Jest przełom w sądzie. Niemcy w końcu muszą zapłacić reparacje! Są też złe wieści...

Przełom w sprawie reparacji
Włoski Sąd Najwyższy (Corte di Cassazione) podjął decyzję, o której szeroko rozpisują się niemieckie media. Wiele wskazuje na to, że odszkodowania za niemieckie zbrodnie dostaną sojusznicy Hitlera. Ci zaś, którzy nie byli sojusznikami, lecz ofiarami niemieckich zbrodni, nie mają tyle szczęścia.
Mówiąc wprost, sąd uznał, że ofiary niemieckich zbrodni, którym włoskie sądy przyznały prawo do odszkodowania, mogą dochodzić swoich praw z majątków niemieckich przedsiębiorstw państwowych zlokalizowanych we Włoszech.
To oznacza, że komornicy mogą już brać pod rozwagę zajęcie nieruchomości, środków na kontach bankowych czy nawet aktywów spółek zależnych niemieckich firm, które działają w Republice Włoskiej.
Co zmienia ten wyrok?
Nawet niemieckie media opisują tę sprawę jako przełom. Zauważają też, iż potomkowie ofiar niemieckich masakr spoza Włoch, np. takich jak np. Distomo w Grecji, mogą teraz wyprowadzać postępowania egzekucyjne z majątku niemieckich firm państwowych w Włoszech.
Co ciekawe, o Polsce nie wspominają.
Piszą natomiast wprost, iż dla wielu rodzin zapada się mur, który przez lata blokował realne możliwości odszkodowania, bo Berlin przez wiele lat powoływał się na immunitet państwa, potwierdzony przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze.
Co równie ważne, status tej sprawy jest podobny do polskich starań o reparację:
- W latach 60. XX wieku Republika Federalna Niemiec wypłaciła Grecji jednorazowo 115 milionów marek niemieckich, a Włochom – 40 milionów marek niemieckich, „żeby raz na zawsze zamknąć sprawę odszkodowań z czasów nazistowskich” – zauważa „Spiegel”.
Jednocześnie Niemcy przypominają, iż włoski rząd Mario Draghiego wprowadził jednak w 2022 r. specjalny fundusz, z którego wypłacano odszkodowania rodzinom ofiar zbrodni:
- Fundusz Odszkodowań dla Ofiar Zbrodni Wojennych i Zbrodni przeciwko Ludzkości został ustanowiony na mocy artykułu 43 Dekretu Ustawodawczego nr 36/2022. Zapewnia on rekompensatę finansową osobom skazanym za zbrodnie popełnione przez członków sił nazistowskich podczas II wojny światowej. Aby kwalifikować się do Funduszu, muszą być spełnione następujące warunki: zbrodnie zostały popełnione na terytorium Włoch, ofiara była obywatelem włoskim w czasie zbrodni, a wydarzenia miały miejsce między 1 września 1939 r., a 8 maja 1945 r. Odszkodowanie jest wypłacane po złożeniu przez zainteresowaną stronę specjalnego wniosku w Biurze VII Dyrekcji Usług Skarbowych.
W sumie kilkadziesiąt milionów euro, które - zamiast Niemiec - płacił włoski podatnik.
Zmiana strategii Włoch
Decyzja Sądu Kasacyjnego to de facto dalsza część strategii Włoch, by za wszelką cenę zlikwidować efekt „bezkarności” Niemiec. Włoski Trybunał Konstytucyjny wcześniej rozpatrywał, czy wypłaty odszkodowań z funduszu KPO są zgodne z konstytucją?
Tym razem nowa linia jest jasna: jeśli Niemcy nie chcą płacić, to Włochy przerzucają ciężar na niemieckie firmy działające na ich terytorium. Efekt? Tysiące spraw sądowych, które wcześniej były „ściągane do sufitu”, mogą teraz stać się naprawdę egzekwowalne fizycznie, choćby przez blokowanie aktywów niemieckich spółek.
Polityczne i symboliczne znaczenie
Ta sprawa to nie tylko prawdziwy test dla polityki pamięci Europy. Włochy pokazują, że nie chcą dłużej akceptować sytuacji, w której Niemcy wypowiadały się o „pomocy dla Ukrainy” czy „renowacjach”, a o własnej przeszłości wojennej milczały.
W tej samej chwili, w Polsce, Grecji i innych krajach odzywają się głosy, że Niemcy muszą też formalnie wznowić rozmowy o reparacjach, a włoski precedens może stać się wzorem dla innych państw.
Po orzeczeniu sądu, włoscy komornicy mogą już w praktyce zacząć zajmować aktywa niemieckich firm państwowych, jeśli sądy uznały roszczenia rodzin za zasadne.
Dla wielu ofiar to symboliczne otwarcie „drzwi" do potencjalnych egzekucji, które po latach bezskutecznych decyzji sądowych mogą oznaczać realne pieniądze dla rodzin, które do tej pory czekały na zadośćuczynienie.
Kluczowe pytanie: czy polski rząd i nasze sądy będą miały odwagę, żeby podążać tym śladem?
źr. wPolsce24 za "Der Spiegel"/DW











