Uwierzyliście, że na stadionie w Zabrzu wygwizdano prezydenta Nawrockiego? Tak napisał Onet, Przegląd Sportowy i serwisy TVN-u. A jak było naprawdę?

Wydarzenia sportowe rzadko stają się areną politycznych emocji, a kibice - na wszystkich stadionach w Polsce - nie przepadają za obecnością na trybunach ważnych polityków. Nieco inny status ma prezydent Karol Nawrocki, który - czego nigdy nie ukrywał - sam wywodzi się ze środowiska kibicowskiego i do niedawna miał z nim bardzo mocne związki.
Tym większa była radość sympatyków Koalicji Obywatelskiej, kiedy lewicowo-liberalne media napisały, iż to prezydenta wygwizdano w Zabrzu. O zdarzeniu napisały m. in. Onet, serwisy TVN-y, Gazety Wyborczej, nawet Przegląd Sportowy!
Niemal natychmiast po meczu poinformowano, że trybuny przywitały prezydenta Karola Nawrockiego salwą gwizdów. Niektórzy z polityków Koalicji Obywatelskiej sugerowali nawet, że na prezydenta "gwizdały tysiące kibiców". Szybko jednak okazało się, że rzeczywistość stadionowa była znacznie bardziej złożona, a wygwizdanie "prezydenta" jest zwyczajną manipulacją.
Co naprawdę wydarzyło się na trybunach?
Kluczem do zrozumienia sytuacji jest moment, w którym spiker stadionowy wyczytywał nazwiska gości i włodarzy miasta. Według licznych relacji kibiców obecnych bezpośrednio na Stadionie im. Ernesta Pohla, fala krytyki nie była skierowana w stronę prezydenta RP.
Gwizdy, które odnotowały media, miały podnieść się w momencie wyczytania nazwiska prezydenta Zabrza, Kamila Żbikowskieo. To nie dziwi, bo część kibiców jest skonfliktowana z nowym włodarzem miasta. Geneza tego sporu sięga obietnic składanych w czasie przedterminowych wyborów, które były konieczne po odwołaniu w majowym (2025 roku) referendum prezydent Agnieszki Rupniewskiej.
Żbikowski zapowiadał wówczas zmiany właścicielskie w Górniku, na które liczyła część kibiców (w tym Lukas Podolski zainteresowany kupnem klubu). Pełnego porozumienia wciąż nie udało się uzyskać, a formalnie zabrzański klub wciąż należy do miasta, choć jego drugim największym akcjonariuszem jest właśnie były niemiecki mistrz świata.
Plany Podolskiego - całkowite przejęcie klubu - wspiera znacząca część kibiców Górnika i stąd niechęć do aktualnego włodarza miasta.
Głosy świadków i analiza sieci
Ten konflikt może być tajemnicą dla osób, które na co dzień nie interesują się piłką nożną i nie żyją sytuacją właścicielską klubu z Zabrza. Jest jednak doskonale znany tym, którzy piszą o piłce, a już na pewno wszyscy dziennikarze Przeglądu Sportowego mają jego pełną świadomość.
Niestety, postanowili - wbrew faktom - zająć stanowisko charakterystyczne dla całego wydawnictwa, którym jest spółka Ringier Axel Springer Polska (część szwajcarsko-niemieckiego koncernu medialnego Ringier Axel Springer Media AG, wydawca m. in. Onetu, Newsweeka i Faktu).
W mediach społecznościowych zawrzało, gdy uczestnicy meczu zaczęli publikować własne nagrania i sprostowania. Obecni na meczu kibice jednoznacznie wskazali na platformie X, że to lokalny włodarz, a nie Karol Nawrocki, stał się celem dezaprobaty trybun.
Głos w sprawie zabrał również prof. Stanisław Żerko, który wprost nazwał doniesienia o wygwizdaniu prezydenta Nawrockiego kłamstwem:
Narracja suflowana przez polityków i zwolenników Koalicji Obywatelskiej była kolejną okazją do uderzenia w wizerunek głowy państwa. Wbrew prawdzie? Tym gorzej dla faktów.
"Gwizdy czy oklaski?". Relacje z pierwszej ręki
Portal Tarnogorski.info opublikował szczegółową relację świadka, która potwierdza, że prezydent Karol Nawrocki został przyjęty przez dużą część widowni z szacunkiem, a nawet oklaskami:
Kontrast między tym, co widzieli ludzie na miejscu, a tym, co przekazały największe redakcje, jest uderzający.
Podobnie hipokryzja lewicowo-liberalnych mediów i polityków, którzy do niedawna nazywali kibiców "kibolami", sugerując patologiczny charakter trybun na wszystkich stadionach w Polsce.
Nagle przestało im przeszkadzać?
źr. wPolsce24











