Trzęsienie ziemi w Warszawie! „Salonik VIP” pogrążył zarząd szpitala, wszyscy stracili stołki
W czwartek, dzień po nagłośnieniu afery dotyczącej „saloniku VIP” dla posłów Koalicji Obywatelskiej w warszawskim Szpitalu Południowy. Rafał Trzaskowski poinformował w mediach społecznościowych, że na jego wniosek cały zarząd placówki został zdymisjonowany. Nowym prezesem została Aneta Gomółka-Siembora, ekspertka od audytów i kontroli zarządczej w ochronie zdrowia, której priorytetem ma być pełne wyjaśnienie nieprawidłowości. Decyzja ta zapadła w atmosferze skandalu, który opozycja określa mianem „systemowego złodziejstwa” i tworzenia „nadzwyczajnej kasty”.
Przed pojawieniem się informacji o odwołaniu zarządu placówki, była prezes, Anna Łukasik, zaprzeczała, aby znajdowało się tam specjalne pomieszczenie dla elit partyjnych, a jedynie sala chorych.
Na wpis prezydenta stolicy zareagował poseł PiS, Sebastian Kaleta, żądając od Trzaskowskiego odwołania Rady Nadzorczej „złożonej głównie z działaczy Koalicji Obywatelskiej".
- Jeśli Pan nie podejmie takiej decyzji, oznaczać, że kryje Pan organizatorów saloniku VIP w Szpitalu Południowym. Chyba, że osobiście miał Pan o nim wcześniej wiedzę i nic z tym nie zrobił, to wtedy oznaczałoby, że sam powinien się Pan podać do dymisji - napisał Kaleta.
Kulisy „ścieżki VIP” dla elity władzy
Z ujawnionych informacji wynika, że w szpitalu funkcjonował nieoficjalny, luksusowy system obsługi osób związanych z obecną władzą. Jednym z jego elementów było specjalnie wydzielone pomieszczenie z telewizorem, w którym prominentni działacze i ich rodziny mieli oczekiwać na pomoc w komfortowych warunkach.
Politycy KO korzystali z uprzywilejowanej ścieżki medycznej pozwalającej na wykonanie kilkudziesięciu badań diagnostycznych niemal w jednym czasie, bez konieczności czekania w wielogodzinnych kolejkach, w których stoją zwykli pacjenci.
Lekarz-milioner w centrum afery
Kluczową postacią w skandalu jest Dawid Kacprzyk, 29-letni radny KO i koordynator SOR w Szpitalu Południowym. Lekarz będący w trakcie specjalizacji miał zarabiać rocznie od 1,6 mln zł do nawet 2,6 mln zł. Kontrowersje wzbudził fakt, że jego grafik dyżurów miał pokrywać się z aktywnością publiczną m.in. w mediach, co sugeruje opuszczanie stanowiska pracy.
Dawid Kacprzyk został już dyscyplinarnie zwolniony z pracy, złożył mandat radnego dzielnicy Ursus oraz zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej. Według warszawskiego ratusza, Kacprzyk skorygował 33 faktury i zwrócił szpitalowi 500 tysięcy złotych, choć komentatorzy zauważają, że to zaledwie ułamek jego poborów z ostatnich 18 miesięcy. Kroki wobec Kacprzyka podjęła także Naczelna Izba Lekarska, która złożyła zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w sprawie opuszczania dyżurów przez lekarza.
źr. wPolsce24 za X/@trzaskowski_











