Skandal w TVP. Znany dziennikarz porównał ludobójstwo popełnione przez Ukraińców do działań Polaków

Centralnym punktem wystąpienia Kurskiego była teza, że polska prawica celowo podsyca lęk przed Ukraińcami, wykorzystując trudne karty wspólnej historii – w tym zbrodnię wołyńską i działalność UPA – dla doraźnych korzyści politycznych.
Prawica gra strachem, bo jej się to opłaca, ich nie interesują koszty, ale koszty mogą być straszne” – padło na wizji.
Dziennikarz nie pozostawił złudzeń, kogo ma na myśli. W jego ocenie prezydent Karol Nawrocki uczynił z ukrainofobii swoją drogę do prezydentury. Kurski zarzucił prawicowemu obozowi politycznemu, że gra na antyukraińskich nastrojach, domagając się ekshumacji ofiar Wołynia i podnosząc temat UPA, zamiast budować przyszłościowy sojusz oparty na wspólnym zagrożeniu ze Wschodu.
Ukraina jako „gwarant bezpieczeństwa”
W swoim wystąpieniu Kurski wielokrotnie podkreślał, że Ukraina jest kluczowym sojusznikiem Polski i Europy, stanowiąc dziś pierwszą linię obrony przed rosyjską agresją. Według niego akcentowanie historycznych krzywd i kwestionowanie ukraińskiej narracji osłabia ten strategiczny sojusz i gra na rękę Kremlowi. W podobnym tonie wypowiadała się Wysocka-Schnepf , która bagatelizowała sprawę UPA i Wołynia, wskazując na konieczność jedności w obliczu wspólnego wroga.
Skandaliczne słowa o Sahryniu – relatywizacja zbrodni
Jednak najbardziej bulwersującym momentem programu były słowa samego Kurskiego, który w kontekście zbrodni wołyńskiej i akcji odwetowych sięgnął po przykład pacyfikacji wsi Sahryń. Padły wówczas szokujące słowa:
Jak nas mordują, to są rzezie, nabijanie na widły. W drugą stronę to wyglądało tak samo”.
Przypomnijmy: do pacyfikacji Sahrynia doszło 10 marca 1944 roku, kiedy to oddziały Armii Krajowej (AK) i Batalionów Chłopskich (BCh) przeprowadziły uderzenie na wieś zamieszkaną przez ludność ukraińską. Według szacunków Instytutu Pamięci Narodowej zginęło wówczas od 150 do 300 cywilów. Pion śledczy IPN badał sprawę pacyfikacji – w 2010 roku śledztwo zostało umorzone, ale w 2013 roku je wznowiono. W opublikowanej przez IPN "Informacji na temat uderzenia oddziałów AK i BCh na Sahryń" wydarzenia te określono jako akcję odwetową polskiego podziemia wymierzoną w ośrodek wsparcia Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), wskazując przy tym na zbrodniczy charakter działań wobec cywilów.
Postawienie znaku równości między zbrodnią wołyńską (ludobójstwem na Polakach) a odwetową akcją na Sahryniu jest nie tylko nadużyciem historycznym, ale świadomym fałszowaniem przeszłości.
Słowa Kurskiego to przykład skrajnego relatywizmu moralnego i historycznego. Porównywanie rzezi wołyńskiej – zaplanowanej czystki etnicznej o charakterze ludobójczym, której ofiarą padło dziesiątki tysięcy Polaków – z akcją odwetową na Sahryniu jest nieuprawnione i głęboko krzywdzące dla pamięci ofiar.
Tego typu zestawienia:
- zaprzeczają historii – umniejszają skalę i charakter zbrodni wołyńskiej, przedstawiając ją jako element symetrycznego konfliktu, a nie zaplanowaną eksterminację.
- Stosują relatywizm – sugerują, że „po obu stronach” działo się to samo, co jest manipulacją mającą na celu rozmycie odpowiedzialności sprawców ludobójstwa.
- Mają charakter antypolski– w publicznej telewizji, finansowanej z polskich podatków, pada teza, która podważa polską narrację historyczną i usprawiedliwia sprawców zbrodni na Polakach.
Gorące reakcje w sieci
Nagranie z programu wywołało lawinę komentarzy, zwłaszcza wśród użytkowników portalu X. Jeden z internautów, Jan Molski, określił je jako „obrzydliwe” i zwrócił uwagę na fakt, że w publicznych mediach, w prime time, „pluje się jadem na prezydenta Nawrockiego i próbuje tłumaczyć Ukraińców w sprawie Wołynia i UPA”.
Pod postami na Facebooku TVP Info również nie brakowało krytycznych głosów. Jeden z komentujących stwierdził wprost: „Nie idzie słuchać tego szamba”, a inny dodał: "Tej antypolskiej propagandy nie powstydziliby się bolszewicy w 1950. Schnepfowa od teścia nauki pobierała..."
Kurski i jemu podobni z Czerskiej od lat wciskają narrację „nacjonalizmy po obu stronach”, „my też nie byliśmy święci”, które ma rozmyć odpowiedzialność ukraińskich sprawców i polskie ofiary. Dla wielu Polaków to po prostu anty-polskie zachowanie, plucie na pamięć pomordowanych rodaków, żeby tylko pasowało do ich pro-ukraińskiego, światopoglądu.
Reakcje na X są w większości ostre i słusznie – ludzie mają dość tego kłamstwa i relatywizowania ludobójstwa. Zero szacunku dla ofiar, zero prawdy historycznej, maksimum antypolskiego bełkotu.
źr. wPolsce24 za X/@JanMolskiIII/@OficjalneZero











