Chaos na egzaminach na prawo jazdy. Błędne pytania wciąż w systemie – kierowcy mogą płacić za urzędnicze zaniedbania

Setki błędnych pytań i brak kontroli
Sprawa nie jest nowa, bo głośno o niej zrobiło się na przełomie grudnia i stycznia, ale skala problemu może szokować. Według ustaleń mediów do systemu egzaminacyjnego trafiło nawet około 180 nieprawidłowych pytań,. Choć później je usunięto, to po kolejnej zmianie prawa w bazie pytań egzaminacyjnych znowu pojawiły się błędy.
Jak mówi w rozmowie z portalem wPolce24 Wojciech Babicz, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białej Podlaskiej, problem dotyczy egzaminów teoretycznych na prawo jazdy.
- W praktyce wygląda tak, że choć jako WORD jesteśmy organizatorem egzaminu, to nie my układamy pytania. Są one implementowane przez system z centralnej bazy kontrolowanej przez Polską Wytwórnie Papierów Wartościowych, której płacimy za to 200 tys. zł rocznie. PWPW też jednak nie wymyśla tych pytań, a jedynie instaluje w systemach to, co otrzymuje od urzędników z Ministerstwa Infrastruktury. I tu zaczyna się problem, bo choć ministerstwo po każdej zmianie prawa jest zobowiązane do uaktualnienia przepisów, nie zawsze to następuje. Co więcej, my jako WORD nie dostajemy oficjalnie żadnych informacji o wprowadzanych zmianach. Tak było i tym razem, bo choć przepisy zmieniły się od 3 marca, zmian w pytaniach egzaminacyjnych nie wprowadzono. W egzaminach mogą pojawić się pytania, które nie są zgodne ze faktycznym stanem prawnym - tłumaczy Babicz.
Egzamin jak loteria
W tym systemie egzamin na prawo jazdy przestaje być sprawdzianem wiedzy, a zaczyna przypominać loterię.
Jeśli kursant trafia na błędne pytanie:
- może nie zdać egzaminu mimo realnej wiedzy,
- traci pieniądze na kolejne podejścia,
- ponosi konsekwencje cudzych błędów.
To sytuacja bez precedensu – państwo egzaminuje obywateli narzędziem, którego samo nie kontroluje.
Jak wynika z doniesień, nawet Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego nie wiedzą, ilu osobom błędnie oceniono egzaminy. Babicz jest przygotowany na to, że wkrótce do jego biura zawitają osoby, które będą domagały się zwrotu pieniędzy albo korekty wyniku egzaminy.
- My przeprowadzamy egzamin PAŃSTWOWY, i jako taki, nie powinien on budzić żadnych wątpliwości. Błędy świadczą przede wszystkim o słabości państwa. Powiem więcej - mamy kompletny chaos i nikt na tym nie panuje - dodaje dyrektor.
Problem nie kończy się na niesprawiedliwych wynikach egzaminów. Ma on także znacznie poważniejsze skutki. Błędne pytania oznaczają, że kandydaci uczą się nieprawidłowych zasad, utrwala się chaos interpretacyjny przepisów, a system szkolenia kierowców traci spójność.
Były szef GITD Alvin Gajadhur, na swoim profilu na portalu x.com, zamieszcza przykłady takich błędnych pytań i apeluje do ministra infrastruktury Dariusza Klimaczaka o natychmiastowe działania, a do premiera Donalda Tuska o dymisję ministra, który zaserwował nam takie buble.
źr. wPolsce24











