Skandal w Zamościu! Komunistyczni zbrodniarze wracają na polskie ulice
Kim była patronka, którą chcą czcić władze Zamościa? To zdeklarowana komunistka, współzałożycielka Komunistycznej Partii Niemiec (KPD) oraz zagorzała przeciwniczka niepodległości Polski. Luksemburg publicznie wychwalała rewolucję bolszewicką Lenina i Trockiego, próbowała podobną wywołać w Niemczech, a odrodzenie suwerennego państwa polskiego uważała za przeszkodę dla ruchu robotniczego. Wszędzie, gdzie tylko mogła, negowała sens odzyskania przez Polskę niepodległości.
Instytut Pamięci Narodowej nie kryje oburzenia tą skandaliczną inicjatywą i wzywa władze miasta do opamiętania, przypominając wprost: propagowanie komunizmu w przestrzeni publicznej to w Polsce przestępstwo. IPN stanowczo sprzeciwia się jakimkolwiek próbom rehabilitacji działaczy komunistycznych.
Tłumaczenia zamojskich urzędników są wręcz kuriozalne. Przekonują oni, że tablica to tylko "miejsce urodzenia", bo Luksemburg wyjechała z miasta w wieku sześciu lat, a na samej pamiątce celowo pominięto słowo "komunistyczna", nazywając ją eufemistycznie "działaczką ruchu robotniczego".
Władze twierdzą również, że opierają się na zdaniu mieszkańców. Jednak sami mieszkańcy Zamościa widzą sprawę zupełnie inaczej – przypominają, że Luksemburg chciała wymazania państwa polskiego z mapy Europy, a wobec osób o innych poglądach postulowała "łamanie żeber i wyłupywanie oczu". Zwracają też uwagę na osobiste, rodzinne dramaty związane ze zsyłkami na Sybir, traktując ten pomysł jako niebezpieczny powrót do traumatycznych dla Polaków ideologii.
Nie możemy zapominać o faktach. Komunizm to zbrodnicza ideologia, która pochłonęła na całym świecie od 80 do 100 milionów ofiar. To system, który na pół wieku odebrał Polsce suwerenność i zniewolił nasz naród. Przedstawicielom takiej ideologii nie należy się żadna tablica pamiątkowa – ani w Zamościu, ani w żadnym innym polskim mieście. Symbol komunizmu nigdy nie powinien wrócić na nasze ulice
źr. wPolsce24











