4 września 1939 roku Niemcy rozpoczęli rzeź. O tej zbrodni wciąż mówi się za mało

W 87. rocznicę tych strasznych wydarzeń przypomniał o niej katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej tekstem Adama Kurusa, opublikowanym na profilu Insytytu. Pamiętamy o wielu ofiarach niemieckiego bestialstwa, ale dziś szczególnie warto wspomnieć pomordowanych mieszkańców Częstochowy.
Miasto pod Jasną Górą liczyło wówczas blisko 140 tysięcy mieszkańców i zostało zajęta przez oddziały niemieckiej 46. Dywizji Piechoty dowodzonej przez gen. mjr. Paula von Hase. Następnego dnia na ulicach miasta doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęło ośmiu niemieckich żołnierzy, w tym dwóch oficerów, a 43 zostało rannych. Czterech z nich później zmarło. Do dziś nie udało się jednoznacznie wyjaśnić przyczyn tego incydentu. Niemcy rozpoczęli jednak brutalny odwet na ludności cywilnej.
Bestialski odwet na niewinnych
Żołnierze Wehrmachtu zaczęli zatrzymywać przypadkowe osoby na ulicach, a także wyciągać mieszkańców z domów, mieszkań i bram kamienic. Wśród zatrzymanych znaleźli się nie tylko mieszkańcy Częstochowy, ale również uciekinierzy z okolicznych miejscowości, którzy szukali w mieście schronienia przed wojną.
Tworzono kolumny zakładników, które następnie prowadzono w różne części miasta. Ludzie trafiali m.in. na centralne place, do opuszczonych koszar Wojska Polskiego, szkół oraz do częstochowskiej archikatedry. Na samym pl. Pierackiego, czyli dzisiejszym pl. Biegańskiego, Niemcy zgromadzili do godziny 17 około 10 tysięcy osób.
W tym samym czasie w różnych częściach Częstochowy rozpoczęły się egzekucje. Żołnierze Wehrmachtu zabijali bezbronnych ludzi pod błahymi pretekstami. Ofiarami padali mężczyźni, kobiety, a nawet dzieci. Polacy byli mordowani pojedynczymi strzałami w tył głowy, seriami z broni maszynowej, granatami oraz bagnetami.
Głównymi miejscami egzekucji były okolice obecnych placów Biegańskiego i Daszyńskiego, plac przed archikatedrą oraz ulice Starego Miasta. Ciała zabitych w wielu przypadkach wrzucano do głębokich rowów przeciwlotniczych, które stały się prowizorycznymi masowymi grobami.
Dokładnej liczby ofiar „Krwawego Poniedziałku” nie udało się ustalić
Ówczesne władze Częstochowy szacowały, że tego dnia Niemcy zamordowali 671 osób, a kolejne setki zostały ranne. W 1940 roku, podczas ekshumacji przeprowadzonych za zgodą niemieckich władz, z różnych miejsc pochówku wydobyto zwłoki 227 osób. To jednak nie był koniec odkrywania śladów tej zbrodni.
W 2019 roku, podczas prac remontowych prowadzonych przed częstochowską archikatedrą, odnaleziono szczątki kolejnych 13 ofiar. Łącznie odnaleziono więc szczątki 240 osób, w tym 22 obywateli polskich pochodzenia żydowskiego.
Historycy podkreślają jednak, że wielu ofiar nigdy nie odnaleziono. Nie wszystkie miejsca, w których mogły znajdować się masowe groby, zostały również przebadane i ekshumowane.
„Krwawy Poniedziałek” w Częstochowie pozostaje jedną z największych niemieckich zbrodni wojennych dokonanych na polskiej ludności cywilnej we wrześniu 1939 roku.
87 lat później pamięć o tych wydarzeniach wciąż wydaje się niewspółmierna do skali tragedii. Tysiące ludzi zgromadzonych na placach, masowe aresztowania, egzekucje na ulicach miasta i setki zamordowanych cywilów – to był jeden z najbardziej krwawych epizodów pierwszych dni niemieckiej agresji na Polskę.
źr. wPolsce24 za IPN - odział w Katowicach









