Koniec głośnej sprawy z kampanii wyborczej. Wiemy, co prokuratura postanowiła ws. prezydenta

Sprawa, która przez miesiące elektryzowała opinię publiczną i stanowiła jedno z głównych paliw politycznych w kampanii prezydenckiej, doczekała się finału. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku umorzyła postępowanie prowadzone w sprawie rzekomego przekroczenia uprawnień przez Karola Nawrockiego w okresie, gdy pełnił on funkcję dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Śledczy badali, czy Nawrocki działając jako funkcjonariusz publiczny dążył do osiągnięcia korzyści majątkowej poprzez darmowe noclegi w muzealnych pokojach gościnnych i apartamentach. Prokuratura orzekła jednoznacznie – czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego.
Od zawiadomienia Romana Giertycha do przesłuchania prezydenta
Śledztwo ruszyło oficjalnie 24 lutego 2025 roku. Bezpośrednim impulsem były publikacje medialne oraz oficjalne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożone przez posła KO i adwokata Romana Giertycha. Zarzucano w nim Nawrockiemu, że w latach 2018–2021 miał bezpłatnie użytkować pokoje hotelowe i apartamenty należące do muzeum, które normalnie były wynajmowane komercyjnie. Według zawiadamiającego, miało to doprowadzić instytucję do „niekorzystnego rozporządzenia mieniem z korzyścią dla siebie”.
W toku szeroko zakrojonego śledztwa gdańska prokuratura przesłuchała aż 41 świadków, w tym 37 obecnych i byłych pracowników muzeum. Przesłuchano też samego Karola Nawrockiego (pełniącego funkcję dyrektora placówki od października 2017 do lipca 2023 roku). Dokonano również szczegółowej analizy wydruków z systemu rezerwacyjnego, korespondencji mailową pracowników oraz kalendarza biura dyrektora.
Rezerwacje na „Dyrektora”. Co naprawdę wykazały systemy?
Najbardziej interesującym wątkiem śledztwa okazała się szczegółowa analiza cyfrowego systemu rezerwacji muzeum. Śledczy natrafili w nim na 205 dni, w których widniały adnotacje o treści „Dyrektor” lub „Pan Dyrektor”. Diabeł tkwił jednak w szczegółach, które prokuratura skrupulatnie zweryfikowała.
W przypadku aż 186 dni z puli rezerwacji widniała wyraźna uwaga, że rezerwacja nie doszła do skutku, a lokal pozostał pusty. Przez 10 dni Karol Nawrocki rzeczywiście przebywał i pracował w jednym z apartamentów, jednak działo się to w okresie przymusowej izolacji pandemicznej.
Prokuratura w oficjalnym komunikacie podkreśliła, że zgromadzony materiał dowodowy nie dał żadnych podstaw, by twierdzić ponad wszelką wątpliwość, iż Karol Nawrocki faktycznie zamieszkiwał w tych apartamentach w powszechnym tego słowa znaczeniu, co mogłoby rodzić obowiązek ponoszenia kosztów hotelowych.
Statut muzeum nie pozostawia złudzeń
Kluczowym argumentem prawnym, który przesądził o umorzeniu śledztwa, były uprawnienia statutowe szefa instytucji. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wskazała, że dyrektor placówki działał w granicach przysługującego mu prawa.
Na mocy zarządzeń wydanych w ścisłej zgodzie ze statutem Muzeum II Wojny Światowej, dyrektor był w pełni uprawniony do samodzielnego udzielania ulg oraz całkowitych zwolnień z opłat za wynajem pokoi i apartamentów. Oznacza to, że nawet dysponowanie tymi miejscami noclegowymi nie stanowiło przekroczenia uprawnień ani naruszenia prawa.
źr. wPolsce24 za Radio Gdańsk











