Zandberg o systemie ochrony zdrowia. "Usłyszeliśmy, że patologia ma być utrzymana". Potem zobaczył sponsorów Campus Polska i wszystko zrozumiał

Adrian Zandberg, jeden z liderów Partii Razem, publicznie podał powody, dla których jego ugrupowanie zdecydowało się pozostać poza oficjalną strukturą rządu Donalda Tuska. Jak wynika z jego wypowiedzi na antenie RMF FM, kluczową barierą okazał się całkowity brak porozumienia w kwestii reformy publicznej służby zdrowia. Polityk wprost zarzucił nowej większości rządzącej dążenie do konserwacji dotychczasowych, głęboko wadliwych mechanizmów finansowania ochrony zdrowia.
Usłyszeliśmy, że służba zdrowia pozostanie bez zmian… z tymi wszystkimi patologiami, które są.” - mówi Adrian Zandberg
Poseł nie krył rozgoryczenia postawą partnerów z KO. Z relacji Zandberga wyłania się obraz twardego oporu ze strony otoczenia Donalda Tuska wobec jakichkolwiek prób systemowego uzdrowienia publicznej medycyny. Lewica miała usłyszeć od negocjatorów, że w sferze usług medycznych „ma zostać po staremu, a patologia ma być utrzymana”. Ostatecznym impulsem do zerwania rozmów gabinetowych miała być jednak weryfikacja zaplecza finansowego sztandarowej imprezy PO.
Gdy zobaczyłem sponsorów Campus Polska – m.in. prywatne firmy medyczne – wszystko zrozumiałem. Te podmioty po prostu zarabiają na kryzysie publicznej ochrony zdrowia.”
Kto zarabia na kryzysie pacjentów?
Słowa Zandberga rzucają zupełnie nowe światło na powiązania kapitałowe i ideologiczne kierunki obecnej władzy. Campus Polska Przyszłości, promowany jako niezależne forum dialogu młodzieży, w ocenie lidera Razem stał się miejscem, gdzie interesy komercyjnych gigantów medycznych spotykają się z przychylnością decydentów politycznych. Zdaniem posła, dopóki publiczny system jest niedofinansowany i niewydolny, dopóty prywatne kliniki i korporacje medyczne generują rekordowe zyski, przejmując zdesperowanych pacjentów.
Postawa Partii Razem wywołuje jednak poważne pytania o polityczną konsekwencję. Choć ugrupowanie Zandberga odmówiło wejścia do rządu z powodów pryncypialnych, to ostatecznie zagłosowało za wotum zaufania dla gabinetu Donalda Tuska. Krytycy wskazują na rażącą niekonsekwencję: lewica, posiadając pełną wiedzę o rzekomych patologiach i wpływach lobby biznesowego na Platformę Obywatelską, i tak przyłożyła rękę do powołania tego rządu, umożliwiając mu przejęcie władzy.
źr. wPolsce24 za RMF24/X











