Wydajesz więcej niż zarabiasz? Urzędnicy nakładają drastyczny podatek

Fiskus coraz częściej weryfikuje osoby, których wydatki przewyższają oficjalnie zadeklarowane dochody. Wezwania do złożenia wyjaśnień otrzymują już nie tylko właściciele wielkich majątków, ale również przeciętni podatnicy.
Praktykę tę potwierdzają eksperci podatkowi. Jak zauważa Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA, skarbówka masowo wysyła pisma, zmuszając podatników do szczegółowego tłumaczenia, skąd pozyskali środki na większe zakupy. Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w inFakt, przytacza konkretne przykłady z ostatnich spraw. To m.in zakup samochodu za 50 tys. zł przez młodą kobietę, która dopiero rozpoczęła pracę i wcześniej nie wykazywała zarobków.
Był także przypadek wkładu własny na mieszkanie w wysokości 60 tys. zł wyłożony przez mężczyznę zarabiającego płacę minimalną. Zdaniem urzędników nie miał możliwości odłożenia takiej kwoty przy dotychczasowych zarobkach.
Skąd fiskus wie o twoich zakupach i majątku?
Ucieczka przed wzrokiem urzędników staje się niemal niemożliwa, ponieważ skarbówka dysponuje coraz szerszymi bazami danych. O naszych transakcjach informują urzędy m.in. notariusze – przekazujący dane o transakcjach zakupu nieruchomości, Centralna Ewidencja Pojazdów (CEPiK) – zawierająca informacje o zarejestrowanych pojazdach, Platformy e-commerce (np. Allegro, Vinted) – wysyłające raporty o transakcjach internetowych, systemy KSeF, JPK oraz STIR – rejestrujące przepływy w firmach i na kontach. Co więcej, w przypadku wszczęcia kontroli lub postępowania, fiskus może wystąpić o bezpośredni wgląd w rachunki bankowe podatnika.
75% podatku od nieujawnionych źródeł. Jak działa sankcja?
Zgodnie z rozdziałem 5a ustawy o PIT, za przychody z nieujawnionych źródeł grozi sankcyjny podatek w wysokości aż 75 proc. Urzędnicy naliczają tę stawkę od nadwyżki wydatków nad ujawnionymi wcześniej dochodami.
Procedura weryfikacji najczęściej rozpoczyna się od tzw. czynności sprawdzających. Jeżeli podatnik nie potrafi przedstawić przekonujących dowodów na pochodzenie pieniędzy, urzędnicy wszczynają postępowanie podatkowe, a w najcięższych przypadkach – kontrolę celno-skarbową. Jeśli uda się udowodnić, że pieniądze pochodziły np. z niezgłoszonej działalności, nakładany jest zaległy podatek na zwykłych zasadach, jednak brak dowodów uruchamia specjalną procedurę wymiaru 75-procentowej daniny.
Tłumaczenia podatników Darowizny i zbieranie grzybów
Osoby wezwane przez urząd skarbowy próbują różnorodnych linii obrony, jednak większość z nich sprawdza się jedynie przy niewielkich sumach. Niektórzy przekonują, że pieniądze pochodzą z darowizn i pożyczek rodzinnych. Przypomnijmy, że kwoty do 36 120 zł od najbliższych są zwolnione z obowiązku zgłaszania. Przy wyższych kwotach (np. 100 tys. zł) powoływanie się na niezgłoszoną darowiznę lub pożyczkę skutkuje nałożeniem 20-procentowego sankcyjnego podatku (od spadków i darowizn lub PCC), a fiskus dodatkowo prześwietli finanse darczyńcy.
Innym sposobem jest powoływanie się na sprzedaż runa leśnego (grzybów czy jagód), co traktowane jest jako przychody zwolnione z PiT, co bywa akceptowane przez fiskusa przy drobnych kwotach.
Również przekonywanie fiskusa o “pieniądzach trzymanych w skarpecie” wymagają twardych dowodów. Bez dokumentów urzędnicy i sądy odrzucają te argumenty, ignorując powoływanie się na zasady domniemania niewinności.
Statystyki MF: Kontroli podatkowych przybywa
Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że kontrola wydatków jest prowadzona regularnie. Liczba postępowań podatkowych systematycznie rosła – z 216 w 2023 roku, przez 259 w 2024 roku, do 298 w 2025 roku (w I półroczu 2026 r. wszczęto 82 postępowania). W I półroczu 2026 roku odnotowano więcej kontroli podatkowych niż w całym roku 2025. Choć ich liczba czynności sprawdzających spada (np. 5 967 w 2023 r.), wciąż prowadzona jest na dużą skalę.
Oznacza to jedno – urzędnicy skarbowi coraz skuteczniej wyłapują wszelkie rozbieżności między stopą życiową a zadeklarowanymi dochodami.
źr. wPolsce24 za rp.pl









