Dziwne zachowanie Moniki Wielichowskiej. Milczy o aferze w Kłodzku i atakuje dziennikarzy. Czy wszystko o niej wiemy?
- Jej zachowanie jest przedziwne – mówi Marcin Torz, który jako pierwszy nagłośnił kłodzki skandal. – Dzisiaj zwyzywała dziennikarzy w Sejmie, wcześniej uciekała przed pytaniami. Nie chce się w żaden sposób ustosunkować do tego, co się działo w Kłodzku. To powoduje, że ludzie stawiają sobie coraz więcej pytań, jaka naprawdę była rola Moniki Wielichowskiej w tej całej aferze, bo jakaś na pewno była – zwraca uwagę dziennikarz śledczy.
Monika Wielichowska, która do Platformy Obywatelskiej wstąpiła w 2002 roku, najpierw była aktywną działaczka samorządową. W latach 2006–2007 sprawowała urząd starosty kłodzkiego i zasiadała w radzie powiatu. Prominentną działaczką PO była również Kamila L., która niedawno została skazana na 6 lat więzienia. Zarzuty dotyczyły pomagania w czynach polegających na różnych zachowaniach seksualnych na szkodę osoby małoletniej poniżej 15. roku życia oraz na szkodę zwierząt. Były mąż kobiety został skazany na 25 lat pozbawienia wolności.
Jak mówi Torz, obie panie znały się co najmniej 10 lat. O tym, jak bliskie były między nimi relacje, można sobie wyrobić zdanie, choćby patrząc na zdjęcia.
Obecne zachowanie Wielichowskiej budzi zdumienie nawet jej partyjnych kolegów z Dolnego Śląska, przekonuje Torz.
- Nie rozumieją, o co jej chodzi – mówi dziennikarz. - Pojawiają się więc pytania, czy wszystko już o niej wiemy. Może coś ją jeszcze niedobrego czeka.
Cała rozmowa w materiale wideo
źr. wPolsce24











