„Ojejku, nie chcę”. Rzecznik Lewicy zapytany o zarobki. Co z jawnością płac?

Niezręczne pytanie w Kanale Zero
Podczas porannej rozmowy w „Kanale Zero”, Łukasz Michnik został postawiony pod ścianą. Pytanie, które usłyszał, wydawało się formalnością dla przedstawiciela partii budującej program na przejrzystości finansowej: „Ile zarabia rzecznik Lewicy?”.
Zamiast twardej kwoty, widzowie zobaczyli jednak moment zawahania.
„Ojejku. Nie wiem, czy chcę wchodzić w ruch” – odpowiedział Michnik, unikając podania konkretnej sumy.
„Wychowanie z domu” kontra program partii
Prowadzący spotkanie błyskawicznie wytknął politykowi sprzeczność, wszak jawność płac to jeden z fundamentów programu Nowej Lewicy. Argumenty, którymi posłużył się rzecznik, by uzasadnić swoją dyskrecję, wprawiły wielu komentatorów w osłupienie.
Michnik przyznał, że zarabia pieniądze, które pozwalają mu „godnie żyć”, jednak szczegółów nie zdradził. Powód? Wartości rodzinne.
- Jakoś tak z domu jestem nauczony, żeby nie rozmawiać o takich rzeczach – tłumaczył.
Poza tym rzecznik przyznał, iż taka dyskusja wywołuje w nim dyskomfort:
- Ja nie chcę po prostu.
Dodał również, że jego praca „nigdy się nie kończy”, sugerując wysoką intensywność obowiązków, co miało prawdopodobnie uzasadniać poziom wynagrodzenia, którego wysokości opinia publiczna ostatecznie nie poznała.
źr. wPolsce24 za Kanał Zero











