Gospodarka

Polski giganty informatyczny zwalnia 200 osób. Powód? Jest sztuczna inteligencja

opublikowano:
Booksy jest chętnie używane przez Polaków do umawiania wizyt m.in. w salonach fryzjerskich
Booksy jest chętnie używane przez Polaków do umawiania wizyt m.in. w salonach fryzjerskich (Fot. Pixabay)
Booksy, założona przez Polaków globalna firma technologiczna, przeprowadzi dużą redukcję zatrudnienia. Pracę ma stracić około 20 proc. pracowników, czyli blisko 200 osób. Zarząd spółki tłumaczy, że zmiany są związane z rozwojem sztucznej inteligencji i koniecznością dostosowania organizacji do nowych warunków technologicznych.

O planowanych zwolnieniach poinformował Stefan Batory, założyciel i prezes Booksy. Jak podaje „Puls Biznesu”, redukcja obejmie około 20 proc. zatrudnionych na wszystkich rynkach, na których działa firma.

– Dzisiejsze decyzje pozwolą Booksy inwestować i kontynuować innowacje – napisał Batory w oświadczeniu cytowanym przez „Puls Biznesu”.

Spółka chce jednocześnie rozwijać narzędzia samoobsługowe oraz przyspieszyć wdrażanie rozwiązań wykorzystujących sztuczną inteligencję.

Około 200 osób straci pracę

Planowana redukcja oznacza likwidację około 200 stanowisk. Według zarządu zmiana ma dostosować strukturę organizacyjną Booksy do nowych warunków i pozwolić firmie szybciej wykorzystywać możliwości oferowane przez sztuczną inteligencję. Zwolnienia mają objąć pracowników na wszystkich rynkach, na których działa przedsiębiorstwo.

Nie jest to pierwsza duża redukcja zatrudnienia w historii Booksy. Firma musiała już przeprowadzić znacznie większe zwolnienia na początku pandemii koronawirusa.

W 2020 roku zwolnili połowę załogi

W marcu 2020 roku, gdy pandemia Covid-19 doprowadziła do zamknięcia wielu salonów fryzjerskich, kosmetycznych i innych punktów usługowych, Booksy zwolniło około połowy swojej liczącej wówczas 300 osób załogi. Tylko w polskim biurze pracę straciło kilkadziesiąt osób. Problemy wynikały bezpośrednio ze specyfiki działalności firmy. Booksy obsługiwało przede wszystkim przedsiębiorców z branży beauty i wellness, których działalność została mocno ograniczona przez pandemiczne restrykcje. W tamtym okresie pojawiały się obawy, że firma może stracić nawet połowę z około 300 tys. salonów korzystających z jej usług.

Od polskiego startupu do globalnej platformy

Booksy powstało w 2015 roku jako platforma służąca przede wszystkim do rezerwowania wizyt w branży beauty i wellness. Użytkownicy mogą za jej pośrednictwem wyszukiwać usługodawców, umawiać wizyty i dokonywać płatności. Dla przedsiębiorców platforma oferuje natomiast narzędzia pozwalające m.in. zarządzać rezerwacjami i relacjami z klientami.

Firma rozwijała się na kolejnych rynkach i przez lata była wymieniana wśród najpoważniejszych kandydatów do miana polskiego jednorożca, czyli startupu, którego wycena przekracza 1 mld dolarów. Teraz Booksy czeka kolejna duża zmiana organizacyjna. Tym razem jej uzasadnieniem nie jest jednak załamanie rynku spowodowane pandemią, lecz transformacja technologiczna i rozwój sztucznej inteligencji.

źr. wPolsce24 za bankier.pl

Gospodarka

Koniec tanich zakupów od 1 listopada. Unia Europejska wprowadza kolejne opłaty

opublikowano:
Kurier dostarczający paczkę
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Unia Europejska zaostrza zasady dotyczące taniego importu bezpośrednio z Azji. Od 1 listopada 2026 roku konsumenci kupujący na popularnych zagranicznych platformach zmierzą się z kolejną opłatą. Do obowiązującego od lipca cła w wysokości 3 euro dołączy nowa opłata manipulacyjna wynosząca 2 euro od każdej pozycji w przesyłce. Ta zmiana w istotny sposób wpłynie na opłacalność najtańszych zamówień i wymusi spore przekształcenia na rynku e-commerce.
Gospodarka

„Dosyć tego czarowania!”. Czarnek zapowiada potężny problem z ogrzewaniem

opublikowano:
2503270_6
Pustki w składach opałowych, paraliżujące podwyżki cen oleju grzewczego i wizja zimowych mrozów bez opału – w całej Polsce wybuchła panika węglowa. Podczas konferencji Prawa i Sprawiedliwości w Rybniku Przemysław Czarnek wygłosił dramatyczne ostrzeżenie przed nadchodzącym sezonem grzewczym. Zdaniem polityka Polaków czeka drastyczny wzrost cen węgla, pelletu i oleju, a realne braki surowca na rynku grożą ogólnokrajowym kryzysem grzewczym.
Gospodarka

Senator Grzegorz Bierecki bije na alarm: „Polacy powinni trzymać się za portfele”. Chodzi o zmiany w podatkach

opublikowano:
Senator Grzegorz Bierecki
Senator Grzegorz Bierecki o I roku prezydentury Karola Nawrockiego (Fot. Fratria/Piotr Manasterski)
Senator Grzegorz Bierecki ostro skrytykował procedowane w parlamencie projekty zmian podatkowych. Zdaniem parlamentarzysty nowe przepisy uderzą bezpośrednio w domowe budżety mieszkańców oraz w lokalnych przedsiębiorców, m.in. poprzez zamrożenie progów podatkowych i drastyczne cięcia w ryczałcie.
Gospodarka

Polacy zamarzną przez bezczynność rządu Tuska?! Prof. Czarnek alarmuje: „Zima nadciąga, a na rynku węgla panuje panika!”

opublikowano:
Przemysław Czarnek mówi o cenach energii
Przemysław Czarnek (fot. wPolsce24)
Koalicja rządząca ignoruje nadchodzący kryzys energetyczny, a polskie rodziny z przerażeniem patrzą na rosnące koszty ogrzewania i rachunki za prąd. Podczas gdy politycy obecnej władzy zajmują się politycznymi igrzyskami i zagranicznymi wojażami, opozycja bije na alarm i kładzie na stole konkretne rozwiązania. – „Żaden turban, ani żadne inne czapki nie pomogą ludziom ogrzać się tej zimy. Pomogą konkretne decyzje!” – grzmi prof. Przemysław Czarnek.
Gospodarka

Drony nad polskimi dachami i kary do 5000 zł. Właściciele domów na celowniku kontrolerów

opublikowano:
Smog nad kominem
(fot. Pixabay)
Wraz z nadejściem chłodniejszych dni i startem sezonu grzewczego powraca temat, który co roku budzi ogromne emocje wśród właścicieli domów jednorodzinnych. Tradycyjny kominek w salonie czy piec centralnego ogrzewania mogą w tym roku stać się źródłem potężnych problemów finansowych. Służby zyskują coraz bardziej zaawansowane narzędzia - od latających nad prywatnymi posesjami dronów po laboratoria badające popiół. Nieostrożność lub niewiedza mogą kosztować nawet 5000 złotych.
Gospodarka

Ukraina i gigantyczny rachunek! Bruksela szykuje kolejny szok

opublikowano:
von der leyen
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen (Fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Unia Europejska może przeznaczyć na pomoc Ukrainie łącznie blisko 370 mld euro. Bruksela przygotowuje się do zaciągnięcia kolejnych pożyczek, choć część państw nie chce uczestniczyć w ich spłacie. Jak pisze Agnieszka Łakoma na portalu wGospodarce.pl, na listopadowym szczycie przywódcy UE mają rozmawiać o dodatkowych miliardach dla Kijowa. Tymczasem rachunek za wcześniejsze wspólnotowe zadłużenie stale rośnie.