Polska

Był szczaw i mirabelki, to może być kawa z żołędzi. Minister rolnictwa ma przepis na drożyznę

opublikowano:
Minister rolnictwa Stefan Krajewski rozwiewa obawy Polaków przed trzykrotnym wzrostem cen kawy. "Mamy kawę z żołędzi" - mówi pan minister
Minister rolnictwa Stefan Krajewski rozwiewa obawy Polaków przed trzykrotnym wzrostem cen kawy. "Mamy kawę z żołędzi" - mówi pan minister (Fot. Fratria)
Wyobraź sobie letni wieczór z kubkiem świeżo parzonej żołędziówki w ręku, którą zapijasz garść dopiero co zerwanych mirabelek i kilka liści szczawiu, który jeszcze chwilę temu rósł dziko. To niezawodny przepis na walkę z drożyzną i recepta na beztroskie życie w państwie rządzonym przez Donalda Tuska i jego bystrych ministrów.

Kawa może w skrajnym scenariuszu podrożeć nawet o 332 proc., a ceny cytrusów mogą wzrosnąć o ponad 80 proc. – takie alarmujące prognozy znalazły się w raporcie Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej. Wszystko za sprawą zaostrzonych wymogów dotyczących pestycydów w produktach sprowadzanych spoza UE. O możliwe skutki tych zmian zapytano w RMF FM ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Jego rada dla Polaków? "Spokojnie! Mamy przecież tradycyjną kawę z żołędzi".

Odpowiedź ministra szybko stała się jednym z najbardziej komentowanych fragmentów rozmowy. Krajewski przekonywał, że Polacy mają przecież własną alternatywę.

Mamy kawę z żołędzi – naprawdę powiedział minister.

Prowadzący rozmowę Piotr Salak najwyraźniej nie spodziewał się takiej odpowiedzi. I trudno się dziwić, bo trudno uznać tzw. żołędziówkę za realny zamiennik kawy dla milionów Polaków.

Co ciekawe, minister niekoniecznie żartował. Kawa żołędziowa, czyli tzw. żołędziówka, rzeczywiście jest tradycyjnym polskim napojem, przygotowywanym z odpowiednio przetworzonych i prażonych żołędzi. Jej historia sięga kilkuset lat, a sam produkt uchodzi dziś za regionalny i niszowy. Problem w tym, że jako sposób na walkę z potencjalnym wzrostem cen kawy ma co najmniej dwa zasadnicze mankamenty.

Żołędziówka nie zawiera kofeiny. I jest... droższa

Pierwszy jest dość oczywisty. Żołędziówka nie zawiera kofeiny. Może być ciekawym napojem i ma swoje właściwości odżywcze, ale nie zapewni tego samego efektu pobudzającego co tradycyjna kawa. Osoby, które próbowały żołędziówki są zgodne, że jest to napój smaczny, ale w smaku prawie nie przypomina kawy.

Drugi problem jest jeszcze bardziej przyziemny. Żołędziówka jest obecnie droższa od zwykłej kawy. Za 200 gramów kawy żołędziowej trzeba zapłacić około 18–28 zł, co daje mniej więcej 90–140 zł za kilogram. Dla porównania, popularną kawę mieloną lub ziarnistą można w marketach znaleźć w cenach około 40–70 zł za kilogram.

Z powyższego wynika jasni, że jeśli ktoś chciałby zastosować się do rady ministra i w obawie przed drogą kawą przerzucić się na żołędziówkę, może się okazać, że… zapłaci więcej. Chyba że...

Będzie taniej jak zaczniesz zbierać żołędzie sam

Oczywiście istnieje jeszcze rozwiązanie znacznie bardziej oszczędne. Można samemu zebrać żołędzie, a następnie je odpowiednio przygotować – ugotować, wysuszyć, uprażyć i zmielić. W takim przypadku rzeczywiście można byłoby mówić o oszczędności. Trudno jednak oczekiwać, że zbieranie żołędzi stanie się powszechną alternatywą dla kupowania kawy w sklepach.

To nie pierwszy raz, kiedy politycy proponują obywatelom nietypowe sposoby radzenia sobie z rosnącymi cenami. Do historii przeszły już „szczaw i mirabelki” zachwalane przed laty przez Stefana Niesiołowskiego. Dziś do tego zestawu można dopisać kolejny produkt: kubek świeżo parzonej żołędziówki według ministra Stefana Krajewskiego.

Jeśli unijne regulacje rzeczywiście mocno podbiją ceny kawy, Polacy przynajmniej będą wiedzieli, gdzie szukać alternatywy. Chociaż łatwiej chyba poszukać jej przy urnach wyborczych.

źr. wPolsce24 za X

Polska

Tragedia w Gdańsku. Padł strzał z broni służbowej, nie żyje policjant

opublikowano:
AS_DSC03639_20170710.webp.jCfGq8uEMhGHtfdhsAkA.UBZ7zrNGVK
Nie żyje policjant, który postrzelił się z broni służbowej na gdańskim komisariacie. (fot. Fratria/ Andrzej Skwarczyński)
W nocy na terenie jednej z gdańskich jednostek policji doszło do tragicznej śmierci funkcjonariusza, który zastrzelił się ze służbowej broni. Choć obecni na miejscu policjanci natychmiast podjęli akcję ratunkową, lekarzom nie udało się uratować życia mężczyzny. Sprawę pod bezpośrednim nadzorem prokuratora wyjaśniają śledczy.
Polska

Wrzucałeś pieniądze do tych puszek? Prokuratura ujawnia: Miliony na chore dzieci poszły na prywatne konta!

opublikowano:
Pieniądze rozrzucone na szklanym stole
Fundacja miała przelewać pieniądze ze zbiórek na prywatne konta. (fot. Fratria)
Potężny skandal związany z Towarzystwem Pomocy Dzieciom im. Marii Konopnickiej. Zamiast na leczenie i rehabilitację ciężko chorych dzieci, ponad 3 miliony złotych z publicznych zbiórek trafiało bezpośrednio na prywatne konta osób powiązanych ze stowarzyszeniem. Prokuratura Okręgowa w Krakowie postawiła już poważne zarzuty trzem kluczowym osobom, którym grozi teraz do 10 lat więzienia.
Polska

Dzień Niepodległości Ukrainy w Warszawie: Sponsorzy uciekają, frekwencja leci w dół. Wtedy wkracza Andrzej Seweryn i zaczyna pouczać Polaków

opublikowano:
Andrzej Seweryn chce wesprzeć Ukraińców
Andrzej Seweryn chce wesprzeć Ukraińców (fot. Fratria, x.com)
Zaledwie dwie firmy zdecydowały się w tym roku wesprzeć finansowo obchody Dnia Niepodległości Ukrainy na Placu Zamkowym w Warszawie – wynika z ustaleń medialnych. W ubiegłym roku wydarzenie sponsorowało 20 podmiotów. W obliczu wyraźnego ochłodzenia nastrojów społecznych i topniejącego zaangażowania biznesu, do udziału w wiecu wezwał aktor Andrzej Seweryn, dzieląc Polaków na tych o „naszej” oraz „agresywnej i nietolerancyjnej” twarzy.
Polska

Zbieranie podpisów za referendum w Wilanowie. To musiało się tak skończyć

opublikowano:
"Pan z Wilanowa" musiał pojawić się przy wolontariuszach zbierających podpisy pod referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego
"Pan z Wilanowa" musiał pojawić się przy wolontariuszach zbierających podpisy pod referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego (Fot. X- Stołeczna Operacja Referendalna)
Tego można się było spodziewać. Wolontariusze Stołecznej Operacji Referendalnej zbierali w Wilanowie podpisy pod referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. I wtedy pojawił się „pan z Wilanowa”.
Polska

„RCB jest od zagrożeń z powietrza”. Zaskakujące tłumaczenie Cezarego Tomczyka po wycieku danych. Zapomniał, co stało się z rakietą?

opublikowano:
Cezary Tomczyk podczas konferencji prasowej
Cezary Tomczyk twierdzi, że RCB nie jest od informowania o wycieku danych, ale od alarmowania o ataków z powietrza. (fot. PAP/Marian Zubrzycki)
Czy system powiadamiania kryzysowego w Polsce działa prawidłowo? Po wycieku danych medycznych, w którym ucierpiało blisko 19 milionów obywateli, Cezary Tomczyk wprost stwierdził, że brak alertu RCB w tej sytuacji nie był błędem. Tłumaczył, że system ten służy do ostrzegania „tu i teraz”, na przykład przed zagrożeniami z powietrza. Rzeczywistość brutalnie weryfikuje jednak te słowa – gdy nad Polskę nadleciała rosyjska rakieta Ch-101, system również milczał.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. Będzie nową Kopacz? Nasz reporter zapytał ją o to otwarcie. Sobkowiak kluczy

opublikowano:
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka w telewizji wPolsce24 w rozmowie z Wikłą
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka w telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce4)
Medialna ofensywa, próby przypisywania sobie cudzych sukcesów i wymijające odpowiedzi na kluczowe pytania o bezpieczeństwo państwa. Wizyta wiceminister Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej w programie „Rozmowa Wikły” w telewizji wPolsce24 obnażyła styl działania obecnego kierownictwa resortu obrony: zamiast twardych konkretów – marketing polityczny, zakulisowe plotki o sukcesji po Tusku i unikanie odpowiedzialności.