Zmowa milczenia wokół afery w Koalicji Obywatelskiej! Marszałek Czarzasty w roli głównej

Wniosek PiS odrzucony bez procedowania
Prawo i Sprawiedliwość wystąpiło z wnioskiem o odwołanie Moniki Wielichowskiej z funkcji wicemarszałka Sejmu.
Jak poinformował szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, marszałek Czarzasty postanowił odrzucić wniosek, a sprawa nie będzie rozpatrywana przez Sejm.
Polityk PiS skomentował to stwierdzeniem: „Doktryna 'tylko nie mów nikomu' została rozszerzona na całą koalicję 13 grudnia".
Media społecznościowe
O odrzuceniu wniosku na platformie X poinformował także Jacek Sasin i wicemarszałek Marek Pęk:
- 4 lata temu (dokładnie 12 kwietnia 2022) Senat RP odrzucił wniosek o odwołanie Marszałka Grodzkiego. 18 maja 2022 r. Senat odrzucił wniosek o uchylenie immunitetu Grodzkiego po ponad 400 dniach trzymania go w marszałkowskiej lodówce. A dziś Marszałek Czarzasty postanowił odrzucić wniosek o odwołanie Moniki Wielichowskiej. Sprawa nie będzie rozpatrywana przez Sejm. Doktryna Neumanna ma się świetnie, a nawet się rozwija! - czytamy we wpisie parlamentarzysty.
Tło afery kłodzkiej
Sprawa dotyczy wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy z marca 2026 roku. 45-letni Przemysław L. został skazany na 25 lat więzienia za przestępstwa seksualne popełnione na nieletnich dziewczynkach, zoofilię oraz rejestrowanie tych czynów na filmach i zdjęciach.
Jego była żona, 41-letnia Kamila L., była działaczka Platformy Obywatelskiej, otrzymała wyrok 6,5 roku pozbawienia za pomocnictwo w ww. przestępstwach.
W przestrzeni publicznej pojawiły się zdjęcia Kamili L. z Moniką Wielichowską, wykonane m.in. podczas kampanii wyborczych.
Zarzuty wobec M. Wielichowskiej
Politycy PiS zarzucają wicemarszałek, że jedynie lakonicznie odniosła się do medialnych doniesień. Wskazują brak transparentności i przypominają, że stanowisko wicemarszałka wymaga jasnego odcinania się od osób popełniających tak „parszywe, obrzydliwe, paskudne przestępstwa".
W ocenie posłów PiS wicemarszałek nie wyjaśniła, dlaczego przez lata pojawia się razem z Kamilą L.. Przypominają też, że skazana działaczka miała pełnić ważne funkcje w strukturach Koalicji Obywatelskiej nawet po postawieniu zarzutów.
Anna Krupka, wiceprezes PiS, podkreśliła podczas konferencji prasowej w Sejmie: „Stanowisko wicemarszałka Sejmu to jest stanowisko o ogromnej wadze i randze, dlatego taka osoba powinna być transparentna".
Stanowisko Moniki Wielichowskiej
Wicemarszałek odniosła się do sprawy w oświadczeniu, w którym stanowczo zaprzeczyła jakimkolwiek bliższym relacjom z Kamilą L.:
„Nie łączyły mnie z nią nigdy żadne prywatne kontakty. Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty zawodowe. Nigdy nie była asystentem, pracownikiem ani współpracownikiem mojego biura poselskiego"
Wielichowska dodała, że osoba ta przestała być członkinią partii w momencie powzięcia wiedzy o zarzutach.
Oceniła jednocześnie, że stała się obiektem zmasowanej kampanii nienawiści opartej na kłamstwie i pomówieniach – zorganizowanej przez PiS i prawicowe media.
Sytuację komentowali politycy KO, twierdząc, że sprawa dotyczy byłej już działaczki KO i bardzo niskiego szczebla. Dodają, że policja i prokuratura zadziałały, sprawcy zostali osądzeni, więc trudno mówić o politycznym kontekście afery.
Jednocześnie w rozmowach z mediami przyznają, iż „na pewno ta sprawa jest niewygodna dla Moniki. Nie znosi tego dobrze".
Dlaczego milczenie jest problemem?
Nawet lewicowo-liberalni autorzy podcastu „W związku ze śledztwem" wskazują na zmowę milczenia wokół afery. Jeden z rozmówców zdradził: „Poszła rekomendacja, żeby to przemilczeć".
Dominika Długosz komentuje sprawę jako „absolutnie skrajnie bulwersującą" i podkreśla, że wstrząsająca sprawa z Kłodzka obciąża Koalicję Obywatelską.
Także tygodnik Newsweek komentował: „Nie wiem, jak mogą z tego wyjść".
Odrzucenie wniosku PiS o odwołanie Moniki Wielichowskiej - bez debaty i uzasadnienia - przez marszałka Czarzastego zmusza do postawienia pytań. Skąd zmowa milczenia wokół jednej z najbardziej bulwersujących afer ostatnich lat?
źr. wPolsce24 za X











