Festiwal buty i ucieczka przed trudnymi pytaniami. Tak Włodzimierz Czarzasty potraktował dziennikarza wPolsce24 w Sejmie!
Niewygodne fakty o PZPR i ankiecie bezpieczeństwa
Ta konferencja przejdzie do historii. Najpierw lider Lewicy przez kilkanaście minut bezpardonowo atakował prezydenta i odpowiadał na pytania zaprzyjaźnionych redaktorów i czuł się niezwykle komfortowo. Wszystko zmieniło się, gdy do mikrofonu podszedł dziennikarz wPolsce24, Samuel Pereira. Merytorycznie świetnie przygotowany reporter, nawiązując m.in. do słów Czarzastego z Campusu Polska Przyszłości o konieczności mierzenia się z własną historią i przyznawania się do błędów, postanowił skonfrontować te deklaracje z rzeczywistością i zapytał wicemarszałka wprost:
-
Dlaczego dotychczas nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa, skoro twierdzi, że nie ma nic do ukrycia?
-
Jak odnosi się do swojej przeszłości związanej ze wstąpieniem do PZPR po stanie wojennym i czy tego żałuje?
Wił się przed kamerami i uderzył w niezależną telewizję
Zamiast jasnej odpowiedzi, wicemarszałek zaczął się wić i uciekać od sedna sprawy. Przyjął protekcjonalny ton, określając siebie mianem polityka „stanowczego”, po czym przystąpił do frontalnego ataku na stację wPolsce24.
Czarzasty bez ogródek oświadczył, że „nie szanuje stacji” reprezentowanej przez dziennikarza, zarzucając jej rzekomy brak obiektywizmu, skłócanie ludzi oraz wykonywanie politycznych zleceń. Potwierdził wprost swój bojkot:
Dlatego nie będę z państwa stacją współpracował, zdania nie zmienię. (...) Jak pan następnym razem zada pytanie, dlaczego z wami nie współpracuję, dostanie pan taką samą odpowiedź” – grzmiał polityk Lewicy.
Pytany o ankietę bezpieczeństwa, Czarzasty zasłaniał się przepisami prawa, twierdząc, że jako marszałek Sejmu należy do grona najważniejszych osób w państwie, których ta procedura rzekomo w ten sposób nie dotyczy. Zapomniał jednak dodać, że ankiety nie wypełnił już wcześniej - jako wicemarszałek Sejmu, a jego powiązania z Rosją od lat budzą pytania opinii publicznej. Całkowicie przemilczał pytania o przynależność do komunistycznej partii i motywacje, jakie nim kierowały po wprowadzeniu stanu wojennego.
Prawda niewygodna dla koalicji rządzącej
Kiedy dziennikarz nie dawał za wygraną i przypominał, że rolą marszałka jest odpowiadanie na pytania obywateli, a nie wybieranie sobie wygodnych redakcji, prowadzący konferencję szybko próbowali uciąć dyskusję, tłumacząc się brakiem czasu i oddając głos innym redakcjom.
Postawa Czarzastego dobitnie pokazuje hipokryzję części obecnej większości parlamentarnej. Gdy padają trudne pytania o komunistyczną przeszłość czy kwestie procedur bezpieczeństwa, gładkie hasła o wolności słowa i jawności znikają, a w ich miejsce pojawia się próba cenzury, arogancja władzy i atakowanie tych dziennikarzy, którzy nie boją się patrzeć rządzącym na ręce.
źr. wPolsce24








