Magyar opowiada bzdury o Polsce Tuska i okłamuje własnych rodaków. Tak działa propaganda "unijczyków"

W Polsce nie istnieje dedykowana linia kolejowa dużych prędkości (powyżej 250 km/h). Najszybsze pociągi Pendolino/EIP na trasie Kraków Główny – Warszawa Centralna (ok. 293 km) pokonują ją obecnie w czasie około 2 godzin 40–55 minut. Średnia prędkość wynosi więc realnie około 100–110 km/h. To komfortowa podróż, ale daleko jej do standardów TGV, ICE czy nawet niektórych linii w Czechach czy Hiszpanii.
Magyar mówi o „pociągu dużej prędkości zbudowanym za pieniądze Brukseli”. Tymczasem Centralna Magistrala Kolejowa (CMK) to inwestycja z czasów PRL, modernizowana w ostatnich latach, ale wciąż nie spełniająca kryteriów prawdziwej HSR (High Speed Railway). Zapowiadane skrócenia czasu do poniżej 2 godzin to plany na 2027 rok – wciąż na istniejącej infrastrukturze, a nie na nowej, dedykowanej linii.
Okrojony CPK i układ „Y” – Kraków poza grą
Rząd Donalda Tuska znacząco zredukował ambitny program Kolei Dużych Prędkości z czasów Zjednoczonej Prawicy. Zamiast pełnej sieci łączącej większość dużych miast, realizowany jest szczątkowy układ „Y”, skupiony na połączeniach Warszawa – Łódź – CPK oraz dalej do Poznania i Wrocławia. Kraków wypadł z priorytetów szybkiej kolei w tej wersji projektu.
To nie jest drobna korekta – to fundamentalna zmiana priorytetów. Mieszkańcy Małopolski i Krakowa, jednego z najważniejszych turystycznych i gospodarczych ośrodków Polski, zostali odsunięci na boczny tor (dosłownie). Magyar, chwaląc się jazdą „pociągiem dużej prędkości” do Krakowa, albo nie zna faktów, albo powtarza coś co usłyszał od kogoś z Polski i nie sprawdził.
Skąd węgierski premier wziął te brednie?
Pytanie, które nasuwa się samo: kto podsunął nowemu premierowi Węgier tę wizję polskiej kolei? Czyżby ekipa Donalda Tuska, z którą Magyar buduje nowe relacje? Węgrzy zasługują na prawdę, a nie na bajki o „europejskim postępie” w Polsce. Propaganda działa w obie strony – kiedyś Orban, dziś jego następca z nowymi sojusznikami. Polska kolej rozwija się, modernizacje trwają, a Pendolino to udany projekt. Ale nazywanie obecnego stanu „koleją dużych prędkości” to klasyczne wishful thinking lub celowe wprowadzanie w błąd. Wizyta Magyara w Krakowie, Warszawie i Gdańsku to dobra okazja do rozmów, ale nie powinna opierać się na fałszywych założeniach o infrastrukturze. Zresztą Magyar sam pewnie bardzo się zdziwi, gdy wsiądzie do pendolino w Krakowie i okaże się, że jednak nie pomknie przez Polską ponad 250 kilometrów na godzinę.
źr. wPolsce24











