Instruktor salsy z Rosji trząsł siatką sabotażystów w Europie. Trop prowadzi do Polski

Na filmach publikowanych w mediach społecznościowych uśmiechnięty Oemis Romagoza Durruthy instruuje kursantki, dyktując kroki w rytm kubańskich przebojów. W tle słychać słowa piosenki: „W niebie to ja jestem szefem”. Dziś wiadomo, że to samo hasło 35-latek wziął sobie do serca w zupełnie innej, mrocznej działalności.
Jak wynika ze śledztwa niemieckiego DW i współpracujących europejskich redakcji, pochodzący z Camagüey na Kubie tancerz od co najmniej siedmiu lat mieszkał w Rosji, gdzie założył rodzinę i przyjął tamtejsze obywatelstwo. Gdy w 2023 roku popadł w długi u firm pożyczkowych, w jego życiu pojawiło się nowe, intratne zajęcie: werbunek sabotażystów na zlecenie rosyjskiego wywiadu.
„Praca jako fotograf” i misje specjalne
Mechanizm tworzenia siatki opierał się głównie na mediach społecznościowych. Romagoza dołączał do grup na Telegramie i Facebooku skupiających migrantów z Ameryki Łacińskiej.
Wielu z nich szukało zatrudnienia w Europie lub deklarowało chęć wyjazdu na front, by walczyć po stronie Ukrainy.
Ogłoszenia publikowane przez sieć „Diosa” maskowano w różny sposób. Część z nich dotyczyła rekrutacji „fotografów” na terenie Polski. Pojawiały się też oferty dla osób z doświadczeniem wojskowym w logistyce i monitoringu i bezpośrednie wiadomości prywatne, w których oferowano tysiące euro za „specjalne misje” w Europie.
Tak w sidła siatki wpadł m.in. 34-letni Luis Alfonso Murillo Diosa, Kolumbijczyk z rodziny plantatorów kawy, który pierwotnie zamierzał zaciągnąć się do Międzynarodowego Legionu w Ukrainie.
W prywatnej korespondencji „Dios” przekonał go, by zamiast pod ostrzał na froncie, pojechał do Unii Europejskiej wykonywać „specjalne zadania”. Murillo został zatrzymany i skazany na 6 lat więzienia za usiłowanie sabotażu.
Cele w Polsce i innych krajach UE
Siatka kierowana przez Durruthy’ego miała przeprowadzać skoordynowane ataki i rozpoznanie infrastruktury w co najmniej czterech państwach: Polsce, Czechach, Rumunii oraz na Litwie.
Głównym zadaniem zwerbowanych ludzi było podpalanie obiektów magazynowych, hal logistycznych oraz infrastruktury transportowej. Zleceniodawcy z rosyjskich służb celowo sięgali po zdesperowanych cudzoziemców, traktując ich jako agentów jednorazowego użytku. W razie wpadki zleceniodawcy nie ponosili bezpośrednich strat kadrowych, a operacja miała siać chaos i poczucie wszechobecnego zagrożenia.
Wpadka siatki i międzynarodowy pościg
Działalność grupy została przerwana dzięki skoordynowanym działaniom europejskich służb kontrwywiadowczych:
Co najmniej 9 zwerbowanych agentów zostało aresztowanych, dwóch z nich odsiaduje już wyroki od 6 do 8 lat pozbawienia wolności za terroryzm i usiłowanie sabotażu, a kolejni czekają na procesy, a Oemis Romagoza Durruthy został objęty międzynarodowym listem gończym.
Natomiast sam instruktor tańca prawdopodobnie nadal ukrywa się na terytorium Federacji Rosyjskiej, unikając europejskiego wymiaru sprawiedliwości. Śledczy i eksperci ds. bezpieczeństwa podkreślają jednak, że rozbicie tej konkretnej komórki nie oznacza końca zagrożenia, bo rosyjskie próby destabilizacji i sabotażu w Europie Środkowo-Wschodniej stale ewoluują i rekrutują nowych agentów.
źr. wPolsce24 za DW.com









