Niesamowite! Żukowska oskarżyła Czarzastego o... współpracę z PiS?

Wraz z ogłoszeniem kandydatury Berka wśród części polityków koalicji 13 grudnia powstała niemała konsternacja – w końcu wielu z nich jeszcze kilka lat temu brało udział w protestach, podczas których sprzeciwiali się upolitycznieniu Trybunału Konstytucyjnego przez ówczesne władze. Tymczasem ich lider, Donald Tusk, postanowił mianować do tego organu jednego ze swoich najbardziej zaufanych ludzi, który jeszcze przed chwilą pełnił funkcję jego prawej ręki, będąc ministrem odpowiedzialnym za wdrażanie polityki rządu.
Jak wyglądały deklaracje Żukowskiej...
Jednym z najgłośniejszych krytyków takiego rozwiązania była właśnie Anna Maria Żukowska. Kobieta zamieściła w serwisie X kilka wpisów, w których wyrażała swoje niezadowolenie z tego faktu, gdyż pomimo jej sympatii do samej postaci Macieja Berka cały czas przypominała, iż jest on aktywnym politykiem i członkiem Rady Ministrów. Sama nawet zapewniała, iż klub Lewicy nie odda ani jednego głosu „za” jego kandydaturą.
Czytaj także
– Jeżeli to się wydarzy (a raczej nie), to do niedawna czynny polityk nie dostanie głosów klubu Lewica, gdyż obiecaliśmy naszym wyborcom, że politycy nie trafią do TK. Ale IMHO to bardzo krzywdząca dla Macieja Berka plotka, on by się jako państwowiec w życiu na coś takiego nie zgodził – pisała jeszcze miesiąc temu przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy.
... a jaka okazała się rzeczywistość
Tymczasem rzeczywistość okazała się zgoła inna niż przy składanych deklaracjach. Maciej Berek został wybrany głosami 226 posłów, w tym niemal całego klubu Lewicy, gdzie za jego kandydaturą opowiedziało się 17 polityków tego ugrupowania.
Choć sama Żukowska, wspólnie z Darią Gosek-Popiołek oraz Wandą Nowicką, nie wzięła ostatecznie udziału w głosowaniu, to ich postawę odebrano krytycznie, również wśród zwolenników rządu, którzy nie popierali nominacji zaufanego człowieka Tuska. Głównym powodem jest fakt, iż ich absencja przyczyniła się do obniżenia progu wymaganych głosów „za”, które uprawniają do przyjęcia kandydatury na sędziego TK. Stąd też w ocenie wielu ludzi wcześniejsze deklaracje przewodniczącej klubu parlamentarnego Lewicy stały się puste, gdyż swoją wiarygodność mogłyby zyskać jedynie w przypadku wyraźnego sprzeciwu wobec propozycji Tuska.
Lewica nie chciała głosować "przeciw" przez... PiS
Co na ten temat sądzi sama Żukowska? Posłanka w rozmowie z Radiem ZET wyjaśniła, iż nie mogła zagłosować przeciwko kandydaturze Macieja Berka, ponieważ nie pozwoliliby jej na to wyborcy. Wszystko z powodu PiS-u.
– Wstrzymałam się od głosu, nie mówiłam, że zagłosuję przeciw. Głosowanie przeciw Berkowi byłoby głosowaniem razem z PiS, a tego wyborcy Lewicy nie lubią – powiedziała posłanka.
Żukowska w Radiu Zet:
— chrzanik (@chrzanikx) September 8, 2026
„Wstrzymałam się od głosu, nie mówiłam, że zagłosuje przeciw, głosowanie przeciw Berkowi byłoby głosowaniem razem z PiS, a tego wyborcy Lewicy nie lubią”
Naprawdę? Glosuje Pani @AM_Zukowska niezgodnie ze swoimi przekonaniami „bo wyborcy tego nie lubią?… pic.twitter.com/Ow9S0Y4Zml
Jej wypowiedź jest o tyle interesująca, że przecież wśród całego klubu Lewicy znalazł się jeden polityk, który wyłamał się i rzeczywiście zagłosował przeciwko. Tą osobą był nie kto inny jak przewodniczący tej partii – Włodzimierz Czarzasty. Choć w jego przypadku warto dodać, że on sam tłumaczył się później „pomyłką”.
źr. wPolsce24 za X/Radio Zet
Czytaj także









