W popłochu czyszczą sprawę lekarza-milionera z KO. Szpital wydał oświadczenie

To oczywiście mocno spóźniona reakcja na gigantyczną aferę, która wybuchła po publikacji oświadczenia majątkowego 29-letniego Dawida Kacprzyka – radnego Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus.
Lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobił w 2025 roku 1,6 miliona złotych zajmując stanowisko koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Grafik dyżurów a rzeczywistość
Sprawa nabrała tempa, gdy media ujawniły, że grafik dyżurów Kacprzyka pokrywał się z jego aktywnością polityczną i medialną (występy w TVP, sesje rady dzielnicy).
Naczelna Izba Lekarska złożyła już zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w związku z podejrzeniem opuszczania dyżurów.
Szpital Południowy, prezydent Trzaskowski i cała Koalicja Obywatelska wpadli w wyraźny popłoch. Najpierw Kacprzyk został wyrzucony z klubu KO (oficjalnie sam złożył rezygnację), a teraz rozwiązano z nim umowy w szpitalu. Rafał Trzaskowski ogłosił „pilny audyt” w Szpitalu Południowym i pozostałych SOR-ach w Warszawie.
Tej afery nie wyciszą
Niestety dla bohaterów afery – mleko już się rozlało. Polacy zobaczyli, jak wygląda system „swoich” w publicznych placówkach medycznych pod rządami koalicji 13 grudnia.
Młody radny KO, bez ukończonej specjalizacji, koordynator SOR-u, zarabiający ponad 1,6 mln zł rocznie przy jednoczesnym łączeniu polityki z dyżurami – to obrazek, którego nie da się już wyczyścić. Zwolnienie Kacprzyka wygląda na klasyczną próbę gaszenia pożaru w ostatniej chwili. Problem w tym, że pożar zdążył już wybuchnąć z całą mocą i pokazał mechanizmy, jakimi działa obecna władza w służbie zdrowia. Sprawa będzie miała ciąg dalszy – zarówno w izbie lekarskiej, jak i w oczach opinii publicznej.
źr. wPolsce24 za Polsatnews.pl











