ROZMOWA WIKŁY. Błaszczak porównał Morawieckiego do zdrajcy z „Potopu”: Rozumiem te 15 milionów dolarów...
Rakiety nad Polską i powrót do polityki „zwijania” państwa
Skandal związany z rosyjską rakietą, która kilka dni temu wleciała w polską przestrzeń powietrzną na głębokość prawie 100 kilometrów, obnażył bezradność obecnego kierownictwa MON. Choć rakieta spadła zaledwie półtora kilometra od zabudowań we wsi Tarnawa Kolonia, zamieszkałej przez 48 osób, rząd Donalda Tuska oraz minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekonują, że „wszystko było w porządku”. Jak ironizował Mariusz Błaszczak, obecny szef resortu ograniczył się jedynie do wyjazdu na miejsce i oglądania krateru po wybuchu.
To jest ta władza. Powierzamy opiece Matki Bożej naszą ojczyznę. No ale gdzie jest cały system obrony przeciwlotniczej?” – pytał retorycznie były szef MON, wskazując na skrajną kompromitację rządu. "O skali chaosu najlepiej świadczy fakt, że to reporter Telewizji wPolsce24 musiał osobiście dostarczyć odnalezione w rzepaku szczątki rakiety do Żandarmerii Wojskowej w Lublinie, ponieważ służby państwowe nie dopilnowały zabezpieczenia terenu".
Błaszczak przypomniał, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości konsekwentnie odbudowywano jednostki wojskowe, w tym systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe na wschodzie kraju, czego przykładem jest jednostka w Tańcu koło Zamościa dysponująca systemem Narew. Tymczasem pod rządami Tuska powraca zgubne hasło „Polski wschodniej” jako terytorium gorszej kategorii, które w razie konfliktu ma zostać porzucone. Błaszczak i profesor Przemysław Czarnek odwiedzili ostatnio Sobieszyn w powiecie ryckim, gdzie za czasów rządu PiS pozyskano nieruchomość pod budowę kolejnej jednostki obrony przeciwlotniczej.
Dziś w tym miejscu, zamiast nowoczesnej bazy wojskowej, stoją jedynie chaszcze i tablica „teren wojskowy”. Gdyby PiS nadal rządziło, jednostka ta już by funkcjonowała. Pod rządami Donalda Tuska Polska jest po prostu zagrożona". - zauważył były wicepremier
Skandal z pożyczką „der safe” i bezczelność wobec Prezydenta
Kolejnym dowodem na nieudolność i arogancję obecnej władzy jest sprawa finansowania armii. Wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka pozwoliła sobie na publiczną polemikę z Prezydentem Karolem Nawrockim podczas uroczystości wręczenia sztandaru dla 18. Stołecznej Brygady Obrony Terytorialnej. Wiceminister strofowała głowę państwa, twierdząc bezczelnie, że dopiero teraz dzięki Sejmowi można dobrze wyposażyć wojsko.
Mariusz Błaszczak nie krył oburzenia tymi słowami, przypominając, że zarówno Donald Tusk, jak i Władysław Kosiniak-Kamysz od samego początku byli przeciwni powołaniu Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT) oraz zakupowi myśliwców F-35. Kosiniak-Kamysz był wręcz nieobecny na uroczystości wręczenia sztandaru stołecznej brygadzie, co Błaszczak ocenił jako spójne z jego wcześniejszą, niechętną WOT polityką.
Rządzący decydują się obecnie na zaciąganie gigantycznej, kosztownej pożyczki „dersafe”, całkowicie omijając Prezydenta RP. Co gorsza, te wielomiliardowe środki mają być przeznaczane na podstawowe wyposażenie, takie jak hełmy i kamizelki kuloodporne, co były szef MON nazwał jawną bezczelnością.
Zyskaliśmy tysiące hełmów, kamizelek czy dronów. (...) To my nie mamy na hełmy i kamizelki, tylko musimy brać wielomiliardową pożyczkę?” – pytał były minister.
Błaszczak podkreślił, że Prezydent Karol Nawrocki wraz z prezesem Narodowego Banku Polskiego przedstawili alternatywne, znacznie korzystniejsze źródło finansowania Wojska Polskiego. Te dodatkowe fundusze nie powinny być marnowane na bieżące zakupy wyposażenia osobistego, lecz przeznaczone na strategiczne inwestycje: kolejne eskadry F-35, budowę nowych jednostek oraz rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego. Za rządów PiS polska zbrojeniówka kwitła, czego symbolem był gigantyczny kontrakt eksportowy Huty Stalowa Wola na sprzedaż armatohaubic Krab na Ukrainę. Dziś, pod rządami „koalicji 13 grudnia”, rozwój armii został wyhamowany, a młodzi polscy patrioci, mimo chęci do służby, zderzają się z brakiem wolnych etatów.
Maski opadły. Frustracja i egoizm rozbijają Zjednoczoną Prawicę
W obliczu tak potężnego kryzysu państwa, kluczowe znaczenie ma jedność obozu patriotycznego. Niestety, na prawicy doszło do bolesnego rozłamu. Powstanie koła parlamentarnego „Rozwój Plus”, skupionego wokół Mateusza Morawieckiego, to fakt, który kładzie się cieniem na walce z rządem Donalda Tuska. Jak jednoznacznie stwierdził Mariusz Błaszczak, opowieści o rzekomym „wypychaniu” tych posłów z PiS były jedynie bajką przygotowaną na potrzeby stworzenia własnej, konkurencyjnej partii.
„Maski opadły” – skomentował krótko szef klubu PiS, zarzucając rozłamowcom bezpośrednie szkodzenie Polsce poprzez podważanie przywództwa prezesa Jarosława Kaczyńskiego i wyciąganie ręki do Donalda Tuska. Błaszczak przytoczył słowa prezesa Kaczyńskiego, który wprost napisał, że dla Mateusza Morawieckiego wrogiem nie jest dziś Tusk, ale Prawo i Sprawiedliwość oraz sam Błaszczak.
Co stoi za tym zaskakującym ruchem byłego premiera? Zdaniem Błaszczaka to przede wszystkim osobista frustracja wywołana słabymi sondażami nowego ugrupowania oraz fiaskiem hucznie zapowiadanych inicjatyw, takich jak niesławny „grill”, z którego nikt nic nie zapamiętał. Dodatkowo, doświadczeni parlamentarzyści, którzy odeszli razem z Morawieckim, szybko zdali sobie sprawę, że w ten sposób nie mają szans na wejście do przyszłego Sejmu, co rodzi w ich szeregach wzajemne pretensje.
Błaszczak skrytykował również kuriozalne i niebezpieczne postulaty Morawieckiego, takie jak propozycja likwidacji Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) w momencie tak trudnym geostrategicznie. Szokujące jest także podejście byłego premiera do własnej przeszłości rządowej. Morawiecki stosuje zasadę, według której wszystko, co było dobre w ciągu minionych 7 lat, to jego osobisty sukces, natomiast wszelkie niepowodzenia zrzuca na „kierownictwo polityczne”, czyli na prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Szef klubu parlamentarnego PiS porównał tę postawę do zachowania Bogusława Radziwiłła z „Potopu”, który gardził rozmowami ze zwykłymi ludźmi. Morawiecki w wywiadach unikał merytorycznej dyskusji na posiedzeniach komitetu politycznego PiS, twierdząc, że „nie chciał strzępić języka”, a jednocześnie żalił się, że mógłby zarabiać 15 milionów dolarów rocznie w Londynie lub Nowym Jorku.
Mieliśmy obraz Mateusza Morawieckiego jako człowieka dobrze zorganizowanego, skoncentrowanego na sprawach, a tu okazuje się frustracja. (...) Rozumiem, te 15 milionów dolarów rocznie, a tu musi ze zwykłymi ludźmi rozmawiać” – ironizował Błaszczak.
Były minister obrony narodowej podkreślił, że powrót rozłamowców i ponowne „sklejenie” prawicy w perspektywie najbliższego roku jest skrajnie wątpliwe ze względu na ciągłe ataki Morawieckiego na Jarosława Kaczyńskiego. Porównując tę sytuację do odejścia dawnej Suwerennej Polski, Błaszczak wskazał na dwie fundamentalne różnice: Suwerenna Polska odchodziła na prawo, podczas gdy Morawiecki odchodzi na lewo. Ponadto, powrót formacji Zbigniewa Ziobry zajął kilka lat, a nie rok. Działania Morawieckiego wprost prowadzą do rozdrobnienia prawicy, przypominając kompromitację z lat 90. i tzw. Konwent Świętej Katarzyny, co w obecnej sytuacji służy wyłącznie postkomunistycznej lewicy i liberałom. Co więcej, rozłam ten już teraz kosztował prawicę utratę kilku punktów procentowych w sondażach (w najnowszym badaniu Social Changes Koalicja Obywatelska ma 29%, a PiS 25%).
Prezydent Karol Nawrocki i profesor Czarnek – nadzieja na powrót do normalności
Mimo trudnej sytuacji i wewnętrznych podziałów, obóz patriotyczny ma solidne fundamenty, by patrzeć w przyszłość z nadzieją. Cały czas doskonałym punktem odniesienia i „bezpiecznikiem” chroniącym państwo przed złym prawem koalicji rządzącej jest Prezydent Karol Nawrocki. Po roku sprawowania urzędu jego prezydentura jest oceniana bardzo wysoko – jako silna, stabilna i kontynuująca misję Andrzeja Dudy w zakresie relacji z USA, które są kluczowe, gdyż Putin obawia się jedynie armii amerykańskiej. Gdyby prezydentem został Rafał Trzaskowski, relacje te zostałyby zniszczone na rzecz zacieśniania stosunków z Niemcami, co groziłoby utratą suwerenności na rzecz Berlina i Moskwy.
To właśnie dlatego Prezydent Nawrocki jest wściekle atakowany przez postkomunę, która próbuje podważyć jego mandat, uderzając w niskie tony (np. krytykując ułaskawienia czy nawet tatuaże prezydenta).
Zdaniem Błaszczaka, Prezydent Nawrocki dysponuje ogromnym potencjałem, by stać się patronem szerokiego porozumienia na prawicy, w tym w ramach przyszłego paktu senackiego. Choć współpraca z całą Konfederacją bywa trudna (czego dowodem jest odrzucenie przez Sławomira Mentzena 10 punktów programowych prezesa Kaczyńskiego, w tym kluczowego punktu o wykluczeniu koalicji z Tuskiem), to część Konfederacji nie wyklucza takiego porozumienia.
Jedynym ratunkiem dla Polski jest powrót do silnych, sprawdzonych i patriotycznych rządów. Nadchodząca konferencja profesora Przemysława Czarnka, kandydata Prawa i Sprawiedliwości na premiera, będzie kolejnym krokiem w kierunku przedstawienia Polakom jasnej alternatywy wobec niszczycielskich rządów Donalda Tuska. Prawica pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego nie zamierza składać broni w walce o bezpieczną i suwerenną Polskę.
źr. wPolsce24











