Bąkiewicz wygrał przed sądem z wojewodą mazowieckim o upamiętnienie bohaterów Powstania

Sprawa od początku budziła duże emocje. Stowarzyszenie Roty Marszu Niepodległości wystąpiło o przyznanie marszowi statusu cyklicznego, co zapewniałoby pierwszeństwo w organizacji wydarzenia w kolejnych latach. Wojewoda odmówił, wskazując na brak spełnienia ustawowego warunku ciągłości organizatora. Argument ten miał charakter formalny i – jak podkreślano – nie odnosił się ani do celu zgromadzenia, ani do jego przebiegu.
Organizatorzy odwołali się od tej decyzji i teraz sąd przyznał im rację, uchylając rozstrzygnięcie wojewody. W praktyce oznacza to, że wcześniejsze blokady prawne, wspierane także przez działania władz Warszawy, zostały podważone.
Nie sposób pominąć politycznego kontekstu tej sprawy. W poprzednich latach prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski aktywnie sprzeciwiał się nadaniu marszowi statusu cyklicznego, składając odwołania od decyzji wojewody. Spór ten stał się elementem szerszej debaty o tym, kto i w jaki sposób ma prawo organizować obchody ważnych wydarzeń historycznych w przestrzeni publicznej stolicy.
Po drugiej stronie stoi środowisko związane z Robertem Bąkiewiczem, które od lat organizuje Marsz Powstania Warszawskiego, podkreślając jego patriotyczny i oddolny charakter. Dla uczestników i organizatorów nie jest to jedynie wydarzenie rocznicowe, ale manifestacja pamięci narodowej i szacunku dla powstańców.
Warto przypomnieć, że sprawa marszu już wcześniej trafiała na wokandę najwyższych instancji. W 2023 roku Sąd Najwyższy uchylił wcześniejsze decyzje blokujące cykliczność wydarzenia, przywracając ważność zgody wydanej przez wojewodę. Obecne rozstrzygnięcie wpisuje się więc w dłuższą batalię prawną, której stawką jest nie tylko interpretacja przepisów, ale też prawo do organizowania wydarzeń o określonym charakterze ideowym.
Dzisiejszy wyrok sądu okręgowego można odczytywać jako kolejny krok w kierunku ugruntowania tej tradycji. Choć na ostateczne uzasadnienie trzeba jeszcze poczekać, już teraz widać wyraźnie, że argumentacja o „braku ciągłości organizatora” nie przekonała sądu.
Dla wielu obserwatorów to coś więcej niż spór proceduralny. To sygnał, że inicjatywy obywatelskie, odwołujące się do historii i tożsamości narodowej, nie mogą być ograniczane wyłącznie poprzez formalne interpretacje przepisów – zwłaszcza gdy za nimi stoi wieloletnia praktyka i realne społeczne poparcie.
Jeśli ostatecznie Marsz Powstania Warszawskiego odzyska status cykliczny, będzie to nie tylko sukces organizatorów, ale także potwierdzenie, że pamięć o bohaterach 1944 roku pozostaje żywa i potrafi obronić się również w sądowej rzeczywistości.
źr. wPolsce24 za PAP










