Gospodarka

Te sklepy wybierają Polacy. Internauta opublikował mapkę, która burzy mit wszechobecnej Biedronki

opublikowano:
AS_DSC09413_20211229.webp
(fot. Fratria/Andrzej Skwarczyński)
Gigant z Portugalii nie jest wszędzie królem. Mapa supermarketów w Polsce opublikowana na portalu X, która w sieci zbiera tysiące komentarzy, burzy stereotyp o wszechobecnej Biedronce i pokazuje, że polski rynek spożywczy jest znacznie bardziej zróżnicowany, niż mogłoby się wydawać. Autor zestawienia, Michał Pazur, przyznał wprost: „w sumie nie spodziewałem się takiej lokalnej różnorodności, spodziewałem się Dino na zachodzie, Biedronki wszędzie indziej i może Lidla w pojedynczych powiatach, a jednak!”.

Zestawienie pokazuje, że największą liczbę powiatów – dokładnie 181 – wygrywa polska sieć Dino. Tuż za nią, z wynikiem 164 powiatów, plasuje się Biedronka. To zaskakujący rezultat, biorąc pod uwagę, że Biedronka wciąż ma więcej sklepów ogółem – na koniec 2025 roku było ich około 3802, podczas gdy Dino liczyło 3033 placówki. Różnica w liczbie sklepów topnieje jednak w błyskawicznym tempie – w 2025 roku Dino otworzyło 345 nowych sklepów, czyli ponad dwa razy więcej niż Biedronka.

Regionalne potęgi na wschodzie i południu

Najbardziej interesujący jest jednak obraz Polski wschodniej i południowej. Tam prym wiodą nie ogólnopolskie sieci, a lokalni gracze. W 33 powiatach dominują Delikatesy Centrum, a w kolejnych regionach silną pozycję mają Stokrotka, Arhelan (lokalna sieć z okolic Bielska Podlaskiego) czy Topaz. To pokazuje, że w mniejszych miejscowościach i na peryferiach wielkich miast klienci często wybierają sprawdzone, lokalne marki, które lepiej znają ich potrzeby.

Słaba obecność Lidla poza metropoliami

Mapa ujawnia również inną prawidłowość – Lidl, mimo że jest drugą co do wielkości siecią dyskontową w Polsce i zbliża się do 1000 sklepów, nie jest w stanie konkurować z Dino i Biedronką w mniejszych powiatach. Jego siła to duże aglomeracje, gdzie klienci doceniają szerszy asortyment i niemiecką jakość. Poza granicami miast Lidl wciąż ustępuje miejsca swoim rywalom.

Dlaczego tak wygląda polski rynek? Eksperci wskazują na trzy czynniki

Pod postem zawrzało od komentarzy. Internauci próbują wyjaśnić, dlaczego podział supermarketów w Polsce wygląda właśnie tak, a nie inaczej. Wskazują na trzy główne czynniki:

1. Dziedzictwo zaborów – granice historycznych zaborów wciąż odbijają się na strukturze handlu. Inne sieci rozwinęły się na terenach dawnego zaboru pruskiego, inne na ziemiach dawnego Królestwa Kongresowego, a jeszcze inne na wschodzie i południu.
2. Gęstość zaludnienia – Dino, stawiając na małe i średnie miasta, trafia w niszę, w którą nie chcą inwestować zagraniczni giganci. Biedronka jest wszędzie, ale nie zawsze jest w stanie zdominować lokalne rynki.
3. Strategie ekspansji – Dino rośnie w tempie, które imponuje ekspertom. Firma z Krotoszyna świadomie unika bezpośredniej konkurencji z Biedronką w największych miastach, koncentrując się na mniejszych społecznościach, gdzie może stać się jedynym wyborem.

Mapa supermarketów to nie tylko ciekawostka. To dowód na to, że polski rynek detaliczny wciąż jest żywy, zróżnicowany i nie daje się zmonopolizować nawet największym graczom. Walka o klienta w każdym powiecie trwa – a na razie wygrywają w niej ci, którzy najlepiej rozumieją lokalne potrzeby.

źr. w Polsce24 za X/@michalpazur/businessinsider.com.pl/wiadomoscihandlowe.pl

Gospodarka

Drożyzna Tuska. GUS opublikował dane o inflacji - ta przebiła cel NBP, paliwa wystrzeliły o 36 proc.!

opublikowano:
GUS opublikował nowy raport o inflacji
(fot. ilustracyjna Pexels)
Główny Urząd Statystyczny opublikował nowe dane dotyczące inflacji. Nie jest dobrze.
Gospodarka

Aplikacja Lidla dyskryminuje klientów? Organizacje konsumenckie podały sieć do sądu

opublikowano:
pexels-shox-33810489
(fot. ilustracyjna Pexels)
Niemiecki Federalny Związek Organizacji Konsumenckich (VZBV) podał do sądu sieć supermarketów Lidl, bo jego zdaniem ich aplikacja prowadzi do dyskryminacji klientów. Sąd jednak odrzucił jej wniosek.
Gospodarka

We Włoszech tną podatki o złotówkę na litrze paliwa. W Polsce Tusk chowa się za plecami prezydenta

opublikowano:
alt="Tankowanie białego samochodu pistoletem paliwowym na stacji benzynowej; w tle wyrazisty pomarańczowy licznik dystrybutora z cenami Pb95 7,49 zł i ON 7,99 zł"
Ceny benzyny i oleju napędowego w Polsce wciąż drenują kieszenie kierowców, podczas gdy w innych krajach rządy wprowadzają bezpośrednie cięcia akcyzy (fot. pixabay/graf.AI)
Podczas gdy w Rzymie konserwatywny gabinet Giorgii Meloni potrafi podjąć decyzję i ściąć podatki przy dystrybutorach o ponad 1 zł na litrze, w Polsce kierowcy dostają kolejny odcinek politycznego teatru absurdu. Zamiast realnych działań i ulgi na stacjach, słyszymy od Donalda Tuska stałą mantrę: „chcielibyśmy, ale to wina prezydenta”. Włoski przykład bezlitośnie obnaża tę wygodną bezsilność.
Gospodarka

Kolejny gigant ucieka z Polski! Setki ludzi na bruku, korporacja przenosi miejsca pracy do Indii

opublikowano:
Ludzie przed stołem
(fot. Pixabay)
Rządzi Tusk, więc tradycyjnie nad polskim rynkiem pracy zbierają się czarne chmury. Kolejna potężna, zagraniczna korporacja bez sentymentów zamyka swoje biura w naszym kraju, a intratne procesy biznesowe są wyprowadzane poza granice Europy. Zaledwie w ostatnich miesiącach z Polski uciekło wielu inwestorów, pozostawiając polskiego pracownika samemu sobie. Czy polska gospodarka staje się ofiarą własnych wysokich kosztów i polityki zagranicznych gigantów?
Gospodarka

Puste magazyny i skok cen. Czy Europie zabraknie gazu tej zimy?

opublikowano:
palniki gazowe
(fot. ilustracyjna/ pixabay)
Państwa członkowskie Unii Europejskiej mierzą się z poważnym problemem. Komisja Europejska wysłała oficjalne ostrzeżenie do rządów krajów członkowskich w związku z obawami o możliwy wzrost kosztów energii oraz ryzyko zakłóceń w dostawach gazu. Sytuację pogarsza fakt, że zapasy paliwa stale się kurczą.
Gospodarka

Mówili o „lodach” i „oddawaniu chleba”. UOKiK rozszyfrował tajny kod biznesmenów

opublikowano:
Mężczyźni podający sobie dłoń
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył ponad 13,5 mln zł kar na przedsiębiorców ubiegających się o zamówienia organizowane przez spółkę PGE Dystrybucja. Uczestnicy nielegalnego porozumienia ustalali warunki ofert oraz powstrzymywali się od konkurowania. Podczas ustaleń używali specyficznego języka – prośba o to, by konkurent „jutro nie szedł na lody”, oznaczała w praktyce rezygnację z obniżania ceny w aukcji elektronicznej.