Była krwista „Gaja” i „Niebo Kielc”. Kolejna edycja głośnego programu. Na co pójdą pieniądze tym razem?

Program „Rzeźba w przestrzeni publicznej” jest skierowany do samorządowych instytucji kultury i organizacji pozarządowych. Dotyczy realizacji nowych rzeźb, zakupu istniejących prac oraz konserwację dzieł już istniejących. Warunkiem jest umieszczanie prac rzeźbiarskich w miejscach z nieograniczonym dostępem dla odbiorców, m.in. w parkach, strefach zieleni, foyer, lobby czy na dziedzińcach instytucji kultury lub uczelni. Program jest dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Realizuje go Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku.
- W tym roku zwiększono maksymalną kwotę dofinansowania pojedynczego zadania z 500 tys. zł do 600 tys. zł - poinformowała PAP koordynatorka programu Anna Adamczyk, która przekonuje, że piąta edycja przyniosła ciekawe przedsięwzięcia i większość z nich została dobrze przyjęta przez mieszkańców.
Za unikatowy przykład połączenia sztuki i użyteczności uznano rzeźbę w formie wiaty przystankowej autorstwa Jerzego Dobrzańskiego, która stanęła w Orońsku (Mazowieckie). Praca poświęcona jest inżynierowi związanemu z tą miejscowością Franciszkowi Ksaweremu Christianiemu, pionierowi budowy dróg bitych w Królestwie Polskim i autorowi pierwszych polskich podręczników z dziedziny budowy dróg.
Część prac wzbudziła jednak spore emocje. Tak było m.in. w przypadku „Nieba Kielc” – instalacji autorstwa Marka Cecuły. Szokowały zwłaszcza koszty przedsięwzięcia – 86,8 tys. zł, podczas gdy dofinansowanie wyniosło 77,8 tys. zł. Część mieszkańców, a także lokalnych polityków, wskazywała, że pieniądze można byłoby wydać na bardziej praktyczny cel.
Szczególne zainteresowanie budziła też rzeźba autorstwa Maurycego Gomulickiego - krwistoczerwona „Gaja”, która stanęła się przy głównej alei w Busku–Zdroju (Świętokrzyskie). Także w tym przypadku, oprócz walorów estetycznych krytykowano zwłaszcza przesadnie wysokie koszty realizacji (w sumie ponad 347,3 tys. zł, z czego dofinansowanie - 270,9 tys. zł).
Ale biorąc to wszystko pod uwagę zapewne trudno się dziwić, że z roku na rok liczba zainteresowanych udziałem w programie rośnie.
źr. wPolsce24 za PAP











