Decydujące dni dla Miszalskiego! Tysiące mieszkańców chcą odwołania prezydenta Krakowa

Inicjatorzy referendum poinformowali, że w całym mieście udało się zebrać ponad 130 tysięcy podpisów mieszkańców. To znacznie więcej niż wymagane minimum. Aby wniosek mógł zostać rozpatrzony, potrzebnych było około 58 tysięcy podpisów. Formalny termin na ich zebranie upływał dopiero pod koniec marca, jednak organizatorzy zdecydowali się zakończyć akcję wcześniej.
Początkowo zbiórkę planowano zakończyć 9 marca, ale na prośbę mieszkańców została ona przedłużona jeszcze o jeden dzień.
Decyzja może zapaść w ciągu 30 dni
Po złożeniu dokumentów komisarz wyborczy będzie miał do 30 dni na sprawdzenie podpisów i podjęcie decyzji o ogłoszeniu referendum lub odrzuceniu wniosku.
– Czy PKW policzy to w 3 dni, czy 30, nie mamy na to żadnego wpływu. W praktyce biorąc pod uwagę olbrzymią liczbę podpisów, spodziewam się, że to nie będzie tydzień ani dwa tylko to będzie bliżej 30 dni – mówił w rozmowie z RMF FM inicjator referendum Jan Hoffman.
Jeśli urzędnicy wykorzystają maksymalny czas, decyzja powinna zostać ogłoszona najpóźniej do 10 kwietnia 2026 roku. W takiej sytuacji samo referendum mogłoby odbyć się w drugiej połowie maja.
Ile osób musi zagłosować?
Aby referendum było ważne, do urn musi pójść co najmniej 158 555 mieszkańców. To trzy piąte liczby osób, które wzięły udział w wyborach prezydenta miasta.
Mieszkańcy odpowiedzą na pytanie, czy są za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta. O wyniku zdecyduje zwykła większość głosów.
Kto stoi za inicjatywą?
Komitet referendalny tworzy grupa 21 osób. Na jego czele stoi Jan Hoffman, przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto w Krakowie. Organizatorzy podkreślali na początku zbiórki, że inicjatywa ma charakter obywatelski.
Przeciwnicy prezydenta zarzucają mu między innymi zwiększanie zadłużenia miasta, kolesiostwo, niespełnienie części obietnic wyborczych oraz sposób zarządzania urzędem po objęciu stanowiska po wieloletnim prezydencie Jacku Majchrowskim.
Krytycy wskazują także na kontrowersje wokół wprowadzenia Strefy Czystego Transportu, podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej czy rozszerzenie opłat za parkowanie – również w niedziele.
Miszalski: to polityczna dogrywka
Sam Aleksander Miszalski uważa inicjatywę za próbę politycznej „dogrywki” po ostatnich wyborach samorządowych, które wygrał. Prezydent podkreśla, że miasto zwiększa dochody i prowadzi liczne inwestycje. Wskazuje również na działania mające poprawić jakość życia mieszkańców, w tym rozwój transportu publicznego.
Jego zdaniem ostateczna decyzja będzie należeć do mieszkańców Krakowa, którzy – jak podkreśla – „podejdą do tej inicjatywy rozsądnie”.
źr. wPolsce24 za RMF24











