Polska

Przełom w Europie? 46 państw mówi „dość” i żąda zmian. Deklaracja Kiszyniowska ukróci bezkarność nielegalnych migrantów?

opublikowano:
19.02.2024 Wlochy, Rzym Nielegalni uchodzcy w Rzymie w poblizu dworca Termini fot. Andrzej Skwarczynski
(fot. wPolsce24)
To może być punkt zwrotny w walce o bezpieczeństwo Starego Kontynentu i suwerenność państw narodowych. Aż 46 krajów członkowskich Rady Europy podpisało Deklarację Kiszyniowską. Dokument to jednoznaczne uderzenie w dotychczasową, skrajnie liberalną linię orzeczniczą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz). Europejskie stolice domagają się przywrócenia zdrowego rozsądku i radykalnego ułatwienia deportacji cudzoziemców.

Choć od wyrażenia tej formalnej deklaracji minął zaledwie miesiąc i żadne konkretne wdrożenia jeszcze nie zaczęły obowiązywać, to lewicowo-liberalny salon już wpada w panikę.

Dla każdego obserwatora oczywiste jest to, iż sytuacja migracyjna w Europie osiągnęła punkt krytyczny, a dotychczasowe instrumenty prawne, zamiast chronić obywateli, zaczęły chronić tych, którzy prawo łamią.

Przez lata Europejska Konwencja Praw Człowieka (EKPC) była interpretowana przez sędziów w Strasburgu w sposób, który de facto paraliżował sprawne odsyłanie nielegalnych migrantów – w tym osób skazanych za ciężkie przestępstwa.

Teraz karty na stół wyłożyły same państwa członkowskie. Podpisana w połowie maja Deklaracja Kiszyniowska to otwarty bunt przeciwko ideologicznemu dyktatowi i wezwanie do natychmiastowej zmiany reguł gry.

Koniec z blokowaniem deportacji. Państwa żądają twardego kursu

Głównym założeniem nowej deklaracji jest radykalne rozszerzenie tzw. marginesu oceny dla władz krajowych. Co to oznacza w praktyce? Państwa chcą same decydować o tym, kto stanowi zagrożenie dla ich bezpieczeństwa wewnętrznego i mieć wolną rękę w natychmiastowym wydalaniu takich osób.

Dotychczas procedury odwoławcze i aktywizm sędziowski w Strasburgu pozwalały migrantom na przeciąganie procedur w nieskończoność. Deklaracja Kiszyniowska ma to przeciąć. Państwa-sygnatariusze, wśród których prym wiodą rządy opowiadające się za twardą ochroną granic (w tym Polska, Włochy czy Dania), wprost domagają się, by ochrona granic i bezpieczeństwo obywateli stały wyżej niż rozciągane do granic absurdu prawa osób forsujących zasieki.

Zielone światło dla eksternalizacji: Dokument jest w kuluarach traktowany jako polityczne przyzwolenie na tworzenie centrów azylowych poza terytorium Europy – na wzór rozwiązań, które z sukcesem wdrażają Włochy w Albanii.

Lewicowe media i NGO w panice. „Zagrożenie dla systemu”

O tym, jak fundamentalne znaczenie ma Deklaracja Kiszyniowska, najlepiej świadczy wściekła reakcja środowisk lewicowo-liberalnych oraz organizacji pozarządowych żyjących z tzw. „przemysłu migracyjnego”. Na łamach prestiżowych zachodnich portali prawniczych, takich jak Verfassungsblog, oraz w analizach uniwersyteckich ekspertów głównego nurtu, ruszyła zmasowana akcja krytyczna.

Aktywiści i liberalni publicyści alarmują, że zmiany doprowadzą do powstania „wielopoziomowego systemu praw człowieka”, w którym migranci będą mieli mniejsze prawa. Pada wręcz zarzut, że rządy państw europejskich próbują „zdemontować” dotychczasowy porządek prawny w Europie.

Tego typu narracja pokazuje jedno: konserwatywny punkt widzenia, wedle którego suwerenne państwo ma prawo decydować o tym, kogo wpuszcza na swoje terytorium, wreszcie staje się w Europie oficjalnym głosem rozsądku.

Zauważają to już nie tylko konserwatywne media, ale zdecydowana większość ludzi, którzy uczciwie obserwują rzeczywistość. W dość niespodziewany dla wielu osób sposób wyraził to ostatnio... brytyjski muzyk John Lydon, lider zespołów Sex Pistols i Public Image Ltd, przez lata kojarzony z anarchistycznym nurtem lewicy:

Nigdy nie myślałem, że dożyję dnia, w którym prawica stanie się tą fajną ekipą pokazującą środkowy palec establishmentowi, a lewica zamieni się w te snujące się, samozadowolone palanty, które chodzą i zawstydzają wszystkich - mówił w jednym z wywiadów. 

Rzeczywistość wymusiła zmianę frontu

Co ciekawe, nawet te kraje, które dotychczas uchodziły za bastiony polityki „otwartych drzwi”, pod wpływem realiów społecznych i fali przestępczości zmuszone były podpisać dokument. Choć ostateczny tekst deklaracji rodził się w bólach i zawiera dyplomatyczne wstawki o „poszanowaniu praw człowieka”, to jej wektor polityczny jest jasny: czas na odzyskanie kontroli nad granicami.

Czy Strasburg ugnie się pod presją 46 państw?

Presja polityczna ma ogromne znaczenie. Deklaracja Kiszyniowska to potężny oręż w rękach suwerennych rządów, który legitymizuje twarde działania na granicach i pokazuje, że dotychczasowy model polityki migracyjnej Europy właśnie bankrutuje na naszych oczach.

źr. wPolsce24 za PISM

 

Polska

Salonik VIP dla władzy i „kolejki śmierci” dla Polaków. Porażające kulisy afery w Szpitalu Południowym

opublikowano:
Anna Krupka o Saloniku VIP dla Koalicji Obywatelskiej
(fot. wPolsce24)
Afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego zatacza coraz szersze kręgi. Informacje o luksusowym saloniku VIP przeznaczonym dla rządzącej elity oraz astronomicznych zarobkach młodego radnego Koalicji Obywatelskiej wywołały oburzenie opinii publicznej. Parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości podjęli kontrolę poselską, napotykając jednak na mur milczenia i ucieczkę kierownictwa placówki.
Polska

Trzęsienie ziemi w Warszawie! „Salonik VIP” pogrążył zarząd szpitala, wszyscy stracili stołki

opublikowano:
Zdjęcia polityków Koalicji Obywatelskiej ustawione przed Szpitalem Południowym w Warszawie
Cały zarząd Szpitala Południowego w Warszawie został odwołany. (fot. PAP/Radek Pietruszka)
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zabrał głos w sprawie afery dotyczącej uprzywilejowanego traktowania polityków Koalicji Obywatelskiej oraz astronomicznych zarobków jednego z lekarzy-radnych. Jak przekazał polityk, cały zarząd Warszawskiego Szpitala Południowego został odwołany.
Polska

Taki przelew dostał lekarz z 26-letnim stażem! Jemu wystarczy na pizzę, a "kolega" kupił Porsche

opublikowano:
Lekarze podczas operacji i zdjęcie przelewu bankowego
Kolejny lekarz ujawnił swoje zarobki. (fot. screen z Instagram/marcinsocha1975)
W polskiej służbie zdrowia obok siebie istnieją dwa światy. W jednym doświadczony chirurg szczękowy z 26-letnim stażem otrzymuje przelew, który nazywa „kosztowną ekstrawagancją”. W drugim 29-letni lekarz w trakcie specjalizacji zarabia miliony, kupuje luksusowe Porsche i współtworzy system „uprzywilejowanej kasty” dla polityków. Afera w warszawskim Szpitalu Południowym odsłoniła głębokie nierówności, które uderzają nie tylko w kieszenie medyków, ale przede wszystkim w godność zwykłego pacjenta.
Polska

„Angielskie wyjście" Dawida Kacprzyka. Radny lekarz-milioner zapadł się pod ziemię

opublikowano:
2401098_6
Choć emocje wokół afery w warszawskim Szpitalu Południowym sięgają zenitu, główny bohater skandalu, Dawid Kacprzyk, „zapadł się pod ziemię”. Mimo trwającego posiedzenia Rady Dzielnicy Ursus, radny Koalicji Obywatelskiej nie zjawił się, by osobiście pożegnać się z funkcją, radnymi i mieszkańcami, którzy wcześniej obdarzyli go zaufaniem. Rezygnację złożył w zaskakujących okolicznościach.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. "Dorwali się do koryta, a teraz próbują umyć ręce od sprawy Kacprzyka"

opublikowano:
Marek Jakubiak w rozmowie Wikły
(fot. wPolsce24)
Szpital Południowy w Warszawie, który miał służyć zwykłym Polakom, stał się symbolem arogancji i oderwania od rzeczywistości obecnej władzy. Skandal z "salonikiem VIP", w którym politycy Koalicji Obywatelskiej bez kolejki korzystali z luksusowej opieki medycznej, obnaża prawdziwe oblicze ekipy Donalda Tuska. "To jest naprawdę gruby wał, który może być ośmiorniczkami 2.0 albo 3.0" – ocenia wprost poseł Wolnych Republikanów, Marek Jakubiak.
Polska

HIT. Poseł Konwiński ucieka przed red. Jarząbkiem. Próbował wyprowadzić dziennikarza z równowagi, ale coś nie wyszło

opublikowano:
Poseł Zbigniew Konwiński ucieka przed red. Jarząbkiem
Poseł Zbigniew Konwiński ucieka przed red. Jarząbkiem (fot. wPolsce24)
Politycy Koalicji Obywatelskiej przyzwyczaili się już do „ciepłej wody w kranie” i potakiwania ze strony zaprzyjaźnionych mediów. Co się jednak dzieje, gdy na sejmowym korytarzu wyrasta przed nimi reporter telewizji wPolsce24, redaktor Jarząbek? Dochodzi do scen, które błyskawicznie stają się hitem sieci!