Grzegorz Kuczyński dla wPolsce24: Antytrumpizm przesłania wszystko
Antytrumpizm ważniejszy niż chłodna analiza
Zdaniem Grzegorza Kuczyńskiego, największym problemem w ocenie decyzji Donalda Trumpa jest polityczna obsesja jego przeciwników.
– Czegokolwiek by nie zrobił Donald Trump, będzie to krytykowane, więc antytrumpizm przysłania wszystko i nie pozwala na chłodną analizę motywów oraz decyzji podejmowanych przez Stany Zjednoczone – stwierdza ekspert.
Przypomina, że podobny schemat widoczny był już wcześniej, m.in. na początku stycznia podczas operacji w Wenezueli, gdy działania administracji amerykańskiej automatycznie wywołały falę oburzenia w liberalnych mediach i wśród europejskich przywódców.
Teraz, po rozpoczęciu operacji „Epic Fury” wymierzonej w irańskie struktury władzy i wojsko, znowu pojawia się narracja, według której Trump rzekomo „nie chciał pokoju”, przerwał negocjacje i „bez sensu rozpętał wojnę”.
„Epic Fury”: Trump wykorzystuje ostatnie okno możliwości
Kuczyński podkreśla, że decyzja o tak drastycznych krokach wobec Iranu nie była przypadkowa:
– Trump, jeśli decyduje się na zdecydowane, drastyczne kroki, robi to tylko wtedy, kiedy jest w 90 procentach pewien powodzenia swoich zamiarów – ocenia.
Ekspert wskazuje, że z punktu widzenia wojskowego i politycznego mamy do czynienia z „oknem możliwości”, które może już się nie powtórzyć. Po pierwsze, wcześniejsza 12‑dniowa wojna w czerwcu ubiegłego roku praktycznie zniszczyła irańską obronę przeciwlotniczą, co dziś widać po swobodzie operowania lotnictwa USA i Izraela nad Iranem.
Po drugie, wewnątrz samej Islamskiej Republiki doszło do głębokiego osłabienia reżimu – najpierw przez masowe protesty, które przyniosły tysiące ofiar, a potem przez likwidację kilkudziesięciu kluczowych dowódców i urzędników.
– Najważniejsza nie jest nawet śmierć jednego czy drugiego ajatollaha, lecz uświadomienie całemu aparatowi władzy, że każdy kolejny urzędnik czy wojskowy może w każdej chwili zostać zlikwidowany – zauważa Kuczyński, dodając, że poczucie nieuchronności „zdalnej egzekucji” może silnie wpłynąć na sposób myślenia części elit w Teheranie.
Iran ma dwie armie i jeden atut: rakiety
Ekspert studzi jednocześnie narrację o „potędze militarnej” Iranu.
– To nie jest nowoczesna armia, tylko technologicznie zacofane, słabo wyposażone wojsko – mówi, przypominając, że de facto istnieją tam dwie struktury: regularna armia oraz groźniejszy Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej.
Teheran ma jednak jeden poważny atut: pociski balistyczne i drony, przede wszystkim rakiety, które w pierwszych dniach wojny posłużyły do ostrzału nie tylko Izraela, ale też państw Zatoki oraz amerykańskich baz wojskowych.
Kluczowe pytanie brzmi – jak długo Iran będzie w stanie utrzymać taką intensywność ataków: Izraelczycy twierdzą, że udało im się już zniszczyć połowę irańskiego arsenału rakietowego, co – według Kuczyńskiego – sugeruje, że obecny poziom ostrzału może potrwać najwyżej kilka dni.
Ekspert zwraca też uwagę, że własne zapasy wyczerpuje druga strona, która musi zużywać pociski przechwytujące do obrony przed irańskimi atakami.
USA nie chcą powtórki Iraku. Scenariusz „wenezuelski” w Iranie?
Wbrew oskarżeniom przeciwników Trumpa, Kuczyński nie widzi po stronie Waszyngtonu woli wprowadzania wojsk lądowych do Iranu czy prowadzenia wieloletniej, wyniszczającej wojny.
– On nie chce powtórki z Iraku i Afganistanu, chciałby zakończyć ten konflikt jak najszybciej – podkreśla.
Realistycznym celem jest według niego raczej scenariusz „wenezuelski”: próba dogadania się z bardziej pragmatyczną, umiarkowaną częścią obecnego reżimu. Trump ma liczyć na to, że część elit islamskiej republiki uzna dalszą konfrontację za zbyt ryzykowną i będzie gotowa rozmawiać z USA, a nie – że dojdzie do pełnoskalowej rewolucji ulicznej, która z dnia na dzień obali system władzy w Teheranie.
Na razie – jak przyznaje ekspert – po stronie irańskiej nie ma sygnałów gotowości do takich rozmów, co oznacza, że najbliższe dni przyniosą najpewniej kontynuację wymiany ciosów.
Podzielona opozycja i pytanie o powrót dynastii Pahlawich
W wywiadzie Kuczyński szeroko opisuje także wewnętrzną scenę polityczną Iranu oraz możliwości zmiany reżimu „od środka”. Dzieli przeciwników obecnej władzy na dwie grupy: opozycję na emigracji oraz rozproszone, słabo zorganizowane środowiska w kraju.
Na emigracji najgłośniejsi są monarchiści skupieni wokół Rezy Pahlawiego – syna ostatniego szacha – oraz tzw. ludowi Mudżahedini, lewicujące środowisko długo uznawane za organizację terrorystyczną. Ekspert przypomina, że choć w pamięci Irańczyków wciąż żywe są brutalne rządy szacha i skojarzenia z policją polityczną Sawak, to sam Pahlawi przedstawia się dziś jako polityk, który chciałby jedynie stanąć na czele procesu transformacji i jest postrzegany jako człowiek mający za sobą struktury amerykańskie i izraelskie.
Kuczyński zaznacza jednak, że w samym Iranie „klasycznej” opozycji praktycznie nie ma: dawni reformatorzy zostali zmarginalizowani, wyeliminowani z życia publicznego albo „zradykalizowali się” i przeszli na pozycje twardogłowych. Do tego dochodzi silny wymiar etniczno‑religijny – Iran nie jest ani monoetniczny, ani monowyznaniowy: oprócz Persów żyją tam m.in. miliony Kurdów, Azerów czy sunniccy Beludżowie, którzy od lat atakują aparat bezpieczeństwa reżimu.
W ocenie eksperta opozycja jest liczna, ale bardzo podzielona, co utrudnia stworzenie spójnych struktur zdolnych do przejęcia władzy.
MSZ: zabrakło przygotowania
Rozmowa dotyka także reakcji polskiego rządu na wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz problemu ewakuacji Polaków z regionu. Kuczyński krytycznie ocenił nieprzygotowanie państwa, wskazując, że scenariusz eskalacji irańskich ataków można było przewidzieć na podstawie analiz ekspertów jeszcze przed rozpoczęciem operacji „Epic Fury”.
Zwrócił też uwagę, że realnym rozwiązaniem logistycznym jest w tej chwili raczej przerzucenie obywateli drogą lądową do względnie bezpiecznych państw, skąd można ich ewakuować samolotami, niż wysyłanie maszyn bezpośrednio w strefę ostrzału.
Samo stanowisko polskiego MSZ w sprawie konfliktu ocenia jednak jako „wyważone” i zgodne z linią większości państw Zachodu, które w praktyce stoją po stronie izraelsko‑amerykańskiej koalicji, a jednocześnie deklarują sprzeciw wobec rozlewania się wojny na cały region.
Jak może zakończyć się „Epic Fury”?
Pytany o najbardziej prawdopodobny scenariusz najbliższych dni, Kuczyński przewiduje co najmniej kilka kolejnych dni intensywnej wymiany uderzeń między Iranem a koalicją amerykańsko‑izraelską.
– Obie strony wykazują ogromną pewność siebie, choć oczywiście większe straty poniósł Iran – zauważa.
Ekspert dopuszcza dwa podstawowe warianty: całkowitą klęskę Iranu i upadek reżimu albo ogłoszenie zawieszenia broni, rozpoczęcie rozmów i ustępstwa Teheranu. Sam skłania się ku tej drugiej opcji, zastrzegając jednocześnie, że nawet jeśli obecna wojna nie doprowadzi natychmiast do zmiany władzy, to i tak znacząco przyspieszy proces upadku Islamskiej Republiki.
– Islamska Republika już od dawna jest na równi pochyłej, a my skupiamy się na kwestiach militarnych, zapominając o gospodarce – mówi Kuczyński.
Przypomina, że ostatnie masowe protesty wybuchły przede wszystkim na tle dramatu ekonomicznego, który dotyka już nawet dotychczasowy tradycyjny elektorat reżimu. W jego ocenie kwestia końca obecnego systemu władzy w Teheranie jest tylko kwestią czasu, a obecna operacja „Epic Fury” stanowi duży krok w stronę tego finału.
źr. wPolsce24











