Groza w polskich lasach! Dzika horda terroryzuje ludzi

Szacuje się, że w Polsce żyje 6–8 mln psów, z czego od 70 tys. do 650 tys. to psy zdziczałe. Zbierają się w grupy, które polują na zwierzęta leśne, czasem dla rozrywki, a nie pożywienia. Leśnicy opisują dramatyczne przypadki, gdy sarny, jelenie czy młode dziki padają ofiarą psich watah, a lokalni mieszkańcy stają się świadkami ich agresywnych zachowań.
Znany ekolog Adam Zbyryt relacjonuje własne doświadczenia z lasów Mazowsza, gdzie został zaatakowany przez kilka dużych psów. Podkreśla, że gdyby nie schronił się w samochodzie, incydent mógł skończyć się tragicznie. W 2024 roku odnotowano niemal 27 tys. pogryzień przez psy w całym kraju, z czego część przypadków zakończyło się śmiercią.
Problem nie dotyczy tylko psów bezdomnych. Często to zwierzęta wiejskie, wypuszczane na noc do lasu, które łączą się w grupy i terroryzują okolicę. Eksperci zwracają uwagę, że brak odpowiedzialności właścicieli oraz zaniedbania prawne prowadzą do gwałtownego wzrostu liczby zdziczałych psów, które szkodzą zarówno ludziom, jak i lokalnym ekosystemom, pozostawiając w lesie patogeny zagrażające zdrowiu zwierząt.
Psy wykazują agresję wobec ludzi i nie boją się człowieka, w odróżnieniu od wilków, które polują wyłącznie dla pożywienia. Specjaliści ostrzegają, że bez zmian w prawie i większej kontroli właścicieli problem będzie narastał.
Rozwiązania są trudne do wprowadzenia. Odstrzał dzikich psów był stosowany w PRL, ale obecnie prawo tego zabrania. Ekspertka Kinga Stępniak podkreśla konieczność obowiązkowej kastracji psów niehodowlanych oraz wsparcia gmin w egzekwowaniu odpowiedzialności właścicieli. Bez takich działań liczba niebezpiecznych sfor w polskich lasach będzie rosła, zagrażając przyrodzie i ludziom.
źr. wPolsce24 za Planeta.pl











