Scheuring-Wielgus z Lewicy broni Zełenskiego przysłowiem o Bogu i piekle, Bosak odpowiada bezlitośnie

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu była odpowiedzią na skandaliczne nadanie Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” honorowego imienia „Bohaterów UPA” — organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Odebranie odznaczenia nie jest arbitralne, lecz stanowi jasny sygnał polityczny, że Polska nie może akceptować gloryfikowania zbrodniarzy historycznych, niezależnie od bieżącej sytuacji międzynarodowej czy relacji z Ukrainą.
W programie „Śniadanie Rymanowskiego” Joanna Scheuring-Wielgus próbowała krytykować decyzję prezydenta, odwołując się do przysłowia:
Po pierwsze, kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera. To jest takie polskie przysłowie, o którym pan prezydent zapomina.” - przekonuje Joanna Scheuring-Wielgus
Argumentacja przedstawicielki Lewicy była oderwana od faktów historycznych i politycznych. To próba przerzucenia odpowiedzialności na prezydenta RP, ignorująca realia: to decyzja Zełenskiego o uhonorowaniu UPA była kontrowersyjna i godziła w pamięć ofiar.
Na komentarz Scheuring-Wielgus błyskawicznie zareagował Krzysztof Bosak, podkreślając słuszność decyzji prezydenta Nawrockiego i fakt, że gloryfikacja UPA nie może być tolerowana. Poseł ocenił to krótko: "Co za bzdury.”
Jego reakcja oddaje uczucia wielu Polaków wobec prób moralnego uzasadnienia decyzji Zełenskiego, która w rzeczywistości rażąco ignoruje polską historię.
źr. wPolsce24 za X/Polsat News











