Gospodarka

Zuckerberg wprowadza się do „bunkra miliarderów”. Jego rezydencja kosztowała niewyobrażalnie drogo. To był transakcyjny rekord

opublikowano:
miami-beach-674068_1280 ok
Widok na Miami Beach (fot. pixabay)
To była jedna z najdroższych transakcji w sektorze nieruchomości w historii – założyciel Facebooka Mark Zuckerberg i jego żona Priscilla Chan kupili rezydencję w Miami za kwotę 170 milionów dolarów, co przy dzisiejszym kursie dolara, daje 600 milionów złotych. Zamieszkają w dobrym towarzystwie - za sąsiadów będą mieć córkę prezydenta USA Ivankę Trump czy założyciela Amazona Jeffa Bezosa.

Rezydencja, którą przed kilkoma dniami kupił Zuckerberg, znajduje się w dzielnicy Indian Creek. To prywatna wyspa o powierzchni prawie 120 hektarów, leżąca pośrodku Zatoki Biscayne, która funkcjonuje jako niezależna gmina niedostępna dla postronnych. Wszystko - od pola golfowego po drogi drogi dojazdowe i ochronę – jest tam prywatne.

Znani i bogaci

Na wyspie znajduje się 41 domów należących do bogatych i wpływowych. Nowymi sąsiadami Zuckerberga będą między innymi Ivanka Trump z mężem Jaredem Kushnerem (ich dom wyceniany jest na zaledwie 40 mln dol.), twórca Amazona Jeff Bezos (ma tu trzy nieruchomości; ostatnią kupił w 2024 r. za 90 mln dol.) czy legenda futbolu amerykańskiego Tom Brady (rezydencja za marne 17 mln dol.) Nie bez przyczyny miejsce to jest nazywane bunkrem miliarderów.

Posiadłość Zuckerberga wcześniej należała do chirurga medycyny estetycznej Aarona Rollinsa i jego żony Marine, agentki nieruchomości. Według "Wall Street Journal" małżeństwo kupiło dwuakrową działkę w 2020 r. za 30 mln dol. W listopadzie 2025 r. wystawili ją na sprzedaż za za 200 mln dolarów.

Więcej od rosyjskiego dewelopera

W rezultacie właściciel Mety zapłacił za nią jednak „tylko” 170 mln dolarów. Chociaż Zuckerberg jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie z majątkiem szacowanym na 231 miliardów dolarów, cena zaskoczyła branżę. Spektakularna transakcja pobiła dotychczasowy rekord należący do rosyjskiego dewelopera Vlada Doronina, który sprzedał willę na Star Island w Miami za 120 milionów dolarów.

Projektant królów i celebrytów

Posiadłość Zuckerberga ma powierzchnię 2, 8 tys. mkw. z prywatną 60-metrową linią brzegową nad zatoką Biscayne.  Dom liczy dziewięć sypialni, 11 łazienek, kino domowe, gabinet z biblioteką, prywatny pomost, ogromny basen i gigantyczne akwarium o pojemności 50 tys. litrów.

Za architekturę i design rezydencji odpowiada Ferris Rafauli, jeden z najbardziej rozpoznawalnych kanadyjskich projektantów luksusowych wnętrz, który pracował dla rodzin królewskich i celebrytów.

źr. wPolsce24 za propertydesign.pl/businessinsider.com.pl

 

Gospodarka

Dramat na stacjach paliw! Diesel dobija do 9 złotych. Polacy zapłacą za bierność rządu podwójnie

opublikowano:
dystrybutor na stacji paliw
Portfele Polaków drenowane na stacjach. Za bierność rządu zapłacimy wszyscy (fot. wPolsce24)
Cena za litr oleju napędowego niebezpiecznie zbliża się do psychologicznej granicy dziesięciu złotych. Polska właśnie wskoczyła na niechlubne, czwarte miejsce w Europie pod względem cen benzyny, a to dopiero początek gospodarczego dramatu.
Gospodarka

Ujawniono kulisy wielkiego sporu. Gigantyczna kara dla Biedronki i firm transportowych za skandaliczną zmowę

opublikowano:
Biedronka sklep z logo sieci, ciężarówki transportowe i symboliczne pieniądze przedstawiające sprawę wysokiej kary za niedozwolone porozumienia biznesowe
UOKiK nałożył ogromną karę na Biedronkę i firmy transportowe. Sprawa dotyczy niedozwolonych porozumień ograniczających konkurencję na rynku pracy (graf. AI)
To bezprecedensowa decyzja i potężny cios w korporacyjne układy, które od lat dławiły polski rynek. Właściciel sieci Biedronka oraz współpracujące z nią potężne firmy transportowe muszą zapłacić łącznie ponad pół miliarda złotych kary. Powód? Niedozwolona zmowa, która bezpośrednio uderzała w zwykłych pracowników, blokując im szanse na lepsze zarobki, godne warunki zatrudnienia i zawodowy awans.
Gospodarka

NBP pokazał najnowsze dane. Takiej zmiany w polskiej gospodarce jeszcze nie było

opublikowano:
Używane auto z Niemiec? Wygląda na to, że Polacy wolą kupić nowego "Chińczyka"
Używane auto z Niemiec? Wygląda na to, że Polacy wolą kupić nowego "Chińczyka" (Fot. Fratria)
To może być jedna z najbardziej symbolicznych zmian w polskiej gospodarce ostatnich lat. W lipcu 2026 roku Chiny po raz pierwszy wyprzedziły Niemcy i zostały największym dostawcą towarów do Polski. Dane opublikowane przez Narodowy Bank Polski pokazują jednocześnie, że import rósł szybciej niż eksport, a do Polski w dużych ilościach napływały m.in. dobra inwestycyjne, samochody osobowe i sprzęt komputerowy.
Gospodarka

Ponad politycznymi podziałami: Zdecydowane poparcie dla zakazu reklamy alkoholu w Polsce

opublikowano:
24 h sklep
(fot. Fratria)
We wrześniu pod obrady Sejmu ma trafić projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Z tej okazji Fundacja Forum Konsumentów zleciła pracowni IBRiS zbadanie nastrojów społecznych w sierpniu 2026 roku. Wyniki badania jasno wskazują, że polskie społeczeństwo zdecydowanie opowiada się za zaostrzeniem polityki alkoholowej państwa.
Gospodarka

Butelkomaty denerwują Polaków. Jest jednak coś znacznie gorszego: za plastik płacimy Brukseli miliardy

opublikowano:
Butelkomatów jest wciąż za mało. Wielu Polakom nie chce się stać w kolejkach do maszyn w sklepach
Butelkomatów jest wciąż za mało. Wielu Polakom nie chce się stać w kolejkach do maszyn w sklepach (Fot. Fratria)
Wielu Polaków zdążyło już przekląć system kaucyjny. Butelki trzeba przechowywać, pamiętać o ich zabraniu do sklepu, a potem jeszcze znaleźć butelkomat, który przyjmie opakowania. Tymczasem jest w tej całej historii coś, o czym mówi się zdecydowanie mniej. Każda plastikowa butelka, która trafia do recyklingu, ma znaczenie nie tylko dla systemu gospodarki odpadami. Ma również znaczenie dla pieniędzy, które Polska przekazuje do unijnego budżetu. I tutaj zaczynają się naprawdę ciekawe liczby.
Gospodarka

Bogaty region? Aż 25 milionów Europejczyków nie stać na auto. Bruksela szykuje dla nich kolejny cios

opublikowano:
Bruksela zamierza zgodzić się na produkcję aut spalinowych po 2035 roku. Jest jedno "ale" - mają one emitować o 90 proc. mniej dwutlenku węgla
(Fot. Fratria)
Oficjalne dane unijnego urzędu statystycznego obnażają skalę problemu, o którym brukselskie elity wolą milczeć. Już niemal 25 milionów mieszkańców Wspólnoty deklaruje, że z przyczyn czysto finansowych nie może pozwolić sobie na własny samochód. Tymczasem forsowane regulacje klimatyczne, zakazy aut spalinowych i opłaty za emisje uderzą dokładnie w tych, dla których pojazd jest jedynym oknem na świat.