Skandal w Zamościu. Radni mazali po zabytkowym budynku

Nocne rysunki na zabytku?
Sprawa ujrzała światło dzienne po tym, jak w mediach społecznościowych sprawcy wandalizmu pochwalili się... w sieci. Na filmie widać aktywność radnych: Katarzyny Szargało-Szkałuby (partia Razem) oraz Janusza Kupczyka (Nowa Lewica). Samorządowcy nanoszą napisy na ścianę jednego z zabytkowych budynków w Zamościu. Manifest miał upamiętniać Różę Luksemburg.
Działanie to spotkało się z natychmiastową i ostrą reakcją Adama Olejniczaka, który nie szczędzi radnym słów krytyki.
„Radni uznali, że zabytkowe ściany to idealne miejsce na polityczne manifesty. Wczoraj nabazgrali kredą napis ku czci Róży Luksemburg. Pan Kupczyk sam udostępnił nagranie, na którym widać, jak radośnie rysują po elewacji” – komentuje Olejniczak.
"Zabytki to nie zeszyty do rysowania"
Szczególne emocje budzi fakt, że radna Szargało-Szkałuba zawodowo związana jest z edukacją wczesnoszkolną. Olejniczak w swoim oświadczeniu ironizuje, że nawyki z pracy przeniosły się na mury miasta.
Według relacji Olejniczaka, radny Kupczyk miał być zdziwiony, że napisy naniesione wcześniej rano nadal widnieją na murze, co zdaniem zawiadamiającego sugeruje świadome działanie naruszające prawo.
Co dalej z elewacją?
Głównym postulatem strony skarżącej jest przywrócenie zabytkowej ściany do stanu pierwotnego oraz publiczne przeprosiny ze strony radnych.
Podnoszony jest również argument etyczny – samorządowcy, którzy stanowią prawo lokalne, powinni jako pierwsi dbać o dobro wspólne, zamiast wykorzystywać je do politycznych happeningów.
- Miejmy nadzieję, że radni pójdą po rozum do głowy. Tworzą prawo, które obowiązuje mieszkańców, a następnie w biały dzień zohydzają nasze zabytki – podsumowuje pełnomocnik Ruchu Narodowego.
źr. wPolsce24 za FB











