Gospodarka

Tak nas naciągają w restauracjach. Kontrola UOKiK ujawnia porażającą skalę nieprawidłowości

opublikowano:
Panie w restauracji oglądają menu
Panie w restauracji oglądają menu (zdj. ilustarcyjne/Shutterstock)
Najnowsze dane z kontroli przeprowadzonej przez Inspekcję Handlową pod nadzorem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nie pozostawiają złudzeń. Polacy, wychodząc do restauracji, barów czy pizzerii, są masowo wystawiani na próby naciągania. Z opublikowanego raportu „Ile i za co? Gastronomia na widelcu” wynika, że na 317 skontrolowanych w pierwszym półroczu 2026 roku lokali gastronomicznych, nieprawidłowości wykryto aż w 254 z nich. Oznacza to, że aż 80 proc. restauratorów łamie prawo konsumenckie i dba o własny interes kosztem uczciwych obywateli.

To wzrost w porównaniu z analogicznym badaniem z ubiegłego roku, gdy nieprawidłowości stwierdzono w 75 proc. obiektów (skontrolowano wówczas 626 lokali). Zamiast poprawy standardów i szacunku do klienta, mamy do czynienia z postępującym upadkiem etyki biznesowej i próbą przerzucenia kosztów drożyzny na klientów. 

Mniejsze porcje, ukryte opłaty i oszustwa na składnikach

Z ustaleń inspektorów wyłania się obraz powszechnych praktyk ukierunkowanych na ukrywanie realnych kosztów i oszukiwanie na wadze czy składzie potraw:

  • Brak jasnych cen i gramatury (60% przypadków): To najczęstszy grzech branży. Brak podanej gramatury lub cennika uniemożliwia klientowi weryfikację, czy dostał pełną porcję, oraz porównanie oferty z konkurencją. UOKiK podaje przykłady, gdzie w lokalu w Kolnie gramaturę potraw określono w karcie słowem „około”, a w Grajewie brakowało informacji przy 63 pozycjach menu.

  • Oszukiwanie na wadze i wielkości: W Ustce skontrolowany dorsz ważył 260 g zamiast deklarowanych w menu 310 g, a porcja frytek była uszczuplona o 20 g. Z kolei w Jastrzębiej Górze zamiast 150 ml wina nalewano 130 ml.

  • Podmienianie produktów: Klienci płacą za towary pełnowartościowe, a otrzymują tańsze zamienniki. W kilku miejscach zamiast soku z czarnej porzeczki serwowano nektar, a w Toruniu sok wbito na paragon jako napój żurawinowy.

  • Brak certyfikacji: W wielu miejscach do ważenia potraw używano nielegalizowanych wag „typu domowego”.

Samowolka w opłatach serwisowych – „serwis” dopisywany do paragonu

Jednym z najbardziej dolegliwych problemów dla polskich rodzin pozostaje sprawa tzw. opłat serwisowych, doliczanych do rachunku bez wiedzy klienta. UOKiK jednoznacznie przypomina: wszelkie opłaty dodatkowe (za serwis, opakowanie na wynos) muszą być wyraźnie podane przed złożeniem zamówienia.

Gdy informacja o dopłacie pojawia się dopiero na paragonie, mamy do czynienia z bezpośrednim naruszeniem prawa. Portal Miejscownik.pl, prowadzący mapę opłat serwisowych, wskazuje na szereg absurdalnych i nieuczciwych praktyk stosowanych przez restauratorów:

  • Doliczanie opłaty serwisowej za prowadzenie rozmowy w języku angielskim.

  • Wliczanie do progu opłaty grupowej kilkumiesięcznych niemowląt.

  • pobieranie opłat w wysokości kilkudziesięciu złotych za rozbicie jednego rachunku na osobne pozycje.

  • Nakładanie auto-serwisu sięgającego w skrajnych przypadkach nawet 30 proc. wartości zamówienia.

Bierność państwa i fikcja kontroli

Statystyki pokazują fundamentalny problem z egzekwowaniem prawa w Polsce. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) w kraju działa ponad 101,5 tysiąca placówek gastronomicznych. Przy tempie kontroli na poziomie kilkuset lokali rocznie, prawdopodobieństwo wizyty Inspekcji Handlowej w konkretnym miejscu wynosi ułamek procenta. W efekcie nieuczciwi przedsiębiorcy kalkulują ryzyko i wolą płacić ewentualne znikome kary, kontynuując proceder wyciągania pieniędzy z kieszeni konsumentów.

Dla polskich rodzin, zmagających się z wysoki kosztami życia, wyjście do restauracji przestaje być formą odpoczynku, a staje się rynkowym torem przeszkód. Potrzebne są twarde egzekwowanie przepisów, wysokie kary finansowe dla nieuczciwych restauratorów oraz natychmiastowe ukrócenie ukrytych dopłat.

Warto dodać, że pewnym sposobem na ograniczenie nadużyć, miał być obowiązek zapewnienia przez lokal darmowej wody. Tajemnicą poliszynela jest bowiem, że to właśnie, na ten produkt właściciele restauracji przerzucają część kosztów prowadzenia biznesu - stąd w wielu lokalach za 300 mililitrów wody, za które w sklepie zapłacimy ok 1-2 zł, cena osiąga nawet 10 zł, co z kolei ciągnie w górę, ceny innych napojów. Niestety rząd zdecydował, że nie będzie wdrażał tego rozwiązania, a klienci znowu muszą obejść się smakiem. 

źr. wPolsce24 za UOKiK, miejscownik.pl

Gospodarka

Gdzie można oddawać plastikowe butelki? System kaucyjny w Polsce

opublikowano:
screenshot-www_youtube_com-2024_10_11-09_22_39
Grzegorz Szafraniec, redaktor Gazety Bankowej i portalu wGospodarce.pl, tłumaczy, jak będzie działał system kaucyjny w Polsce.
Gospodarka

Tysiące Polaków zapłacą większe podatki. Podwyżki sprytnie ukryto

opublikowano:
supermarket-5202138_1280
Inflacja zjada nasze pensje, a Tusk w podatkach zabierze ich podwyżki?
Miało być podniesienie kwoty wolnej od podatków do 60 tys. złotych, będzie podniesienie samych podatków. Chodzi o tzw. ukrytą podwyżkę podatku dochodowego PIT.
Gospodarka

Drastyczny wzrost cen żywności. Podwyżki drenują nasze kieszenie

opublikowano:
2410-25 - graf2
Wzrastają ceny w sklepach (fot. PiS)
Miało być taniej, jest jeszcze drożej. Choć Donald Tusk obiecywał, że wraz z dojściem do władzy powstrzyma wzrost cen jedzenia, na skutek jego decyzji, takich jak zniesienie "zerowego" VAT-u na żywność, ceny podstawowych produktów drastycznie rosną. PiS opublikował specjalny spot, który uderza w rząd
Gospodarka

"Dziura Tuska pustoszy budżet Polski". To odbije się na finansach nas wszystkich

opublikowano:
mid-24a30064
Przewodniczący KP PiS Mariusz Błaszczak oraz posłowie PiS Mateusz Morawiecki, Zbigniew Kuźmiuk i Małgorzata Golińska podczas konferencji prasowej o dziurze budżetowej (fot. PAP/Albert Zawada)
Mamy do czynienia z największym deficytem budżetowym w historii Polski. Rząd wydaje rekordowe kwoty, jednocześnie tnąc pieniądze na służbę zdrowia, czy strategiczne inwestycje. Wystarczyło kilka miesięcy rządów tej ekipy, by sytuacja państwa drastycznie się pogorszyła.
Gospodarka

Gdzie są pieniądze z naszych podatków? KAS odbierane są narzędzia do ścigania podatkowych oszustów

opublikowano:
mid-24b07006
Gdzie są nasze pieniądze z podatków panie premierze? (fot. PAP/Leszek Szymański)
"Pieniędzy nie ma i nie będzie" - te słowa Jacka Vincenta Rostowskiego, ministra finansów w drugim rządzie Donalda Tuska, na dobre przylgnęły do polityki obecnego premiera. Niestety, kolejna kadencja Platformy Obywatelskiej to znowu okres zapaści finansów publicznych. Gdzie podziały się pieniądze z naszych podatków? Pytał w Sejmie poseł PiS Zbigniew Bogucki. Jest mniejszy nacisk na walkę z przestępczością - odpowiada urzędniczka z Krajowej Administracji Skarbowej.
Gospodarka

Daniel Obajtek, były prezes Grupy Orlen, skomentował wyniki finansowe koncernu. Padły słowa o "zaorywaniu"

opublikowano:
AWIK_Obajtek_30012024_34 (1)
Daniel Obajtek przygląda się ze smutkiem jak firma, którą rozwijał jest dziś zwijana (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Były prezes Grupy Orlen, a obecnie europoseł Daniel Obajtek skomentował wyniki finansowe jakie koncern opublikował w środę wieczorem. Fatalne dane, jakie przedstawił Orlen są drastycznie niższe od tych jakie notowała Grupa pod kierownictwem Obajtka. Szymon Hołownia mówi wprost: trzeba przekuć ten balon wielkich inwestycji związanych z marzeniami o wielkiej spółce.