Doradca Tuska straszy ważnego polityka opozycji. Wszystko nagrała kamera!

„Wjeżdżam w pisiorów”. Szokujące słowa celebryty
Jacek Murański, znany szerszej publiczności z występów w klatkach freak-fightowych i kontrowersyjnych wypowiedzi, najwyraźniej poczuł polityczny wiatr w żaglach. W wywiadzie, który lotem błyskawicy niesie się po mediach społecznościowych, został zapytany o to, co zrobiłby w pierwszej kolejności, gdyby został senatorem. Odpowiedź mrozi krew w żyłach i pokazuje bezmiar agresji, jaki buzuje po stronie zwolenników obecnej władzy.
Wjeżdżam w pisiorów od razu. Wjeżdżam i tam tego... nie czaję się" – wypalił bez żenady Murański, po czym szybko przeszedł do personalnych gróźb.
Celownik ustawiony na Kaletę. Zapowiedź „akcji” w toalecie
Głównym obiektem agresji celebryty stał się poseł Sebastian Kaleta. Murański wprost zadeklarował, że zamierza wykorzystać swoją potencjalną legitymację parlamentarną do... osaczenia polityka opozycji w Sejmie. Scenariusz, jaki nakreślił przed kamerą, przypomina raczej patologiczne nagrania z internetu niż debatę publiczną.
Kaleta, to do ciebie... Ja z legitymacją senatorską też bym się tam przemieścił, bo to jest prawie ten sam budynek – Sejm i Senat. I do kibla bym chadzał na jedyneczkę... do toalety sejmowej. I tam Kaleta, jak cię spotkam, co będzie? Kaleta się będzie ewakuował z tego spotkania runami kanalizacyjnymi!" – odgrażał się Murański z drwiącym uśmiechem.
Na tym jednak nie koniec. Celebryta zaczął publicznie instruować mieszkańców stolicy, aby wypatrywali posła opozycji uciekającego rurami.
Jak zobaczycie w Alejach Jerozolimskich, że tam czmycha z kanalizacji Sebastian Kaleta, pisiorski poseł, to popuczydło pisiorskie, to znaczy, że miał bliskie spotkanie trzeciego stopnia z senatorem Jackiem Murańskim!" – grzmiał do mikrofonu.
Człowiek z politycznego zaplecza Tuska
Przypomnijmy, że Jacek Murański to nie jest postać przypadkowa: Przed wyborami prezydenckimi jego autorytetem i wypowiedziami podpierał się sam premier Donald Tusk, próbując budować wokół swojej formacji poparcie w środowiskach niszowych.
Dziś, jak widać, „doradca” i pupil liberalnych mediów pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Zamiast merytorycznej dyskusji – knajpiane groźby. Zamiast szacunku dla mandatu poselskiego – zapowiedzi fizycznego zastraszania w sejmowych korytarzach i toaletach.
Czy Donald Tusk odetnie się od agresywnych i rynsztokowych wypowiedzi człowieka, którego narrację sam kiedyś promował? A może standardy rodem z freak-fightów na stałe wejdą do kanonu zachowań polityków związanych z koalicją rządzącą? Do sprawy będziemy wracać.
źr. wPolsce24 za x.com











