Od teraz zapłacimy mniej za paliwo. Ujawniamy prawdę o sztuczce ze znikającą marżą na Orlenie!

Decyzja koncernu to reakcja na skok notowań ropy naftowej po eskalacji konfliktu między Izraelem, USA a Iranem. Po wybuchu wojny cena surowca gwałtownie wzrosła, chwilowo zbliżając się do poziomu 100 dolarów za baryłkę, a następnie stabilizując się w okolicach 90 dolarów.
W komunikacie prasowym Orlen poinformował, że ogranicza swoją marżę detaliczną na paliwach sprzedawanych na stacjach. Ma to pomóc ograniczyć wzrost cen dla kierowców w czasie kryzysu na rynku energii.
Ekspert: obniżka będzie niewielka
Zdaniem ekspertów wpływ tej decyzji na ceny przy dystrybutorach może być jednak ograniczony. Dawid Czopek, ekspert rynku paliwowego i zarządzający funduszem Polaris FIZ, w rozmowie z portalem money.pl ocenia, że skala obniżek nie będzie duża, a sam Orlen nie będzie na tym stratny.
– Orlen na razie nie zmienił wiele w swojej polityce. Po prostu nie będzie stosował marży hurtowej. To cały pomysł. Jednak to nie obniży drastycznie cen paliw. Chodzi o 20-25 groszy. To jest maksymalna kwota, którą można uzyskać – wskazuje ekspert.
Dlaczego ceny paliw są tak złożone?
Rynek paliw działa w oparciu o kilka rodzajów marż. Najważniejsze z nich to marża rafineryjna – zysk z przerobu ropy na paliwa, premia lądowa – związana z logistyką i dystrybucją oraz marża detaliczna – doliczana przy sprzedaży na stacjach.
Jak podkreślają analitycy, największe zyski branży naftowej powstają nie przy dystrybutorze, ale właśnie w rafineriach.
– Jeśli Orlen zrezygnuje z marży detalicznej, to nadal zarobi spore pieniądze na marżach rafineryjnych – wyjaśnia Czopek.
Dane finansowe koncernu pokazują, dlaczego ograniczenie marży na stacjach nie stanowi poważnego zagrożenia dla jego stabilności. W 2025 roku Orlen osiągnął wynik operacyjny EBITDA LIFO na poziomie około 42 mld zł. To efekt działalności szerokiej grupy biznesów obejmujących: rafinerie i sprzedaż paliw, wydobycie ropy i gazu, petrochemię, produkcję i dystrybucję energii.
Rosnące zyski z rafinerii
Kluczowym elementem rentowności koncernu pozostaje marża rafineryjna. Na początku 2026 roku wyraźnie wzrosła, ponieważ w styczniu wynosiła 8,8 dolara na baryłce, a w lutym wzrosła do 10,5 dolara.
Dodatkowo napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie podniosły globalne ceny oleju napędowego, co zwiększyło opłacalność jego produkcji.
To tylko część układanki
Na polskim rynku hurtowe ceny diesla w ciągu dwóch tygodni wzrosły nawet o ponad 1,5 zł na litrze. W takim kontekście marża detaliczna rzędu kilkudziesięciu groszy ma dla całkowitych przychodów koncernu stosunkowo niewielkie znaczenie.
Orlen podkreśla również, że ważną rolę w wynikach finansowych odgrywa segment pozapaliwowy oraz programy lojalnościowe, które pomagają stabilizować przychody i budować relacje z klientami. Warto pamiętać, że koncern nie zrezygnował z marży na stałe. W komunikacie czytamy, że są to „działania promocyjne i decyzje cenowe”.
Decyzja o ograniczeniu marży może więc częściowo złagodzić wzrost cen na stacjach, ale eksperci podkreślają, że ostateczny koszt tankowania wciąż będzie w dużej mierze zależał od sytuacji na światowym rynku ropy.
- Premier mówi, że nie pozwoli „nadmiernie zarabiać", ale Orlen i tak zarobi, ponieważ stosuje – jak wszyscy – trzy rodzaje marż – podsumowuje Czopek.
źr. wPolsce24 za money.pl











