Alert klimatyczny NOAA: Przygotujcie się na rekordowe upały! Eksperci ostrzegają przed „niespodziewanym zwrotem”

Czyżby długotrwałą zima, którą właśnie - bez żalu - powoli żegnamy, była li tylko i wyłącznie wyjątkiem?
El Niño powraca szybciej, niż zakładano?
Kluczem do nadchodzących zmian jest zjawisko El Niño. Choć jeszcze niedawno świat znajdował się pod wpływem chłodzącej fazy La Niña, dane z początku marca 2026 roku wskazują na jej gwałtowne słabnięcie. Amerykańskie Centrum Prognozowania Klimatu (CPC) ocenia szanse na radykalną zmianę w drugiej połowie roku na 50-60 proc.
- Mamy do czynienia z istotnymi zmianami. Globalne ocieplenie wzmacnia naturalne cykle, sprawiając, że ich efekty stają się ekstremalne - podają eksperci cytowani przez serwis Polsat News.
To oznacza, że nawet słabe El Niño, nałożone na już rozgrzaną atmosferę, może wywołać falę upałów o niespotykanej dotąd skali.
Nowy wskaźnik RONI: Większa precyzja w śledzeniu anomalii
W odpowiedzi na coraz bardziej nieprzewidywalną aurę, NOAA wprowadziła w lutym 2026 roku nowe narzędzie – Względny Wskaźnik Oceaniczny Niño (RONI). Ma on pozwolić na dokładniejsze prognozowanie anomalii w świecie, w którym stare normy (oparte na 30-letnich średnich) przestają przystawać do rzeczywistości.
Precyzyjne dane są kluczowe, ponieważ ocean działa jak gigantyczny akumulator. W ostatnich dwóch latach warstwy wód Pacyfiku zgromadziły rekordowe ilości energii, która teraz zacznie być oddawana do atmosfery.
Co to oznacza dla Europy i Polski?
Choć El Niño kojarzone jest głównie z basenem Pacyfiku, jego skutki odczujemy również na naszym kontynencie:
-
Ryzyko ekstremalnych temperatur w sezonie letnim: Modele pogodowe sugerują, że lipiec i sierpień 2026 mogą przynieść długotrwałe fale upałów z temperaturami regularnie przekraczającymi 30-35°C.
-
Gwałtowne burze: Nagłe zwroty akcji w atmosferze i duża ilość energii w powietrzu sprzyjają powstawaniu niszczycielskich zjawisk konwekcyjnych.
-
Susza rolnicza: Długie okresy bez opadów mogą stać się poważnym wyzwaniem dla rolnictwa w środkowej Europie.
2026 czy 2027? Wyścig o miano najcieplejszego roku
Meteorolodzy podkreślają, że globalna atmosfera potrzebuje czasu na reakcję. Jeśli El Niño rozwinie się w pełni jesienią 2026 roku, to prawdziwe uderzenie gorąca może nastąpić dopiero w 2027 roku. Jednak biorąc pod uwagę obecne tempo ocieplenia, rekord z 2025 roku jest zagrożony już teraz.
- Gdy El Niño się rozwija, prawdopodobieństwo ustanowienia nowego globalnego rekordu temperatury wzrasta niemal do pewności – podsumowują badacze z Copernicus Climate Change Service.
Polemika z "klimatyzmem"
W kontrze do alarmistycznie brzmiących prognoz pojawiają się także opinie ekspertów zajmujących się m. in. badaniem zjawisk pogodowych:
- W ramach odpierania klimatystycznej propagandy. Średnia marca obecnie jest na poziomie gdzieś roku 2009, a może i wcześniejszego (brak wykresu), tj. +0,07C ponad normę z lat 1991-2020. Za każdym razem wzrost temp. globalnej wywołany był występowaniem El Nino, zaś spadek La Nina - komentuje na portalu X Sebastian Tyszuk.
W swoim wątku rzuca wyzwanie narracji o nadzwyczajnym ociepleniu, wskazując, że obecna średnia marca (na poziomie +0,07°C ponad normę z lat 1991-2020) jest porównywalna do wyników sprzed kilkunastu lat, np. z 2009 roku.
Autor argumentuje, że obserwowane wahania temperatury globalnej są ściśle skorelowane z naturalnymi cyklami oceanicznymi – wzrosty wywołuje zjawisko El Niño, natomiast spadki La Niña – co jego zdaniem podważa tezy o jednostronnej, "klimatystycznej" propagandzie. Wątek ma na celu pokazanie, że bez uwzględnienia tych cykli, interpretacja danych temperaturowych jest niepełna i służy budowaniu fałszywego poczucia nieuchronnej katastrofy.
źr. wPolsce24 za PolsatNews/X











