33 kandydatów na jedno miejsce na kierunku lekarskim. Czy to „efekt Kacprzyka”?

Młodzi ludzie masowo szturmują medycynę. I trudno się dziwić. W dobie powszechnego dostępu do informacji w internecie widzą dokładnie, ile można zarobić jako lekarz – szczególnie po otwarciu prywatnej praktyki. Nawet po wprowadzeniu limitów zarobków w publicznych placówkach zawód lekarza pozostaje jednym z nielicznych w Polsce, w którym realne dochody dogoniły, a czasem nawet prześcignęły zachodnie standardy.
Czy to „efekt Kacprzyka”?
Do niedawna popularny lekarz i polityczny influencer z Koalicji Obywatelskiej, który tylko w jednym szpitalu w jeden rok zarobił 1,6 mln zł pokazał, że medycyna może być nie tylko powołaniem, ale też bardzo dochodowym biznesem. Sam do dziś nie został przesłuchany w aferze Szpitala Południowego, a pieniądze, które miał zwrócić szpitalowi, wróciły na jego konto. Czy to on stał się inspiracją dla młodych ludzi, którzy szturmują dziś kierunki medyczne?
Tymczasem Naczelna Rada Lekarska bije na alarm: „kształcimy za dużo lekarzy”. Brzmi to absurdalnie, gdy patrzy się na wielomiesięczne, a czasem wieloletnie kolejki do specjalistów. Z drugiej strony – Rada ma rację w jednym: młodzi masowo wybierają medycynę niekoniecznie z głębokiego powołania, ale dlatego, że widzą w niej łatwą drogę do wysokich zarobków i niezależności finansowej.
Garną się do zawodu dla pieniędzy czy z powołania?
To prowadzi do smutnej konstatacji: dla sporej części kandydatów studia medyczne stały się przede wszystkim inwestycją, a nie misją. Wybierają kierunki, na których najłatwiej później otworzyć gabinet prywatny, a niekoniecznie te, gdzie jest największe społeczne zapotrzebowanie (np. psychiatria, geriatria czy medycyna rodzinna).
W efekcie możemy mieć za kilka lat nadmiar lekarzy pewnych specjalizacji w dużych miastach i dalej dramatyczne braki tam, gdzie naprawdę są potrzebni – na prowincji i w trudniejszych dziedzinach.
Medycyna zawsze była trudnym i odpowiedzialnym zawodem. Jeśli jednak stanie się przede wszystkim biznesem, a nie powołaniem – Polska na tym straci. Bo pacjentowi nie jest obojętne, czy lekarz przyszedł do zawodu z pasji, czy tylko dla pieniędzy. 33 kandydatów na miejsce na lekarskim to nie tylko sukces rekrutacyjny UW. To sygnał, jak bardzo zmieniła się motywacja młodego pokolenia.
źr. wPolsce24 za uw.edu.pl/X











