„Kumple Putina” czy „największa misja w historii”? Szłapka sam się zdemaskował

Gdy premierem był Mateusz Morawiecki, a rząd rozważał sprzedaż części aktywów Lotosu w ramach fuzji z Orlenem, Adam Szłapka grzmiał w mediach społecznościowych:
„A to tym Saudyjczykom Morawiecki chce oddać Lotos? Tym kumplom Putina?”
W tamtym czasie Arabia Saudyjska była w narracji ówczesnej opozycji niemal symbolem geopolitycznego zła: podejrzana, prorosyjska, moralnie nieakceptowalna. Wpis idealnie wpisywał się w strategię totalnej krytyki – nieważne, co robi rząd, wszystko musi być złe, groźne i niemoralne.
Rok 2025: Arabia Saudyjska już nie przeszkadza
Minęły zaledwie trzy lata. Władza się zmieniła. Adam Szłapka nie jest już posłem opozycji, lecz rzecznikiem rządu Donalda Tuska. I nagle Arabia Saudyjska, która nie jest przecież krajem demokratycznym, a monarchią i władza się w niej nie zmieniła, przestaje być „kumplem Putina”.
Dziś Szłapka pisze:
„W Arabii Saudyjskiej trwa największa w historii Polski misja gospodarcza.”
Bez cienia wątpliwości. Bez zastrzeżeń moralnych. Bez geopolitycznych ostrzeżeń. Bez słowa o Putinie.
Ta sama Arabia. Ci sami Saudyjczycy. Inna władza
Zestawienie, które pokazał Adam Czarnecki, jest wyjątkowo jaskrawe, bo nie wymaga interpretacji. Tu nie ma niuansów, kontekstu ani „zmiany sytuacji międzynarodowej”. Jest tylko brutalny fakt:
- gdy rządził PiS – Arabia Saudyjska była „kumplem Putina”,
- gdy rządzi Platforma i jej koalicjanci – Arabia Saudyjska staje się kluczowym partnerem gospodarczym.
Zmieniło się jedno: kto sprawuje władzę.
Na tym polegała „opozycyjność totalna”
To klasyczny przykład polityki, która nie ma nic wspólnego z troską o interes państwa, a wszystko z bieżącą walką partyjną. W 2022 roku nie chodziło o realną ocenę Arabii Saudyjskiej, lecz o uderzenie w rząd Zjednoczonej Prawicy za wszelką cenę.
Dziś, gdy ci sami ludzie odpowiadają za państwo, nagle okazuje się, że można robić interesy z tym samym partnerem, którego wcześniej przedstawiano niemal jako zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski.
I pomyśleć, że to dziś rzecznik rządu
Najbardziej uderzające w tej historii jest to, na co zwrócił uwagę Adam Czarnecki: Adam Szłapka zajmuje dziś jedno z kluczowych stanowisk komunikacyjnych w państwie. To on firmuje przekaz rządu, który jeszcze kilka lat temu używał zupełnie odwrotnych argumentów – i to bez mrugnięcia okiem.
To nie jest drobna wpadka. To modelowy przykład hipokryzji władzy, która wcześniej krzyczała „zdrada”, a dziś mówi „sukces”. Ale czy nie właśnie na takim działaniu opierała się cała kampania wyborcza partii Tuska?
źr. wPolsce24 za X











