardziej wyważone przedstawianie faktów.

Niemoralna prowokacja? Chwyt marketingowy lokalu?

Analizując dostępne informacje, trudno jednoznacznie przesądzić, czy mamy do czynienia z czystą prowokacją, czy raczej z rutynową, choć źle wybraną kontrolą. Z jednej strony faktycznie na drzwiach widniało ogłoszenie sugerujące, że przed godziną 11:00 można dokonywać zakupów, co – jeśli było praktykowane – wymagałoby włączonej kasy. Z drugiej strony sama okoliczność, że urzędniczka przyszła przed otwarciem, poprosiła o wodę, a następnie – po otrzymaniu jej – nałożyła mandat, budzi co najmniej niesmak.

Sam właściciel przyznaje, że w lokalu przebywała wówczas inna osoba, ale – jak twierdzi – nic nie kupowała, tylko się rozglądała. To dodatkowo zaciemnia obraz i pozostawia pole do spekulacji.

Ta historia pokazuje, jak cienka jest granica między egzekwowaniem prawa a nadgorliwością, która zraża do siebie przedsiębiorców. W obliczu takiej kontroli trudno nie zadać sobie pytania: czy naprawdę nie można było inaczej?

źr. wPolsce24 za X/@AgataJagodzisk1/@KubowiczR

 

Polska

Bangladesz i Afganistan w bagażniku BMW. Ukrainiec przewoził imigrantów jak towar. WIDEO

opublikowano:
Ludzie w bagażniku jak zwierzęta. Ukrainiec zatrzymany za przewóz imigrantów
Ludzie w bagażniku jak zwierzęta. Ukrainiec zatrzymany za przewóz imigrantów (fot. Policja Warmińsko-Mazurska)
Na drodze krajowej nr 16 w Mrągowie policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego zatrzymali w ubiegły wtorek do kontroli BMW. Kierowca, 33-letni obywatel Ukrainy, najwyraźniej nie spodziewał się, że jego pojazd wzbudzi zainteresowanie mundurowych. Funkcjonariusze postanowili sprawdzić nie tylko kierowcę, lecz także osoby podróżujące autem. Szybko okazało się, że nie była to standardowa kontrola.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. „To przekracza granice wyobraźni”. Kukiz ostro o serii afer w warszawskim szpitalu

opublikowano:
Paweł Kukiz o szpitalu południowym, Ukrainie i przyszłości Polski
- Mój ojciec, który był świetnym specjalistą, przez całe życie zarobił tyle, ile ten szczyl w ciągu pół roku - mówi w telewizji wPolsce24 Paweł Kukiz, porównując zarobki swojego ojca lekarza pracującego jeszcze w PRL i Dawida Kacprzyka, koordynatora SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, który zrobił karierę finansową dzięki aktywności w Koalicji Obywatelskiej.
Polska

To nie koniec afery w Szpitalu Południowym. Szokujące, co robili ze zwłokami!

opublikowano:
Kolejne nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym, w tym zarzuty dotyczące fałszowania dokumentacji oraz nielegalnych opłat za wydawanie ciał zmarłych pacjentów.
Szpital Południowy (fot.Fratria)
Nie milkną echa afery szpitalnej, a na jaw wychodzą kolejne fakty dotyczące warszawskiego Szpital Południowy. Tym razem coraz głośniej mówi się o procederze określanym mianem „handlu zwłokami”.
Polska

ROZMOWA WIKŁY: Tusk nie jest zbyt mądry, będzie chronił układ

opublikowano:
Robert Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie wPolsce24)
Robert Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Od makabrycznego horroru w warszawskim Szpitalu Południowym, przez rażący cynizm polityków Koalicji Obywatelskiej, aż po skandaliczny panteon na Ukrainie, gdzie hołd mają odbierać mordercy Polaków. Poseł Konfederacji Korony Polskiej, Roman Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą obnaża hipokryzję i nieudolność obecnej władzy.
Polska

Nowe ustalenia prokuratury! Co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie?

opublikowano:
Prokurator Piotr Skiba podczas konferencji prasowej
Prokurator Piotr Skiba podczas konferencji prasowej (fot wPolsce24)
Co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie? Wstrząsające doniesienia o łapówkach, fałszowaniu urzędowych dokumentów i rzekomym bezczeszczeniu ludzkich szczątków wreszcie znalazły się pod lupą prokuratury. Choć śledczy próbują bagatelizować część zarzutów, obraz patologii wyłaniający się z najnowszych ustaleń organów ścigania budzi ogromny niepokój i każe zapytać o nadzór nad warszawskimi placówkami ochrony zdrowia.
Polska

Prezydent podpisał pięć ustaw, dwie zawetował, jedną skierował do TK. Obywatelskie projekty nadal w zamrażarce Czarzastego

opublikowano:
AWIK5403 (1).webp
Karol Nawrocki (fot.Fratria/Andrzej Wiktor)
Prezydent Karol Nawrocki podjął kolejne decyzje legislacyjne. 2 lipca głowa państwa podpisała pięć ustaw, skorzystała z prawa weta w przypadku dwóch, a jedną skierowała do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Jak poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, podpisane zostały m.in. nowelizacje Prawa oświatowego, Kodeksu postępowania karnego, ustawa o związku metropolitalnym w województwie pomorskim oraz ustawa deregulacyjna w zakresie energetyki.