Minister klimatu i zdrowia zachowały stołki. Bo stołki dla koalicji Tuska są najważniejsze
Sejm odrzucił wnioski o odwołanie minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. Wnioskodawcy, posłowie PiS i Konfederacji, zarzucali szefowej resortu klimatu m.in braki kompetencyjne i działanie na szkodę bezpieczeństwa energetycznego Polski. Za odwołaniem minister klimatu głosowało 213 posłów, 238 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Tym samym szefowa resortu klimatu i środowiska pozostaje na swoim stanowisku.
Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec Hennig-Kloski wpłynął do Sejmu 27 marca br. Podpisało się pod nim ponad 80 posłów, przede wszystkim z PiS i Konfederacji. Jego autorzy ocenili, że dotychczasowe działania kierownictwa resortu wskazują na „poważne braki kompetencyjne, liczne błędy w procesie legislacyjnym oraz decyzje podejmowane w sposób chaotyczny i pozbawiony odpowiedzialnej analizy skutków społecznych i gospodarczych”.
We wniosku wymieniono 17 głównych okoliczności uzasadniających konieczność odwołania minister; wskazano m.in. na brak działań na rzecz ograniczenia negatywnych skutków unijnej polityki klimatycznej dla Polski, szczególnie w zakresie unijnego systemu ETS, chaos wokół programu „Czyste Powietrze”, czy działania „na rzecz lobby wiatrakowego i OZE”. Skrytykowano również sposób kierowania ministerstwem, brak „elementarnego przygotowania merytorycznego”, czy działanie na szkodę bezpieczeństwa energetycznego.
W służbie zdrowia też cudownie...
Co chyba jeszcze bardziej bulwersujące, Sejm odrzucił także wniosek PiS o wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, która broniąc się w Sejmie mówiła m.in., że wszystkie podnoszone problemy w służbie zdrowia to "populistyczne straszenie pacjentów".
"Nie ma mojej zgody (...) na straszenie pacjentów. Czy państwo sobie zdajecie sprawę, co ci ludzie czują, jak widzą te puste hasła populistyczne? Nie ma mojej zgody na leczenie populizmem. I nie ma mojej zgody na dalsze utrzymywanie chaosu w systemie ochrony zdrowia" - grzmiała Sobierajska-Grenda.
Grzeczna Polska 2050
O tym, że obie panie zachowają stołki wiadomo było od momentu, gdy „ogon pod siebie” podkuliła Polska 2050. Jej członkowie jeszcze 48 godzin temu wygrażali się, że odwołają Hennig-Kloskę, bo po odejściu z ich partii straciła jej rekomendację do pełnienia funkcji w rządzie. Grozili też, że jeśli za karę premier pozbędzie się z rządu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, to w zemście Polska 2050 doprowadzi do odwołania wspólnie z opozycją marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i przywrócenia na to stanowisko Szymona Hołowni.
Wystarczyło jednak spotkanie klubu Polski 2050 z Hennig-Kloską, by „drużyna Pełczyńskiej-Nałęcz”, mimo wylewanych na nią przez ostatnie dni pomyj i szyderstw przez współkoalicjantów grzeczniutko położyła uszy po sobie, a wicemarszałek Szymon Hołownia zaśmiewał się z żenujących żartów z opozycji jakie serwował z mównicy sejmowej Donald Tusk.
Po raz kolejny okazało się, że dla koalicji 13 grudnia nie mają żadnego znaczenia problemy Polaków, a liczy się jedynie gra o stołki.
źr. wPolsce24 za PAP











