Bodnarowcy kłamali o kajdankach. Anna Wójcik obnaża bezduszność władzy
Jeszcze kilka dni temu prokuratura oświadczała, że nie było żadnych kajdanek podczas przesłuchania Anny Wójcik, zatrzymanej pod zarzutem udziału w rzekomej "aferze RARS".
- W celu ustalenia, jakie środki przymusu bezpośredniego stosowano wobec podejrzanej w trakcie doprowadzenia, wystąpiono do Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach ze stosownym zapytaniem – informował rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak. - Podczas czynności w dniu 27 marca 2025 r. w siedzibie prokuratury Anna Wójcik nie miała założonych kajdanek. Czynność przesłuchania Anny Wójcik została przeprowadzona skutecznie, zgodnie z wcześniejszym planem – podkreślił.
Narracja ta posypała się, kiedy – dzięki presji m.in. Telewizji wPolsce24 – Pani Anna wyszła z aresztu. Kobieta powiedziała wprost: były kajdanki na nogach i rękach, także podczas przesłuchania.
Wszystkie szczegóły tej wstrząsającej sprawy w reportażu Wiadomości wPolsce24.
źr. wPolsce24