Dlaczego prokuratura nie przesłuchuje lekarza milionera ze Szpitala Południowego? "Zarzuty skrojone jak dobry garnitur"
- Uruchamiamy licznik hańby Tuska, Żurka, Sobierańskiej-Grendy, całego rządu. Hańba polega na tym, że dokładnie 37 dni temu dzięki dr. Emilowi Jędrzejewskiemu, byłemu ordynatorowi ze Szpitala Południowego, cała Polska dowiedziała się o niebywałym skandalu - o tym, jak rząd doprowadził NFZ do upadku, do ruiny – mówił prof. Przemysław Czarnek przed siedzibą Kancelarii Premiera w Warszawie.
Kandydat PiS na premiera nawiązywał do serii afer ujawnionych przez portal Zero:
- 28-letni lekarz Dawid Kacprzyk, choć nie miał specjalizacji, pracował jako koordynator SOR. Na dodatek w 2025 r. zarobił w publicznych szpitalach 1,6 mln zł. Do tego w czasie dyżurów zajmował się działalnością polityczną i występami w mediach
- proceder szybszego przyjmowania na badania polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin, o co także miał dbać dr Kacprzyk.
- Próbuje się zamieść tę aferę pod dywan, atakuje się tych, którzy ujawnili aferę. Są doniesienia do prokuratury na tego, który ujawnia aferę, na dr. Emila Jędrzejewskiego. Próba szykanowania go i ścigania za coś, za co ścigany nigdy nie powinien być. A sam winien, czyli pan Kacprzyk, nie został nawet wezwany do prokuratury i przesłuchany - wskazywał Czarnek.
Ale nie tylko polityków PiS zadziwia powściągliwość prokuratury wobec Dawida Kacprzyka. Dziwią się też dziennikarze. Głos w postanowił więc zabrać rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, który udzielił wywiadu agencji PAP.
To ta prokuratura właśnie prowadzi dwa śledztwa w sprawie Szpitala Południowego. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie – nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Skiba wyjaśnił, że Kacprzyk przesłuchiwany jako świadek będzie mógł odmówić odpowiedzi na pytania, gdyby ta pociągnęła go do odpowiedzialności karnej lub dyscyplinarnej. - Na tym etapie śledztwa teoretycznie byłoby to pierwsze przesłuchanie, ale nie ostatnie. Ilość wątków sprawia, że musielibyśmy wyznaczyć kilka terminów na przesłuchanie. Świadek i jego obrońca wiedzieliby już, jaką wiedzą procesową dysponujemy - tłumaczył.
Prokuratura zdaje sobie sprawę z tego, że społeczeństwo oczekuje, by prokuratura przesłuchała Dawida Kacprzyka w charakterze podejrzanego. - Aby przesłuchać kogoś w takim charakterze, materiał dowodowy powinien być już tak zgromadzony i przeanalizowany, by mówić o możliwości wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów - wyjaśnił. - Na tym etapie weryfikacja materiału dowodowego nie pozwala na postawienie komukolwiek zarzutów. Zarzuty muszą być skrojone jak dobry garnitur, nigdy bez odpowiedniej miary i nie na wyrost - powiedział rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej.
Wystąpienie posłów PiS w materiale wideo nad tekstem
źr. wPolsce24 za PAP
(fot. PAP/Paweł Supernak)











