Szczerba się doigrał. Minister Przydacz chce go ukarać wyjątkowo dotkliwie

Chodzi o wpis Szczerby, który skomentował wystąpienie Przydacza w programie „Polityczny WF z gościem” w Polsat News. Europoseł zasugerował, że polityk prezydencki opowiada się za zaangażowaniem Polski — w tym polskich żołnierzy — w działania na Bliskim Wschodzie. Problem w tym, że nagranie programu pokazuje coś innego.
Przydacz mówił o potencjalnym wsparciu ze strony części zachodnich sojuszników USA, dysponujących odpowiednią flotą. Jednocześnie wyraźnie podkreślił, że Polska nie jest gotowa na takie zaangażowanie.
„Ani pan prezydent, ani mam wrażenie większość Polaków nie jest gotowa i nie chce tego typu zaangażowania.”
Mimo to Szczerba napisał o „narażaniu życia polskich żołnierzy” i „igraniu z ogniem”, co — zdaniem Przydacza — całkowicie wypacza sens jego wypowiedzi.
Przydacz ma dość kłamstw
Reakcja była szybka i zdecydowana. Polityk poinformował, że skierował do europosła formalne wezwanie do usunięcia wpisu, opublikowania przeprosin oraz wpłaty 30 tys. zł na cele charytatywne — konkretnie na Fundację Małych Stópek, która broni życia poczętego. Dla proaborcyjnego polityka KO spełnienie tego ostatniego żądania byłoby zapewne szczególnie dotkliwe.
„Nie zamierzam być biernym wobec kłamstw i pomówień” — podkreślił prezydencki minister.
Sprawa szybko nabrała szerszego wymiaru politycznego. Do narracji o rzekomym „wciąganiu Polski w wojnę” odniósł się także premier Donald Tusk, co tylko podgrzało atmosferę. Z kolei rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zarzucił premierowi manipulację i wykorzystywanie sytuacji do celów politycznych. Wygląda na to, że tym razem sprawa może nie zakończyć się wyłącznie na medialnej wymianie zdań. Jeśli wezwanie nie przyniesie efektu, możliwy jest dalszy ciąg na drodze prawnej. A to oznacza, że polityczny spór przenosi się z poziomu emocji na poziom odpowiedzialności za słowo.
źr. wPolsce24 za Interia.pl/X











