Już nie taki cudowny? Magyar rozczarował "Silnych Razem". Wystarczyło jedno pytanie o Marcina Romanowskiego

Od kilku tygodni media sprzyjające obecnej koalicji rządzącej w Polsce, a także parlamentarzyści tej formacji, próbowali wykreować narrację, jakoby Peter Magyar był gotów aktywnie włączyć się w sprawę Marcina Romanowskiego. Sugerowano, że węgierski polityk po dojściu do władzy będzie „rozliczał” polskich polityków, którzy za czasów Orbana otrzymali azyl nad Dunajem.
„Nie wiem, nie widziałem”
Rzeczywistość okazała się jednak dla zwolenników Donalda Tuska wyjątkowo bolesna. W materiale wyemitowanym przez TVP Info, a także w nagraniach krążących w mediach społecznościowych, widzimy wyraźnie zmieszanego Magyara, który na pytania o miejsce pobytu Marcina Romanowskiego odpowiada krótko i bez konkretów.
– Oczywiście będziemy przyglądać się tej sprawie, ale na ten moment nie mam jeszcze żadnych informacji o tym polityku – uciął Magyar, wyraźnie dając do zrozumienia, że temat ten nie znajduje się w centrum jego zainteresowania. Pytany wprost, czy Romanowski nadal przebywa na Węgrzech, odparł jedynie: – Jak wspomniałem, na ten moment nie mam o nim pojęcia.
Trochę to dziwne, że premier państwa, nie wie, czy na terenie jego kraju przebywa polityk, którego obiecał "oddać Polakom".
Koniec snów o „wielkiej koalicji” przeciwko opozycji?
Dla radykalnych zwolenników obecnej władzy w Polsce, skupionych wokół hasztagu #SilniRazem, postawa Magyara to cios. Wcześniej dawano im nadzieję, że węgierski polityk będzie „młotem” na polityków Zjednoczonej Prawicy. Tymczasem jego lakoniczne wypowiedzi świadczą o tym, że albo nie ma on realnej wiedzy na temat sytuacji, o którą pytają go polscy dziennikarze, albo po prostu nie zamierza być narzędziem w wojnie polsko-polskiej.
W sieci nie brakuje kpiących komentarzy pod adresem „uśmiechniętej Polski”. Internauci zwracają uwagę, że po raz kolejny wielka „bomba” medialna przygotowana przez TVP i zaprzyjaźnione redakcje okazała się niewypałem. „Hahahahaha. Nie wiem, nie znam się, odpierdzielcie się ode mnie – tak w skrócie można podsumować występ Magyara” – czytamy w jednym z popularnych wpisów na platformie X.
Gra pozorów
Cała sytuacja pokazuje, jak kruche są fundamenty, na których media głównego nurtu budują swoje sensacje. Peter Magyar, choć chętnie korzysta z zainteresowania zagranicznych tytułów, wydaje się bardziej skupiony na własnej walce o władzę na Węgrzech niż na pomaganiu polskiej prokuraturze w szukaniu tematów zastępczych.
Dla „Silnych Razem” lekcja jest bolesna: zagraniczni politycy rzadko kiedy są tak chętni do realizacji ich radykalnych postulatów, jak wydaje się to redaktorom z Czerskiej czy z Woronicza. Marcin Romanowski pozostaje solą w oku obecnej władzy, ale wygląda na to, że pomoc z Budapesztu w tej kwestii po prostu nie nadejdzie albo będzie miała swoją cenę, nad którą teraz w kuluarach trwają dyskusje.
źr. wPolsce24











