Uśmiechnięta Polska w oparach absurdu. Policja w domu „wybitnej ekspertki” Tuska!

Jak poinformowało Radio ZET, dziś rano na terenie posiadłości Barbary Mróz-Gorgoń pojawili się funkcjonariusze policji. Trwa zabezpieczanie dokumentów oraz nośników danych na potrzeby śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Postępowanie dotyczy podejrzenia wyłudzenia dotacji z Ministerstwa Sportu i Turystyki (mowa o kwocie blisko 200 tysięcy złotych) oraz przekroczenia uprawnień.
Tak oto w praktyce wyglądają „europejskie standardy” i „fachowcy” obecnej koalicji.
„Najwybitniejsza specjalistka” premiera
Warto przypomnieć, jak jeszcze pod koniec lipca Donald Tusk osobiście zachwalał prof. Barbarę Mróz-Gorgoń. Przedstawiał ją jako „najwybitniejszą w Polsce specjalistkę od kształtowania marki”, powierzając jej funkcję pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polska. Medialne fanfary, uśmiechy i zapowiedzi nowego otwarcia nie trwały jednak długo.
Czar prysł z hukiem, gdy światło dzienne ujrzał dokument zatytułowany „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska”, firmowany przez Fundację Marka Polska Think Tank i samą panią pełnomocnik.
Katowice na północy, język mandaryński i „tradycyjna chlebowość”
Kiedy eksperci i internauci zajrzeli do treści publikacji sfinansowanej z publicznych pieniędzy, wybuchła burza. Dokument okazał się nie profesjonalną analizą socjologiczną czy marketingową, lecz niechlujną kompilacją halucynacji darmowego generatora sztucznej inteligencji (AI), pełną rażących błędów i kuriozów.
W rządowym dokumencie mogliśmy przeczytać m.in., że:
-
Katowice leżą w... „północnym centrum” Polski,
-
Młodzi Polacy w 95% płynnie mówią po angielsku, a do tego powszechnie władają językiem niemieckim, francuskim i... mandaryńskim,
-
Na Mazurach znajduje się 15 tysięcy jezior (w rzeczywistości jest ich ok. 2,6 tys.),
-
Polską tożsamość konstytuują zjawiska opisane tak kuriozalnym żargonem, jak m.in. „tradycyjna chlebowość”.
Do tego doszła masa błędów ortograficznych, anglicyzmów, uciętych zdań i zmyślonych przypisów. Autorka próbowała bronić się twierdzeniem, że dokument był jedynie „work in progress” i nie powinien wyciec do sieci, jednocześnie przyznając, że powstał przy użyciu AI.
Od rezygnacji po prokuraturę
Festiwal wstydu zakończył się szybką dymisją Mróz-Gorgoń z rządowej posady. Autorka kuriozalnego raportu udała się również na urlop zdrowotny na macierzystej uczelni, gdzie pod lupę wzięto zresztą procedurę jej habilitacji.
Ale na dymisjach sprawa się nie skończyła. Opozycja i opinia publiczna zaczęły głośno pytać: kto i za co przelał na to publiczne pieniądze? Do akcji wkroczyła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, badając sprawę pod kątem przestępstw zagrożonych karą nawet do 10 lat więzienia.
Dzisiejsza wizyta policji w posiadłości byłej faworyty Donalda Tuska to dobitny symbol rządów „koalicji 13 grudnia”: wielkie słowa o modernizacji i kompetencjach, a w tle chałtura z ChatGPT, przepalanie państwowej kasy i prokuratorskie śledztwa. Pozostaje czekać na ustalenia śledczych i odpowiedź na pytanie, kto w ministerstwie bez mrugnięcia okiem zaakceptował ten kompromitujący bubel.
źr. wPolsce24 za Radio Zet









