Meblowy gigant zamyka sklepy i masowo zwalnia. Fala cięć uderza w Polskę

Drastyczny spadek zamówień z Europy Zachodniej, wysokie stopy procentowe chłodzące rynek nieruchomości oraz dynamiczny wzrost kosztów produkcji wywołały głębokie trzęsienie ziemi w sektorze meblarskim. To wszystko sprawia, iż charakterystyczne, gigantyczne niebieskie markety zlokalizowane na obrzeżach miast – tzw. „blue boxy” – zaczynają ustępować miejsca nowym formatom. Procesowi temu towarzyszy bolesna restrukturyzacja zatrudnienia, która uderza bezpośrednio w polskie fabryki. Pracę tracą tysiące osób, a to nie koniec zwolnień.
Tradycyjny model handlu słabnie?
Przez dekady model biznesowy oparty na ogromnych, wielkopowierzchniowych sklepach budowanych poza centrami metropolii wydawał się nienaruszalny. Klient odbywał całodniową podróż, przechodząc przez zaplanowany labirynt ekspozycji, by na końcu samodzielnie odebrać paczki z magazynu. Dziś ten format staje się dla międzynarodowych koncernów ogromnym obciążeniem finansowym. Doskonałym poligonem doświadczalnym stał się rynek azjatycki.
Na początku 2026 roku szwedzki gigant podjął decyzję o zamknięciu siedmiu swoich flagowych, wielkich sklepów w kluczowych chińskich metropoliach, m.in. w Szanghaju, Kantonie oraz Tiandzinie. Bezpośrednią przyczyną jest przeciągający się kryzys na tamtejszym rynku nieruchomości. Mniej oddawanych mieszkań to drastyczny spadek popytu na kompleksowe wyposażenie wnętrz. Podobne zjawisko chłodzenia popytu widoczne jest w Europie Zachodniej, w tym w Niemczech, które od lat były głównym odbiorcą mebli produkowanych m.in. w Polsce.
Koniec ery tradycyjnej: Zwrot ku e-commerce i formatom miejskim
Zamiast całkowitego wycofywania się z rynków, lider branży próbuje zmieniać strategię dotarcia do klienta. Miejsce gigantycznych hal zajmują mniejsze punkty planowania i studia formatu miejskiego. Konsument może w nich skonsultować projekt, obejrzeć próbki materiałów, a całe zamówienie złożyć online z dostawą bezpośrednio do domu.
Ta transformacja cyfrowa i logistyczna wymusza jednak potężne cięcia w tradycyjnych strukturach. Spółki zarządzające siecią handlową (takie jak Grupa Ingka) zapowiedziały redukcję nawet 800 etatów biurowych i administracyjnych w Europie w celu uproszczenia procesów operacyjnych i obniżenia kosztów stałych.
Bolesny bilans w Polsce: Setki pracowników tracą pracę
Polska, jako jeden z najważniejszych światowych hubów produkcyjnych dla meblowego giganta, wyjątkowo silnie odczuwa globalne spowolnienie. Zakłady produkcyjne, które przez lata dynamicznie zwiększały zatrudnienie, zmuszone są do bolesnej optymalizacji kosztów pracowniczych.
Za takim eufemistycznym hasłem z reguły czają się zwolnienia:
-
240 etatów do redukcji w Wielbarku.
-
160 zwolnionych osób w Goleniowie.
-
233 pracowników na bruk w Jeleniej Górze.
Najnowsza fala zwolnień grupowych dotknęła fabrykę IKEA Industry w Wielbarku (województwo warmińsko-mazurskie). Zakład, specjalizujący się w masowej produkcji mebli z drewna sosnowego, zapowiedział rozstanie się z 240 pracownikami. Oficjalnym powodem jest konieczność redukcji systemów pracy z trzyzmianowego na dwuzmianowy ze względu na malejący portfel zamówień eksportowych. Podobny krok wykonano wcześniej w Goleniowie, gdzie zredukowano 160 etatów.
Kryzys uderza rykoszetem również w wieloletnich, lokalnych partnerów handlowych. Przykładem jest choćby przedsiębiorstwo „Zorka” z Jeleniej Góry, które od dekad produkowało meble na zlecenie szwedzkiej sieci. Z powodu drastycznego spadku zapotrzebowania i wzrostu cen energii, firma zanotowała spadek przychodów o ponad 43% rok do roku i musiała zgłosić zwolnienie grupowe obejmujące 233 osoby.
Oficjalnie szacuje się, że w ciągu ostatnich kilku lat z polskiego sektora meblarskiego zniknęło już blisko 30 tysięcy etatów. Firmy, chcąc przetrwać erę wysokiej inflacji kosztowej, muszą stawiać na głęboką automatyzację procesów produkcyjnych oraz elastyczność struktury zatrudnienia, rezygnując z utrzymywania rozbudowanych zespołów ludzkich.
To nie tylko zmiana zachowań konsumenckich i zmierzch ery wielkich „blue boxów”, ale także świadomie prowadzona polityka wobec branży drzewnej, która skutkuje tym, iż firmy muszą szukać obniżenia kosztów stałych w ramach utrzymywanych przez nie gigantycznych nieruchomości.
źr. wPolsce24 za DlaHandlu.pl/Bankier.pl/Business Insider Polska/Drewno.pl











