10 metrów zamiast 100. Alvin Gajadhur po tragedii na A1: „To jest skandal”

Do tragedii doszło we wtorek, 1 września, przed godziną 9 na autostradzie A1 w rejonie Mykanowa, na jezdni prowadzącej w kierunku Katowic i Gliwic. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że 32-letni kierowca ciężarowej Scanii wjechał w ciąg pojazdów ekipy remontującej jezdnię. W wypadku zginęło czterech pracowników w wieku od 20 do 62 lat, a cztery kolejne osoby w ciężkim stanie zostały przewiezione do szpitali. Kierowca ciężarówki był trzeźwy.
Alvin Gajadhur: „To jest skandal”
Na nowe informacje dotyczące zabezpieczenia prac zareagował Alvin Gajadhur. Były Główny Inspektor Transportu Drogowego i minister infrastruktury, opublikował w serwisie X mocny wpis, w którym zwrócił uwagę nie tylko na tragedię, do której już doszło, ale również na ryzyko kolejnych podobnych zdarzeń.
„To jest skandal !! Może dojść do kolejnej tragedii !! Czy będzie natychmiastowa dymisja Szefa GDDKiA Pawła Woźniaka?” – napisał Gajadhur.
W dalszej części wpisu zwrócił się bezpośrednio do premiera Donalda Tuska oraz ministrów odpowiedzialnych za infrastrukturę. Jego zdaniem odpowiedzialność za brak właściwego nadzoru nad GDDKiA ponoszą również przedstawiciele kierownictwa Ministerstwa Infrastruktury.
Nagranie sprzed tragedii. 10 metrów zamiast 100–120
Portal BRD24.pl dotarł do nagrania które rzuca nowe światło na tragedię. Film został zarejestrowany o godzinie 7.57, czyli mniej więcej godzinę przed tragicznym wypadkiem. Materiał pokazuje sposób zabezpieczenia miejsca prowadzonych prac. Według BRD24.pl jedna z najważniejszych nieprawidłowości dotyczyła ustawienia przyczepy z poduszką zderzeniową.
Zgodnie z przedstawionymi przez portal wytycznymi przyczepa wyposażona w poduszkę zderzeniową powinna znajdować się około 100–120 metrów od pierwszej przyczepy sygnalizacyjnej. Na nagraniu odległość ta ma wynosić zaledwie około 10 metrów. Oznaczałoby to, że pomiędzy dwoma elementami zabezpieczenia pozostawiono mniej więcej dziesięciokrotnie mniejszą odległość, niż wynika z przedstawionego schematu zabezpieczenia prac.
To niezwykle istotne, ponieważ zadaniem takiego układu jest stworzenie odpowiednio długiej strefy bezpieczeństwa. Jeżeli kierowca zbyt późno zauważy pierwsze oznakowanie, kolejne zabezpieczenie nie powinno znajdować się praktycznie bezpośrednio za nim.
Na filmie widać również pracownika znajdującego się przy niebieskim busie od strony pasa, którym poruszają się samochody. Portal zwraca też uwagę, że grupa pracowników znajdowała się zbyt blisko poduszki zderzeniowej. Według przedstawionych wytycznych pracownicy powinni znajdować się około 20–40 metrów za takim zabezpieczeniem.
GDDKiA: dokumentacja zabezpieczenia była sporządzona prawidłowo
Pierwsze informacje przekazywane po tragedii wskazywały jednak, że organizacja robót została przygotowana prawidłowo. Marcin Twardysko z katowickiego oddziału GDDKiA przekazał BRD24.pl, że przedstawione przez wykonawcę plany tymczasowej organizacji ruchu i zabezpieczenia prac zostały sprawdzone i były sporządzone poprawnie.
Potwierdził także, że na miejscu wykorzystywana była poduszka zderzeniowa. Podobną informację podał Śląski Urząd Wojewódzki. W oficjalnym komunikacie zaznaczono, że według wstępnych ustaleń oznakowanie miejsca prowadzonych robót było prawidłowe. Jednocześnie dokładne okoliczności wypadku są nadal wyjaśniane przez śledczych pod nadzorem prokuratora.
Nagranie opublikowane później przez BRD24.pl stawia jednak nowe pytania. Czym innym jest bowiem zatwierdzony schemat tymczasowej organizacji ruchu, a czym innym jego faktyczne wykonanie na autostradzie w chwili prowadzenia prac. To właśnie ustalenie, jak zabezpieczenia były rozmieszczone w momencie tragedii i czy odpowiadały zatwierdzonej organizacji ruchu, będzie jednym z kluczowych elementów wyjaśniania sprawy.
Eksperci ostrzegali już wcześniej
Problem zabezpieczania pracowników wykonujących roboty na autostradach i drogach ekspresowych nie pojawił się po raz pierwszy. BRD24.pl przypomina, że podczas Kongresu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Krakowie w marcu 2025 roku Mieszko Helbich z firmy Tioman zwracał uwagę na błędy związane z ustawianiem poduszek zderzeniowych. Ekspert ostrzegał, że jeśli samochód z poduszką zderzeniową zostanie ustawiony zbyt blisko miejsca wykonywania robót, przy uderzeniu ciężkiego pojazdu zabezpieczenie może nie zapewnić pracownikom odpowiedniej ochrony.
Pytania o nadzór nad zabezpieczeniem robót
Już wcześniej BRD24.pl próbował również ustalić, w jaki sposób GDDKiA kontroluje stosowanie poduszek zderzeniowych przez wykonawców. Generalna Dyrekcja informowała wówczas, że przypadki braku wymaganej poduszki zdarzały się sporadycznie, a wykonawcy byli zobowiązywani do natychmiastowego usuwania uchybień. Jednocześnie GDDKiA przyznała, że nie prowadzi statystyk dotyczących takich przypadków.
Nie można więc na tej podstawie stwierdzić, że kontroli nie było w ogóle. Powstaje jednak pytanie o ich częstotliwość, skuteczność i możliwość rzeczywistej oceny skali nieprawidłowości.
Już w 2025 roku anonimowy rozmówca portalu z branży drogowej ostrzegał, że problem niewłaściwego zabezpieczenia robót może zostać potraktowany poważnie dopiero po śmiertelnym wypadku. 1 września 2026 roku na A1 zginęły cztery osoby.
Nieoficjalnie: brak śladów hamowania
To nie jedyna kwestia, którą będą musieli wyjaśnić śledczy. Według nieoficjalnych ustaleń BRD24.pl na jezdni w miejscu tragedii nie znaleziono śladów hamowania ciężarówki. Portal wskazuje, że może to sugerować, iż kierowca nie podjął skutecznego hamowania przed zderzeniem. Na obecnym etapie nie wiadomo jednak, dlaczego doszło do wypadku i czy kierowca próbował reagować. Policja podkreśla, że przyczyny oraz szczegółowy przebieg zdarzenia są przedmiotem postępowania. Pewne jest natomiast, że 32-letni kierowca był trzeźwy. Został zatrzymany, a jego krew ma zostać poddana dalszym badaniom laboratoryjnym.
Cztery osoby nie żyją. Śledczy ustalają, jak doszło do tragedii
Bilans wypadku jest dramatyczny. Czterech pracowników zginęło, a czterech kolejnych zostało ciężko rannych. Teraz śledczy będą musieli odpowiedzieć na kilka kluczowych pytań: dlaczego kierowca ciężarówki wjechał w ekipę remontową, czy prawidłowo zareagował na oznakowanie oraz czy miejsce robót zostało w rzeczywistości zabezpieczone zgodnie z zatwierdzonym schematem. Nagranie wykonane około godzinę przed tragedią sprawia, że właśnie ostatnie z tych pytań nabiera szczególnego znaczenia.
Alvin Gajadhur publicznie pyta o odpowiedzialność kierownictwa GDDKiA. „To jest skandal. Może dojść do kolejnej tragedii” – alarmuje.
źr. wPolsce24 za BRD24/X/Alvin Gajadhur











