Polska

Z umierającym dzieckiem w brzuchu czekała trzy godziny, aż pomoże jej ginekolog. Kolejny skandal w Szpitalu Południowym

opublikowano:
Pacjentka w ciąży, u której stwierdzono pęknięcie macicy i krwotok wewnętrzny, czekała trzy godziny na pomoc ginekologa w Szpitalu Południowym
(fot. ilustracyjna Pexels)
Do dziennikarzy zgłosiła się była pacjentka warszawskiego Szpitala Południowego. Z pękniętą macicą i krwotokiem wewnętrznym czekała ponad trzy godziny, aż pomoże jej ginekolog. Jej nienarodzona córka nie przeżyła.

Ujawniony przez portal Onet szokujący incydent miał miejsce 21 czerwca – tuż po wybuchu afery z lekarzem-milionerem Dawidem Kasprzykiem. Kobieta w 22 tygodniu ciąży – jej tożsamość nie została ujawniona – wezwała karetkę. Zabarno ją do Szpitala Południowego.

Długo czekała na ginekologa 

Na tamtejszy SOR trafiła o 14:32. Powiedziała dziennikarzom, że poinformowano ją, że ginekolog zbada ją niezwłocznie. Ten jednak się nie pojawiał. Czekałam z umierającym dzieckiem w brzuchu kompletnie sama. Gdy mówiłam, że boli mnie przeraźliwie, nikt nie reagował – relacjonuje.

Pacjentka co pół godziny przywoływała kogoś z personelu, pytając, kiedy w końcu otrzyma pomoc lekarską. Mówiono jej, że czekają na wyniki badań krwi. Ginekolożka zjawiła się dopiero o 17:45, po tym, gdy pielęgniarka ponownie zadzwoniła na oddział ginekologii.

Dla dziecka było już za późno 

Ginekolog, który przeprowadził badanie USG, stwierdził niskie tętno płodu, 90 – prawidłowe to ok. 140-150 – i krew w brzuchu. Podejrzewał pęknięcie macicy i natychmiast podjął decyzję o ratującej życie operacji. Jego diagnozę potwierdził wezwany chirurg, który zlecił pilny zabieg. Mimo tego, że z powodu zbierającej się w otrzewnej krwi nie była w stanie nawet dojść samodzielnie do gabinetu USG, w dokumentacji medycznej SORu jej stan opisano jako „dobry”

Jej córkę wyciągnięto z worka owodniowego, który przez pęknięcie macicy przemieścił się do jamy otrzewnej. Zespół reanimacyjny walczył o jej życie przez dwie godziny. Dziewczynka była niedotleniona i sina, dostałą 0 punków w skali Agpar, która jest używana do oceny stanu noworodka zaraz po porodzie. Dziecko podjęło raz próbę samodzielnego oddychania, ale ostatecznie nie przeżyło.

Kobieta relacjonuje, że gdy wokół niej zaczął się nagły ruch, spytała personel szpitala, gdzie był przez ostatnie trzy godziny. Nie doczekała się odpowiedzi. Zapowiedziała, że złoży skargę do Rzecznika Praw Pacjenta i konsultuje z prawnikami zgłoszenie tego, jak ją potraktowano, prokuraturze, ale jeszcze nie wie, czy będzie mieć na to siłę. Nie jestem pierwszym przypadkiem, gdy kobieta w ciąży, zgłaszając się do szpitala z pękniętą macicą, jest ignorowana. W Południowym doprowadzono do tego, że moje życie było zagrożone, a moje dziecko zmarło – powiedziała Onetowi.

źr. wPolsce24 za WP.pl

Polska

Instruktor salsy z Rosji trząsł siatką sabotażystów w Europie. Trop prowadzi do Polski

opublikowano:
Kubański agent działający na rzecz Rosji rekrutował terrorystów
(fot. sceen za vk.ru)
Na co dzień uczył salsy i bachaty na północy Rosji. W sieci przedstawiał się jako „Adrian” lub „Dios”, czyli... Bóg. Międzynarodowe dziennikarskie śledztwo ujawniło, jak kubański tancerz z rosyjskim paszportem zbudował siatkę tzw. „jednorazowych agentów”, którzy na zlecenie Kremla mieli dokonywać podpaleń i aktów dywersji w Unii Europejskiej. Wśród głównych celów znalazła się Polska.
Polska

Dron spadł bardzo blisko granicy Polski

opublikowano:
Zrzut ekranu 2026-09-17 133352
(fot. ilustracyjna National Police of Ukraine)
Dron rozbił się lub został zestrzelony bardzo blisko granicy z Polską. Potwierdziły to już nasze siły zbrojne.
Polska

Uśmiechnięta Polska w oparach absurdu. Policja w domu „wybitnej ekspertki” Tuska!

opublikowano:
Profesor Gorgoń-Mróz ośmieszyła rząd Donalda Tuska
Profesor Gorgoń-Mróz ośmieszyła rząd Donalda Tuska (fot. wPolsce24)
Jak informuje Radio Zet, służby wkroczyły do nieruchomości prof. Barbary Mróz-Gorgoń na Dolnym Śląsku. To kolejny akt kompromitacji ekipy Donalda Tuska, która zaledwie kilka tygodni temu namaściła wrocławską wykładowczynię na „twarz” promocji Polski na świecie. Zamiast profesjonalizmu i dumy z polskiej marki skończyło się na bełkocie wygenerowanym przez sztuczną inteligencję, głośnej dymisji, publicznej dotacji pod lupą śledczych i porannej wizycie funkcjonariuszy.
Polska

Paliwo Tuska. „5,19 nie ma i nie będzie”. Gdzie podziały się obietnice premiera? Już w czwartek specjalny reportaż w telewizji wPolsce24!

opublikowano:
Donald Tusk potrafi tylko obiecywać
Donald Tusk potrafi tylko obiecywać (fot. wPolsce24)
Kierowcy łapią się za kieszenie, a na stacjach paliw wrze. Przed wyborami Donald Tusk zapewniał, że obniżenie cen paliwa do 5,19 zł za litr to kwestia jednej prostej decyzji. Dziś rzeczywistość przy dystrybutorach brutalnie weryfikuje polityczne deklaracje. Dlaczego mimo tańszej ropy i spadku kursu dolara Polacy płacą krocie? Na to pytanie odpowiada najnowszy reportaż śledczy telewizji wPolsce24 pt. „Paliwo Tuska”. Emisja już w najbliższy czwartek o godz. 20:05!
Polska

Pieniądze z warszawskich lokali płyną na Wschód? W tle znana sieć i zagraniczne transfery pieniędzy

opublikowano:
Rosyjska firma działa w centrum Warszawy
Rosyjska firma działa w centrum Warszawy (fot. Fratria)
Działa w sercu stolicy, ma sześć lokali w modnych punktach miasta i codziennie przyciąga setki klientów. Mało kto z zamawiających zdaje sobie jednak sprawę, do kogo należy ta marka, jak wygląda struktura jej polskiej spółki i dokąd ostatecznie trafiają opłaty licencyjne za każdy sprzedany kawałek drożdżowego ciasta.
Polska

Desperacja fiskusa? Skarbówka łata dziurę budżetową mandatami na dożynkach...

opublikowano:
MK0_kgw_2021_DSC06206 (1)
Absurd na polskiej wsi! Urzędnicy wlepili gigantyczne kary za sprzedaż domowego ciasta .Zdjęcie ilustracyjne (fot. Fratria)
Zamiast ścigać wielkich oszustów podatkowych, aparat skarbowy ruszył w teren, by szukać pieniędzy na wiejskich festynach. Sierpniowe kontrole Krajowej Administracji Skarbowej na dożynkach w Małopolsce rozwścieczyły opinię publiczną. Internauci pytają wprost: czy budżet państwa jest w tak fatalnym stanie, że dziurę trzeba łatać karaniem pań z Kół Gospodyń Wiejskich za sprzedaż bigosu i domowego ciasta?